← Poprzedni | Spis treści | Następny →
W niedzielę obudziłaś się niewyspana, ale szybko zeszłaś na śniadanie, po którym wykonałaś toaletę łącznie z umyciem i ułożeniem włosów. Napisałaś też sporą część pracy domowej. Przed wyjściem dowiedziałaś się jednak, że twój staż został odwołany na ten dzień, bo Mic ma wolne we wszystkich zawodach.
Poczułaś się zawiedziona, jednak bez marudzenia dokończyłaś lekcje.
Dark Shadow wtulił się w ciebie na pożegnanie, gdy Tokoyami wychodził na staż u aktualnego bohatera numer dwa: Skrzydlatego Bohatera Hawksa.
Yaoyorozu też miała odwołany staż. Siedziała z głową w chmurach w części wspólnej.
– Hej, nie przeszkadzam? – Spytałaś jej.
– Nie, po prostu... Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek to powiem, ale... Nie mam co robić i się nudzę.
– Nie masz nic do czytania?
– Nic, co przykułoby moją uwagę. Mama zapakowała mi głównie encyklopedie.
– A co zwykle robiłaś, jak się nudziłaś w domu?
– Mam tak zapracowany dzień, że nie miałam czasu dla siebie, a teraz, gdy go mam, nie wiem co z nim zrobić.
– Czyli pieniądze szczęścia nie dają?
– Dają, ale nie bogatym, a biednym tylko do pewnego momentu. Moja rodzina miała jeden niechlubny moment w przeszłości. Moja zdolność przeskakuje zawsze generacje. Moja prababcia miała tę samą zdolność, co ja. Zarobiła fortunę na tworzeniu sztabek złota, diamentów, cennych kamieni i sprzętu elektronicznego w czasie chaosu. Ja nigdy taka nie będę.
– Chcesz z tego powodu być bohaterką?
– Trochę. Mam też dość bycia zależną cały czas.
– U kogo jesteś na stażu?
– Poszłam znowu do takiej agencji, która mnie nie szanuje. Muszę się przyzwyczaić.
– Nie musisz.
– Serio?
– Chyba jest możliwość zmiany stażu. To był tylko jeden dzień, ale jeśli od początku jest coś nie tak, to powinnaś zrezygnować.
– I gdzie pójdę?
– Mic miał tylko jedno miejsce, ale może spytaj Kirishimy.
– On w sumie poszedł do Fatguma... Bohater BMI. Nie zastanawiałam się nad tym. Dzięki.
– Jak na najinteligentniejszą osobę w klasie, potrafisz mieć głupie pomysły.
Yaoyorozu wydęła uroczo policzki.
– Dzięki.
– A nie? Twój strój bohaterski na przykład.
– Co z nim jest nie tak?
– Przepraszam, jeśli to niewygodne pytanie, ale czy po prostu ci piersi nie opadają?
Yaoyorozu zarumieniła się.
– Trochę.
– A nie muszą. Widziałam niedawno jak byłam na zakupach z mamą takie staniki sportowe, które można rozsunąć z przodu. Możesz nosić ponczo, by nie być odsłonięta. Nie znam się za bardzo na strojach, powinnaś o tym bardziej rozmawiać z [I.P] i Hatsume. Jeśli do takiego czegoś dodasz spodenki, będzie odsłonięte tyle samo ciała.
– I do tego przydałyby się ochraniacze. Kask czy coś.
– Widzisz! Masz dobre pomysły. Mamy teraz czas, możemy wykonać prototyp.
– Nie widziałam tutaj maszyny do szycia, a by się przydała.
– Mam trochę miejsca w pokoju. Mogłabyś ją utworzyć.
– A co z ekonomią?!– Yaoyorozu obruszyła się.
– Solić ekonomię. Jeśli nie mogą zagwarantować opieki zdrowotnej dla każdego, to po co to?
– Jeśli nie płacimy podatków, to ekonomia nigdy nie będzie w stanie tego zagwarantować.
– W sumie to większość podatków chyba idzie w sprzęt dla bohaterów. I na polityków.
– Nie mam argumentu... – Yaoyorozu podrapała się po głowie.
– Poza tym, to tylko prototyp. Chyba nic nie szkodzi, żeby takie coś wykonać.
– Wchodzę w to. – Yaoyorozu kiwnęła głową.
Yaoyorozu poszła razem z tobą do twojego pokoju. Rozpięła bluzkę i utworzyła maszynę do szycia oraz notes.
Dla uszanowania jej prywatności odwróciłaś się plecami do niej. No i po to, by wziąć długopis i ołówek.
Yaoyorozu zapięła bluzkę. Podałaś jej ołówek.
Yaoyorozu zaczęła oglądać go.
Włączyłaś komputer. Yaoyorozu od razu podeszła do ciebie.
– Tak więc... Jaki masz plan, [T.N]-san?
– Ty wiesz sporo o materiałach, nie?
– Tak, a czemu?
– Jest coś, przez co twoje kreacje mogłyby spokojnie przechodzić?
– Nie, niestety. Już próbowałam.
– Nawet twoje włosy?
– Niestety nie. Moja zdolność jest inna od tej Mirio-senpaia.
– Szkoda. Czyli nie ma możliwości cię zasłonić bardziej. Można tylko... Bardziej gustownie.
– Czyli spodenki i krótki top albo biustonosz? – Yaoyorozu podrapała się po głowie.
– Coś w tym stylu. Ale nie taki, jak ty nosisz, Yaoyorozu-san. Właściwy, sportowy, może być rozpinany z przodu dla lepszej mobilności.
– Rozpinany?
– Ma suwak.
Narysowałaś uproszczony model.
– Nie będą mi się włosy zaplątywać?
– Nie widziałam cię nigdy w szkole z rozpuszczonymi włosami.
– Ale mój kucyk się zaczyna robić długi.
– Mogę ci podciąć włosy. Mam wprawę po zajęciach u Jeanista. No i po moim odkryciu, że mogę zmieniać kolor włosów. Masz ochotę na czerwone pasemka?
– Możesz?
– Tak.
– To... Niespotykane. Jak wpadłaś na ten pomysł?
– W skrócie - martwiłam się o Izuku i Iidę i nie mogłam spać. Ale wróćmy do stroju.
– Zdaje mi się, że ten temat mamy za sobą. Znam dobry materiał taktyczny, który się sprawdzi.
– To miodzio.
– Ten sam materiał.
– Zatrzymujemy czerwień?
– Tak, to mój ulubiony kolor. Zaraz po nim jest granatowofioletowy, jak włosy Jirou-san.
– Podoba ci się?
– Jirou?
– Tak.
– Jirou... Jest ładna. Nawet bardzo. Podoba mi się jej styl i przy niej moje serce przyspiesza. Chciałabym czasem być nieco bliżej niej, o ile to ma sens. Obawiam się jednak, że po prostu moje serce pomyliło ją z chłopakiem. No bo wiesz, nie ubiera się zwykle zbyt kobieco...
– A podobał ci się w przeszłości jakiś chłopak?
– Tak, Todoroki jest bardzo przystojny i dodatkowo taki jeden z wyższych sfer. Nie znasz go. A Jirou jest pierwszą taką dziewczyną.
– Hmm... Możesz być bi po prostu, ale lepiej spytać [I.P]. Ona jest ekspertką. Tylko przerwij jej. Ona potrafi robić pięciogodzinne wykłady o tym wszystkim.
– Serio?
– Tak! A najgorzej jak spotka się z Izuku. Potrafią rozmawiać całymi dniami o zainteresowaniach. Ona o sprawach związanych z człowiekiem i losowych faktach, a on o superbohaterach.
– Jaka jest twoja relacja z [N.P]-san, o ile mogłabyś przypomnieć? Przepraszam, mogę umieć dużo rzeczy, ale nie mam pamięci do tego, kto ma jaką relację.
– Jesteśmy tylko kolegami z gimna... Czekaj! Zapomniałam o kimś absolutnie. – Przybiłaś sobie piątkę z czołem, przypominając sobie próby chodzenia z Ygrekiem.
– Z gimnazjum?
– Tak! Przecież w liceum dalej mieliśmy ze sobą pisać! Zapomniałam o nim!
– Mogłybyśmy to na razie skończyć?
– Tak, Yaoyorozu. Przypomnisz mi później? Mam pamięć złotej rybki.
– O ile sama nie zapomnę.
Zajęłyście się szyciem.
– Mogę do ciebie mówić "Yao-momo", tak jak Kaminari i Ashido? Nie będzie ci to przeszkadzać, Yaoyorozu-san?
– Nie, nawet uważam to za całkiem urocze.
– Tak właściwie, Yao-momo, ty byś mogła tworzyć dla siebie zbroję.
– Obawiam się, że nie mam wystarczająco siły, żeby to utrzymywać,. A dodatkowo to dużo waży, a ja nie mam na tyle tłuszczu, żeby to utworzyć.
– Rzeczywiście, jesteś bardzo szczupła.
– Może t dlatego te wszystkie kompanie chcą mnie w reklamach? Bo się wpasowuję w ich standardy?
– Wiesz, nie musisz.
– Ale rodzina? Oni chcą, żebym była perfekcyjna.
– Serio? – Podniosłaś głowę z maszyny. – Nie da się być perfekcyjnym. Jak widać, mam parę kilogramów, które mogą się wydawać zbędne, ale po prostu jestem proporcjonalna i się sobie nawet podobam. – Kłamstwo. Ale trzeba pocieszyć. – No i potrzebuję ich, żeby używać zdolności. Widziałaś Fatguma? Jemu też jego waga jest potrzebna.
– Nie myślałam o tym.
– Dodatkowo, jak chcesz prawdziwej opinii odnośnie twojego wyglądu, idź do Ashido. Ona zawsze mówi wprost takie rzeczy. Albo do Tsuyu.
– Ashido mówi zbyt wprost.
– Po prostu nie ma filtra. – Uśmiechnęłaś się. Wzięłaś się dalej za szycie.
Pierwsza próba była za ciasna, ale trochę materiału było dodane, więc dało się to poszerzyć.
Po poszerzeniu było zbyt szerokie, dopiero za trzecim razem udało się idealnie.
Yaoyorozu przymierzyła strój.
– Pasuje świetnie! Tylko gdzie będzie moja encyklopedia?
– Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci biegać z półką na tyłku? Jeśli umiesz zrobić wizor, to możesz spróbować.
– Nie wiem, czy teraz dobrze zapamiętam schemat. Ale daj mi jutro godzinę, to zrobię.
– Testujemy to, co masz teraz?
– Pytamy pana profesora? – Yaoyorozu spytała cię.
– Wydaje mi się, że to dobry pomysł.
Wyszłyście z akademika.
Yaoyorozu rozgrzała się i zaczęła ni z tego, ni z owego, robić salta i inne akrobacje.
– Rzeczywiście, to jest całkiem wygodne. – Powiedziała ci. – Może zmienię po prostu projektanta kostiumów i będzie taki sam wzór jak teraz?
– To brzmi jak dobry plan. A teraz wracajmy.
– Mogę zabrać to ze sobą? – Yaoyorozu dotknęła ramiączka.
– Praktycznie sama to zrobiłaś.
– Jeśli nie uzyskam na ten strój licencji, będę chociaż w nim ćwiczyć na siłowni. Może nawet teraz przetestuję?
– Powodzenia. Ja idę pogadać z moim przyjacielem.
Jak powiedziałaś, tak zrobiłaś.
Niestety los jednak miał inne plany. Ygrek nie odbierał telefonów, a gdy zadzwoniłaś do jego siostry, jej odpowiedzią było, że jest poza domem.
Westchnęłaś i zabrałaś się za lekcje, by nie zawieść siostry i mamy.
Nagle twój telefon zadzwonił, wyrywając cię z myśli.
– Halo?
– Halo, to ja, Ygrek.
– Dawno nie gadaliśmy. Przepraszam, życie mnie pochłonęło.
– Mnie w sumie też. Co u ciebie?
– Areszt domowy w szkole. Znaczy, nie do końca, bo mam staż. Byłam ostatnio.
– To dobrze.
– A co u ciebie?
– Dużo nauki. Szkoła nie daje odpocząć.
– Czyli standard.
Zapadła chwilowa cisza, po której się odezwałaś.
– Jak szkoła?
– Mogłoby być lepiej.
– Tak samo u mnie.
Rozmowa się nie kleiła.
– No to... Na razie? – Ygrek pożegnał cię. – Mam lekcje do odrobienia.
– Pa? – odpowiedziałaś mu. Rozłączył się.
Ugh... Czemu?
Zabrałaś się za dalsze odrabianie lekcji.
Około dwudziestej wrócili wszyscy ze swoich staży i lekcji. Zjadłaś kolację i poszłaś poćwiczyć.
Następnego ranka lekcja wychowawcza wydawała ci się... inna, wszyscy oprócz ciebie i Yao-momo ziewali.
Aizawa głośno wyraził swoje niezadowolenie.
– Jeśli nie umiecie pogodzić staży z nauką, może z nich zrezygnujcie?
Shinsou ziewnął w pierwszej ławce.
Aizawa schował twarz w dłoniach.
– Właśnie o tym mówię.
Aizawa odsłonił twarz.
– Są jakieś sprawy klasowe? O czymś musimy porozmawiać? – Aizawa zadał pytanie. Klasa zgodnie pokręciła głowami. – Dobrze. W takim razie mam czas mówić o czymś, co się za niedługo wydarzy w szkole.
Kaminari wyprostował się jak struna.
– Na początku października, tuż po pierwszym, będzie festiwal, na który musicie się przygotować. Wiem, że to jest za prawie miesiąc, ale klasa B już zaczęła przygotowania, a ja nie chcę być w tyle za Vladem.
Rywalizacja. Faceci...
– Liczę na was. Macie resztę lekcji na naradzenie się.
Aizawa zasunął śpiwór i wytoczył się w kokonie.
– Są jakieś pomysły? – Spytał Iida. Wszyscy podnieśli ręce oprócz ciebie i Yaoyorozu.
– Może wypiszmy wszystkie na tablicy. – Zaproponowała Yaoyorozu. Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać. W końcu na tablicy pojawiły się pomysły. – Dobrze, tylko... Wydaje mi się, że niektóre by nie były zbyt odpowiednie, na przykład, z całym szacunkiem, Kirishima-san, Bakugou-san, ale zapasy i walka na śmierć i życie nie brzmią zachęcająco.
– Może przeprowadzimy głosowanie? – Podniosłaś rękę.
– To zajmie za długo... – Uraraka jęknęła.
– Dobrze, to drogą eliminacji może. – podpowiedziałaś.
– To nie jest taki zły pomysł. – odpowiedział Izuku.
Najpierw zostały wykluczone wszystkie pomysły uwłaczające komukolwiek, potem związane z All Mightem, aż na koniec zostały dwa – ZOO do głaskania zwierząt Koudy i występ muzyczny Jirou. Yaoyorozu naradziła się z Iidą, po czym został podkreślony jako laureat występ muzyczny. Jirou i Shinsou przybili sobie piątkę.
– Przepraszam, Kouda–san, ale niektórzy mogą mieć alergie na zwierzęta. Nie chcemy, by ktokolwiek chorował. – Yaoyorozu powiedziała do chłopaka z głową skały, na co ten podniósł kciuk w górę.
– Okej, tylko... Kto się teraz zajmie czym? – Spytała Ashido.
– O tym nie pomyślałem. – Iida dotknął brody niczym Tsuyu.
– Ja myślę, że Jirou-chan i Shinsou-chan powinni się tym zająć od strony muzycznej, ja i Mina – strojów i tańca, a team Seroroki i [T.N] – dekoracjami i efektami specjalnymi. – Podpowiedziała Hagakure.
– A kto śpiewa? – Spytałaś, ale odpowiedziała ci cisza.
– Może ustalmy to na drodze konkursu? – Powiedziała Jirou.
– To nie jest taki zły pomysł. – Iida machnął dłonią, prawie uderzając Todorokiego. – Tylko kiedy?
– Dzisiaj. Yao-momo, masz może ochotę na dodatkowy lunch? – Kaminari dotknął Yaoyorozu w ramię. Ona strąciła jego dłoń.
– Hej! A co z ekonomią?! Nie mogę po prostu tworzyć dla was rzeczy!
– Już zapomniałaś? – Uśmiechnęłaś się w szelmowski sposób.
– No dobra. To co? – Yaoyorozu oparła dłoń o biodro.
– Maszyna do karaoke byłaby dobrym pomysłem. – Jirou odpowiedziała.
– Dobra! Dzisiaj po szkole jest karaoke na dole u nas. – Iida ogłosił.
← Poprzedni | Spis treści | Następny →
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz