37.


Anomalia wokół osób z Orudery skojarzyła ci się z twoim kolegą? Przyjacielem? Spotykałaś się z nim często w gimnazjum, aż wszyscy zaczęli żartować, że ze sobą chodzicie. Miał on przezwisko Ygrek od charakterystycznej żyły na jego czole przypominającej kształtem literę Y. No i też trochę od jego zdolności. Tak długo, jak miał przy sobie ołówek i wyznaczył w głowie w jakiś sposób osi X, Y i Z, mógł dowolnie kontrolować oś Y. I tylko ją. Żeby działać gdzie indziej, musiał inaczej je nazwać w głowie.

Cały czas na matematyce z tego powodu zgniatał zeszyty.

Równie dobrze mogłaby to być wina wściekłego na [I.P] i Mica poltergeista lub Yanagi z równoległej nie kontrolującej dobrze swojej zdolności. Która była poltergeistem.

Równocześnie [I.P] zaczęła się zachowywać... Inaczej niż powinna. Nie mogłaś tego nazwać po imieniu, ale wyglądała na sfatygowaną przez większość czasu. Nie spotykałaś jej w trakcie przerw, a jeśli już, to poza stołówką w trakcie lunchu. Raz zobaczyłaś ją na dachu Yuuei. (Nie pytajmy, jak się tam znalazłaś. To tajemnica~✩).

We wtorek po treningu z Mirio poszłaś do Hound Doga – pedagoga szkolnego. Przywitał się i usadził cię na krześle.

– No to o co chodzi?

– Martwię się o jedną z moich koleżanek, [N.P] z klasy C, znaczy teraz B. Wcześniej była w C.  Boję się, że może sobie zrobić krzywdę.

– Mhm.

– Chodzi o to, że ona... Chodzi taka przygnębiona ostatnio. Izoluje się bardziej niż zwykle.

– Dobrze, porozmawiam z nią na którejś lekcji. Pamiętaj, jeśli chcesz pogadać o swoich problemach, mój gabinet jest otwarty. – Hound Dog zaczął cię głaskać po głowie jak szczeniaka.

Następnego dnia, niespodziewanie mieliście łączone zajęcia z bohaterstwa na zewnątrz. Jeszcze przed rozgrzewką po przebraniu się w stroje, na lekcję wszedł Hound Dog. Zaprosił do swojego gabinetu [I.P]. Aizawa kazał się podzielić na pięcioosobowe grupy. Trafiłaś do grupy C z Izuku, Uraraką, Ojiro i Tokoyamim.

Grupy były losowane. Wylądowałaś dopiero w meczu pod koniec lekcji. Walki innych nudziły cię.

W ostatnich dziesięciu minutach, [I.P] pojawiła się na placu. Siedziała, nic nie robiąc, bo nie mogła się już dołączyć. Widziałaś, że się próbowała wyłączyć.

Po zakończeniu lekcji, nie odzywała się do ciebie. Przyszła dopiero około osiemnastej do twojego akademika.

– [T.I], musimy porozmawiać.

– O co chodzi?

– Ty doskonale wiesz, o co chodzi. Może wyjdźmy stąd. Ściany mają uszy.

[I.P] wyciągnęła cię na zewnątrz.

– Dzięki za to, że nie mogłam z wami poćwiczyć.

– Nie ma... Za co?

– To było naprawdę miłe, nakablować na mnie do nauczyciela. Czy to było konieczne?

– Martwiłam się o ciebie.

– W takim razie czemu wygoniłaś mnie z jedynej lekcji, na której mogę się jakoś pozbyć bałaganu z głowy? Wcześniej mogłam po prostu wyżyć się na jakimś starym zeszycie, ale teraz wszędzie są kamery.

– To dla twojego dobra.

– Miałam dwa, dosłownie DWA sposoby radzenia sobie ze stresem. Teraz nie mogę korzystać z żadnego. Dzięki.

– Ale naprawdę, chodziłaś taka przygnębiona...

– Niewyspana.

– Co?

– Niewyspana. Shihai-chin i Neito-chin lubią się tłuc o pierwszej w nocy, bo cierpią na bezsenność. Poza tym jeszcze Hound Dog chce, żebym poszła do psychiatry. Nie ma w tym nic złego. Szanuję ludzi, którzy chcą wiedzieć, jak działa ludzki mózg. Bardzo trudny zawód. Tylko, że jeśli coś stwierdzą, to będę pewnie zabrana stąd i nie będę się mogła więcej z tobą spotykać. Ani z Shinsou.

Oczy [I.P] się zaszkliły.

– Nie wystarczy im, że codziennie muszę brać środki, które osłabiają moje wszystkie zdolności, żeby nikogo nie zabić?

– [I.P], spokojnie.

– Ja jestem spokojna. – Otarła rękawem łzy.

– Właśnie widzę.

– Cichaj.

[I.P] kilka sekund później zaczęła się śmiać. Od parsknięcia, przez chichot, aż do głośnego śmiechu.

Uśmiechnęłaś się i odeszłaś.

Nie zauważyłaś jednak, że z jej oczu zaczęły spadać łzy, które płynęły po jej zarumienionych policzkach.

Gdy wróciłaś, wszyscy mówili o stażach. Ty już wiedziałaś, z kim będziesz się uczyć bohaterstwa.

Profesor Aizawa na lekcji w czwartek ogłosił, że można się wybierać tylko do zaufanych pro-bohaterów, którzy nie mieli nigdy problemów ze stażami i tylko takich w bezpieczniejszych dzielnicach.

A już w sobotę ty, Izuku, [I.P], Todoroki, Katsek i Kirishima wstaliście wcześnie rano. Zebraliście się, by udać się do wymarzonych agencji.

[I.P] na pożegnanie, gdy już kończyło się typowe dla was i dla nikogo innego przytulenie, wymamrotała "Kocham cię".

Uśmiechnęłaś się w jej stronę, po czym nadjechał pociąg w stronę Shinjuku. Wsiadłaś do niego, a [I.P] i Izuku zostali z Mirio na peronie.

Mic przyjął cię od razu. Oprowadził cię po studiu, poznając cię z pracownikami. Wytłumaczył zasady działania wszystkiego. Dziesięć minut później była już dziewiąta. Mic mówił o kolejnych zdarzeniach. Pomiędzy audycjami było tylko odrobinę muzyki.

Cole zajmujący się nagłośnieniem objaśnił ci, jak wszystko działa. Zajmowałaś się doborem piosenek pomiędzy gadaniem Mica. Trochę siedziałaś na social media. Gdy przeglądałaś to, jakie zdjęcia zrobili sobie inni z twojej klasy, Cole dotknął twojego ramienia.

– Młoda, mogłabyś podać Yamadzie wody.

– Okej, skąd?

– Stoi taki dystrybutor na korytarzu. Są tam też plastikowe kubki. Weź jeden, nalej wody i zanieś.

Wstałaś z miejsca.

Poszłaś szybko po wodę. Weszłaś do środka studia po drugiej stronie szyby z kubkiem, możliwie najciszej, jak się dało.

Gdy byłaś o krok od Mica, poczułaś mrowienie w kolanie. Próbowałaś postawić kolejny krok. Twoja noga zachwiała się i upadłaś na drugie kolano, rozlewając pół wody z kubka. Szczególnie duże krople spadły na jego spodnie. Wziął kubek z resztą wody.

Zawstydziłaś się tym, że twoje kolano wysiadło w takim idealnym momencie.

Zarumieniłaś się po uszy. Mic skończył mówić i pokazał Cole'owi, żeby włączyć muzykę.

– Wszystko w porządku Lace-Wight? – Mic spytał cię.

Spróbowałaś się podnieść, ale kolano nie słuchało.

– Nie do końca.

– Pomóc ci?

– Jeśli byś mógł, senpai. – Mic wyciągnął do ciebie rękę. Spróbowałaś się podnieść, tym razem się to udało.

Byłaś zarumieniona po uszy.

– Przepraszam, że rozlałam wodę.

– Nic się nie stało, każdemu się mogło zdarzyć.

I wtedy wystartowały łzy. Próbowałaś się uspokoić, ale kropla już popłynęła ci po policzku.

– Hej, na pewno wszystko w porządku? – Mic wyglądał na zaniepokojonego.

Shiitake. 

Siedziałaś cicho, szukając chusteczek w kieszeni stroju bohaterskiego.

Nie zabrałaś ich.

Jakie to żenujące. 

Mic położył ci dłoń na ramieniu. Powoli zaczęłaś się uspokajać. Otarłaś dłonią łzy i wyszłaś z części studia Mica.

Gdy wróciłaś do Cole'a, ciemnoskóry Japończyk rzucił w ciebie opakowaniem chusteczek.

Okulary zjechały ci z nosa i przez to nie widziałaś nadlatującego przedmiotu, który upadł ci pod butami. Podniosłaś chusteczki i wydmuchałaś nos. Próbowałaś trafić do kosza. Z trajektorii wynikło, że nie wpadnie, ale jakby się odbiła od czegoś i wpadła. Spojrzałaś na Cole'a, a ten uśmiechnął się.

– Dzięki. – Powiedziałaś do niego.

– Nie ma za co.

– Fajna zdolność. Jak działa?

– To jest tak, że jeżeli coś jest w ruchu, jestem w stanie panować tylko nad kierunkiem i prędkością. Przydawało się w siatkówce w liceum. Mam jeszcze drugą, która sprawia, że nie potrzebuję dużo snu, żeby się zregenerować. Ale przez to muszę dużo jeść.

– Która pozycja w siatkówce?

– Przez długi czas środkowy blokujący, potem rozgrywający. A ty grasz, młoda?

– Jak widać po tym, że zacięło mi się kolano, niespecjalnie. Aczkolwiek umiem dobrze serwować.

– Yamada absolutnie się nie zna na sportach. Nie rozumie zasad jakiegokolwiek sportu. Kto by pomyślał, że bohater w pierwszej setce nie umie rozróżnić sportów?

– Serio?

– Serio.

Wytarłaś nos i tym razem trafiłaś celnie do kosza. Cole zaklaskał.

Chwilę potem, po krótkim felietonie, rozpoczęła się godzina dwunasta. Mic zaczął mówić o zdarzeniach, ale jedno przykuło wyraźnie twoją uwagę.

– Z ostatniej chwili: Lemillion, Deku i Hachiko będący na stażu w agencji Sira Nighteye pomogli rozwiązać grupę przestępczą! Lider Hassaikai, Chisaki Kai został pojmany przez policję, a porwane przez niego dziecko trafiło do szpitala. Jesteśmy dumni z nowego pokolenia! Co ciekawe, nikt z uczniów nie atakował pomimo posiadanej licencji. Pure self-defense! Przejdźmy dalej do bójki pomiędzy dwoma...

– Czekaj, Hachiko? – Wymamrotałaś. – Do Nighteye mieli tylko iść Izuku i Lemilion.

– Też nie wiem, kto to jest.

– Zna pan profesora Aizawę?

– Yamada go lubi. Dużo o nim gadał. Teraz nie może się zamknąć o Yuuei po pracy. Widać, że faworyzuje klasę A.

– Jak prawie wszyscy.

– Ile klas ma bohaterstwo?

– Dwie na poziom. Aczkolwiek nie widziałam nigdy drugoklasistów z bohaterstwa.

– Nie wiesz, że Eraserhead wyrzucił cały rocznik?

– Serio?

– Tak, nie tylko ze swojej klasy. Moja młodsza siostra miała tam koleżankę w ogólniaku.

Przyszedł drugi host. Mic przybił mu piątkę, po czym podszedł do ciebie.

– No co, nie myślałaś chyba, że nie będziemy robić nic związanego z bohaterstwem? – Mic uśmiechnął się.

– Wie pan, że robi się panu zmarszczka pomiędzy brwiami?

– Nie jestem aż taki stary! Mam tylko 30 lat!

– Ale i tak ci się robi, Yamada.

– I ty, Brutusie, przeciwko mnie?

C'est la vie~ – Cole zaśmiał się, a spod jego włosów widać było maleńką bliznę na skroni.

Założyłaś swój wizor, zdjęłaś okulary i poprawiłaś wygląd. Włożyłaś chusteczki do kieszeni.

Mic przybił piątkę Cole'owi, na co ten zareagował:

– Myj ręce, jak kończysz używać ten cały żel! Paskudztwo.

– Powinieneś się już do tego przyzwyczaić.

– To nie zmienia tego, że uczucie czegoś mokrego i lepkiego sprawia, że mam wspomnienia, gdy mnie złapał kolega w liceum z ciałem ze szlamu. Grr...

– To za to, że wrzuciłeś mi robaka do kawy!

– Miłego dnia. – Wyszłaś z Micem na zewnątrz.

Gdy przechodziliście przez pasy, nagle miałaś złe przeczucie. Rozejrzałaś się, ale nic nie zobaczyłaś.

Mic podszedł do niespodziewanej grupy fanów, by podpisać ich autografy, a ty rozglądałaś się, starając się zapamiętać drogę z powrotem.

Gdy na chwilę wyłączyłaś się, bo sprawdzałaś mapę, Mic zdążył skończyć rozmawiać z fankami i podszedł do ciebie.

– Hej, dalej patrolujemy! Nie ma czasu do stracenia, złoczyńcy sami się nie złapią!

– Okej. – Podniosłaś wzrok z telefonu.

Rozglądaliście się. Wszystko było na swoim miejscu.

Nic się nie działo.

Nawet nie było najmniejszej aktywności złoczyńców.

– Bardzo spokojnie, nie, Lace-wight? – Mic spytał cię.

– Aż zbyt spokojnie. Zawsze tutaj tak jest?

– Nie, ale ja zwykle nie zajmuję się większymi sprawami. Wiadomo, zbyt destrukcyjna zdolność. Ale chociaż, nawet jeśli bym nie mógł dalej być bohaterem, dalej pracuję w Yuuei. No i w stacji.

– Z dużą mocą łączy się jeszcze większa odpowiedzialność. Mam dwa małe pytania. Mogłabym?

– Śmiało, słuchaczko!

– Pierwsze: kiedy pan do jasnej śpi, jeśli pracuje pan na trzy zmiany, a drugie: jak pan nie ogłuchł od własnej zdolności? Ciało ma swoje limity.

– Na pierwsze odpowiedź jest prosta. Dużo kofeiny. A poza tym okulary zakrywają worki pod oczami. Staram się mieć jak najwięcej snu w przerwach. A drugie...

Mic wyraźnie się zawahał. Przełknął ślinę i zaczął mówić dalej.

– Mam ciężki niedosłuch, ale umiem czytać z ruchu warg. Mój kostium bohaterski i okulary mają wbudowane dodatkowo specjalne rzeczy, żeby umożliwić mi słyszenie siebie. Nie wiem, jak to działa.

– Umie pan język migowy?

– Tak, ale część wyleciała mi z głowy. – Podniósł pięść koło głowy i poruszył nią ku górze, otwierając ją.

On właśnie mignął "zapomnieć".

– A szkoda. Mogłabym się poduczyć, zwłaszcza, że mój słuch też nie jest najlepszy. – Westchnęłaś.

Rozejrzałaś się. Zauważyłaś ruch w alejce. Wyjechał z niej motocyklista w czerni w kasku z uszami kota i pojechał dalej.

Coś wydawało się z nim nie tak, ale nie zawracałaś sobie głowy.

Patrol zakończył się bez żadnej koniecznej interwencji. Żadnych walk.

W drodze powrotnej wezwaliście jedynie straż pożarną, by ugasić płonący śmietnik. Zrobiłaś mu zdjęcie i wysłałaś do Todorokiego z podpisem: "Spotkałam na patrolu Endeavora". Todoroki odczytał wiadomość, ale nie odpisał.

Noc była niespokojna. Nie mogłaś zasnąć po powrocie do akademika. Wierciłaś się na łóżku. W końcu podniosłaś się i założyłaś bluzę.

Wyszłaś na balkon.

Noc była chłodna. Zbliżał się październik, a z nim natłok obowiązków.

Wzięłaś głęboki wdech świeżego powietrza, które sprawiało, że czułaś na policzkach jakby igły. Przeciągnęłaś się.

Zauważyłaś, że ktoś wędruje w ciemnościach. Włączyłaś latarkę w telefonie.

Osobie, która przechodziła, oczy błysnęły jak u kota. Męska sylwetka z niebieskofioletowymi puchatymi włosami spojrzała w twoją stronę i pokazała ci wulgarny gest.

Odpowiedziałaś mu tym samym.

[I.P] nie byłaby dumna.

Sylwetka obróciła się i poszła w stronę akademika.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz