34.


Nagle twój telefon rozbrzmiał dzwonkiem tak głośno, że wypadł ci z rąk. Podniosłaś go szybko i wyłączyłaś laptop.

Oddzwoniła [I.P]... albo raczej jej siostra.

– Czemu się dobijałaś? – [I.S.P] brzmiała na niezadowoloną.

– Chciałam się coś dowiedzieć.

– [I.P] usnęła z telefonem w ręce, więc jej go zabrałam. Ma lepszy internet. Wal śmiało.

– Ale już nie muszę.

– Wiesz, co właśnie zrobiła? W jednej chwili obróciła się z boku na plecy. Przed tym, jak jej zabrałam telefon, sprawdzała godzinę przez sen.

– Czyli ona też tak ma? Chodzi o lunatynkowanie.

– Nie, ona potrafi się wcale nie ruszać przez całą noc. Ustawiła sobie raz kamerę, by to sprawdzić.

– Ona co?

– Ustawiła kamerę. Ogólnie ona ma przygody z usypianiem. Raz usnęła, czytając książkę, innym razem nie wyłączyła światła. I nie potrafi spać w samochodzie cały czas.

– Czemu ustawiła kamerę?

– Nie wiem, pytaj jej! Wystarczy, że się mijamy parę razy dziennie. W każdym razie nie pomogę ci zdobywać brudu na moją siostrę, bo ona jest krystalicznie czysta. Próbowałam znaleźć coś obciążającego ją, ale tylko znalazłam nożyk do cięcia różnych rzeczy, który sobie kupiła w gimnazjum. Przydaje się.

– Żadnych brudów?

– Żadnych, nie daje się na niczym przyłapać.

– Byłaby niezłą kryminalistką.

– Tak, a wtedy ja bym została bohaterką, żeby ją wsadzić za kratki.

– To wredne.

– Jestem tego świadoma.

– I nic byś nie poczuła?

– Może odrobinę satysfakcji? A tak swoją drogą, to [I.P] umawia się z kimś, kogo ma zapisanego w telefonie jako "Kokoro-sou" czy coś w tym stylu.

– Serio?

– Tak, ale nie słyszałaś tego ode mnie. Wracam do robienia sobie zdjęć. Nie mów o tym [I.P].

– Okej. To... Do zobaczenia?

– Pa.

Rozłączyła się.

Westchnęłaś i oparłaś się o ścianę.

No to nici ze spotkania się z kimś. [I.P] śpi, a jutro nie ma nikogo. 

W sumie, jeśli to nie prawdziwa randka, to mogłabym się dołączyć, ale lepiej chyba się nie wtrącać... Co, jeśli okaże się, że to miała być prawdziwa randka?* 

Wpisałaś spory keysmash do wiadomości do [I.P] następnego ranka. Nie odpisała ci.

Po południu dotarła do ciebie wiadomość z jej telefonu.

"HALP! Jak zmusić kogoś, żeby przestał się patrzeć na zdjęcia kotów?!"

"Dosłownie go zaraz zabiję."

Uśmiechnęłaś się.

"Macie kocią kafejkę po drodze?"

"Zgub go tam"

"Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Też lubię koty"

"No chyba, że próbują wpakować się na stół."

"Wtedy mam ochotę wybić wszystkie w pomieszczeniu."

Zaśmiałaś się.

"No to zabierz go w miejsce z psami"

"Pies to najlepszy przyjaciel człowieka"

"W sumie... Dobry pomysł. Jak będzie zwiewał na swoich krótkich nóżkach, to nie będzie miał czasu na sprawdzanie telefonu"

"Kto by pomyślał, że mogę się z nim siłować, jedząc ramen, i wygrać..."

"[I.P], nie wyzywaj ludzi losowo na pojedynki!"

"I co to znaczy "krótkich nóżkach"? Macie tyle samo wzrostu!"

Uśmiechnęłaś się. 

"Dzięki za radę. Miłej reszty dnia"

"Żegnaj, zła istoto"

Odłożyłaś telefon.

Reszta dnia uciekła ci na robieniu ponadprogramowych zadań z informatyki i matematyki. O ile z drugim nie miałaś problemu, to nad pierwszym musiałaś się bardzo głowić, by wszystko zapamiętać w nowym dla ciebie języku programowania.

Ciekawe, czy to się przyda... Mogę nawet z tego nigdy nie korzystać, ale to jest jak z ćwiczeniami... W sumie jestem ciekawa swojej kondycji. Sporo ćwiczymy na wuefach i bohaterstwie z All Mightem, ale nie czuję, jakbym była dużo silniejsza. Może to dlatego, że działam jakoś... wolniej? 

Powinnam przyspieszyć, ale nie da rady. Kolana mi wysiądą.

Poza tym... Jak mogę rozwinąć taką zdolność, jak moja? Niby można używać jej więcej i jeść więcej, by było więcej materiału. Mogę się uczyć przyspieszania, ale mam swoje limity. 

Co ja robię?! Dokładnie to, czego próbuję oduczyć [I.P]. Nic mi się nie chce.

Wstałaś z krzesła, przeciągnęłaś się, sprawdziłaś godzinę, zjadłaś kolację, zrobiłaś zadanie z matematyki, popijając herbatę, zrobiłaś wieczorną toaletę, ułożyłaś się spać, zasnęłaś, obudziłaś się o czwartej z powodu budzika mamy.

Zaczynało się robić jasno. Uchyliłaś okno, by wpuścić rześkie powietrze.

Powierciłaś się na łóżku, próbując na nowo zasnąć, po czym odpłynęłaś do ósmej.

Obudziłaś się z bólem głowy. Stoczyłaś się powoli na śniadanie.

Tego samego popołudnia dotarł list o tym, że Yuuei już prawie wybudowało akademiki i o tym, że następnego dnia uczniowie już mogli się wprowadzać.

Nie mogłaś się doczekać, jednak dalej było ci smutno, że nie miałaś jak pożegnać Aoyamy.

Tego wieczora spakowałaś swoje rzeczy w pudła, naszykowałaś mundurek na rano, tata, który wcześniej wrócił z pracy pomógł ci rozkręcić i zabezpieczyć meble oraz łóżko**.

Gdy rano się obudziłaś, spakowałaś materac, poduszkę, pluszaka, maskę przeciwko wchodzącym do ust pająkom, piżamę i poszwy.

Przyjechała ciężarówka z logiem Yuuei. Włożyłaś pudła z pomocą Power Loadera do środka, a sama pojechałaś do swojej szkoły.

W pociągu spotkałaś Izuku i [I.P]. Usiadłaś obok tej drugiej, która miała nowy zegarek na ręce, a w drugiej trzymała telefon.

Czytała coś. A raczej pisała do kogoś. Ze względu na to, że ceniłaś jej prywatność, nie zaglądałaś jej przez ramię.

Pociąg zatrzymał się na stacji niedaleko Yuuei.

Ze stacji zbiegła się wasza klasa.

Dziewiętnaście par oczu osób z klasy A, po drugiej stronie ulicy dwadzieścia z B.

Dotarliście do Yuuei. Aizawa poprowadził was za bramą. Zajęło to około pięciu minut drogi. Heights Alliance miało pięć pięter w każdym budynku. Każdy z nich był przeznaczony dla innej klasy.

Gdy już stanęliście pod budynkiem, procesor Aizawa zaczął mówić.

– Na początek może powiem, że cieszę się, że klasa 1-A zebrała się ponownie prawie w komplecie. Jak wiecie, Aoyama musiał zmienić szkołę z powodów rodzinnych.

Sero cieszył się, że wszyscy uzyskali zgodę rodziców. Klasa zaczęła rozmawiać między sobą.

– W tym semestrze dołączy do nas osoba z klasy C. Shinsou, wystąp. Jeśli chcesz, to się przedstaw.

Shinsou wyszedł i stanął przodem do nauczyciela. Obrócił się, a profesor Aizawa położył mu rękę na ramieniu.

– Jak już powiedział pan profesor, jestem Shinsou Hitoshi, przyszedłem z ogólniaka, lubię jazdę na rowerze, koty i dobre wiadomości, i nie jestem tutaj, żeby nawiązywać przyjaźnie.

– Brał on udział w specjalnym projekcie Yuuei. Macie cały tydzień na poznanie go, więc nie zamęczcie go pierwszego dnia.

Klasa zaczęła szeptać między sobą. Shinsou wrócił do grupy na swoje miejsce. Kaminari zaczepił go.

– Bardzo mi się podoba twoje imię.

– Dzięki! Wybrałem je sam. – Shinsou uśmiechnął się.

Klasa wyglądała na zaskoczoną. Uśmiechnęłaś się. Aizawa odkaszlnął, zwracając na siebie uwagę uczniów.

– Zaraz wam pokrótce wyjaśnię wszystko związane z dormitorium, jednak najpierw kwestia tymczasowych licencji, o których rozmawialiśmy podczas obozu treningowego. To ważne, więc skupcie się! Postaram się to skrócić do jednej kwestii. Byłbym wdzięczny gdybyście od teraz przestrzegali zasad i zachowywali się właściwie. To wszystko. A teraz do środka marsz. Z uśmiechami na twarzy.

Klasa straciła niemal całe życie.

Katsek złapał Kaminariego i próbował go zabrać w krzaki. Kaminari wyszedł z głupkowatym wyrazem twarzy.

Klasa uśmiechała się.

Wszyscy poszli dalej za Aizawą.

– W każdym budynku mieszka jedna klasa. Dziewczęta w prawym, chłopcy w lewym skrzydle. Parter jest koedukacyjny. Znajdują się tutaj stołówka, łazienki i pralnia. – Aizawa opowiadał dalej. Klasa rozpierzchła się po budynku.

Za budynkiem jest ogród. Lubię takie miejsca. Zwykle tam jest spokojnie. 

– Przestronnie, czyściutko i sofa! – Wrzasnęła rozentuzjazmowana Ashido, machając rękami. Zaśmiałaś się. Uraraka zemdlała w innej części budynku i usłyszałaś lekkie uderzenie o ziemię.

– Od pierwszego piętra do czwartego znajduje się po osiem pokoi mieszkalnych. Każdy otrzyma swój własny pokój. To luksusowe przestrzenie mieszkalne wyposażone w klimatyzację, toaletę, lodówkę i szafę. To wykaz waszych pokoi. Wasze rzeczy już tam na was czekają, więc rozpakujcie się i urządźcie. Jutro powiem wam, co dalej. To wszystko, rozejść się!

Aizawa pokazał kartkę z rozmieszczeniem pokoi. Twój był na pierwszym piętrze pośrodku, pokoje dziewczyn na piętrach wyżej były przy dwóch różnych kątach. Wydało ci się to dziwne, ale pomyślałaś, że tak ma być.

Od razu cała wasza siódemka przeszła na stronę dziewczyn.

Weszłaś do pokoju. Pudła były zaklejone taśmą, która nie chciała się oderwać. Próbowałaś sobie poradzić przeciąć to kluczem do pokoju, jednak tylko się szarpało, a nie cięło.

Zdenerwowałaś się i poszłaś do Yaoyorozu, od której wzięłaś nożyk.

Gdy przecięłaś całą taśmę w pokoju, zaczęłaś składać meble i dekorować pokój.

Koło szesnastej zeszłaś na dół.

Siedzieli już tam Uraraka z Shoujim, który uczył ją obsługi smartfonu. Jej stary telefon nie obsługiwał aplikacji z czatem, którą się posługiwała większość klasy.

Gdy Uraraka załapała, o co chodzi, obydwoje usiedli i zaczęli pisać do siebie w apce.

– Hej! – przywitałaś ich.

– Witaj, [T.N].

– Hej, [T.N]-chan! Shouji-kun nauczył mnie jak z tego korzystać!

– Czasami trudno jest się przyzwyczaić, gdy się zmienia modele. – Westchnęłaś.

– Racja. – odpowiedział Shouji.

Muszę się postarać, żeby Uraraka się nie czuła źle z powodu, ze tak długo miała telefon z klapką. Mam tylko nadzieję, że się nie uzależni i nie będzie pisać w trakcie lekcji. Powiadomienia są irytujące.

– Zauważyłam, że klasa jest w nie najlepszym humorze. Co, jeśli by zorganizować konkurs na najlepszy pokój? – Spytała ciebie i Shoujiego Uraraka.

– To nie byłby taki zły pomysł, tylko... Nie sądzisz, że niektórzy nie chcą, żeby inni oceniali ich pokój? – Spytałaś jej.

– Nie wszyscy muszą brać w tym udział. – Odpowiedziała Uraraka. – Po prostu... Nie lubię widzieć bliskich mi osób smutnych.

– W sumie... Moglibyśmy zobaczyć, jak wyglądają pokoje innych. Mój jest prosty, żadnych dekoracji, prawie pusty, ale Toko mnie nie chciał wpuścić. Jestem ciekaw, co wymyślił. Kou trzyma Yuwai-chana, jego króliczka, wolno. Ciekawe, jak dużo miejsca zajmie klatka w jego pokoju? Króliki potrzebują dużo miejsca.

– Sporo o sobie nawzajem wiecie, wy trzej. – Uśmiechnęłaś się w stronę Shoujiego.

– Nie da się nic na to poradzić. Za dużo spędzamy ze sobą czasu.

Wróciłaś po cichu do pokoju. Część twoich plakatów nie była jeszcze powieszona, ale chciałaś, żeby tak zostało.

Nie każdy musiał w końcu wiedzieć, że kochałaś Mica całym sercem.

Usłyszałaś dźwięk otwieranych drzwi bez odgłosu kroków wcześniej i lekkie tąpnięcie.

Uporządkowałaś łóżko i poprawiłaś bibeloty po raz kolejny.

Zeszłaś na dół. Spora grupa osób już tam się zebrała z planem, jak odwiedzać pokoje.

Oczywiście zgarnęliście też niechętnego Shinsou. Narzekał, czemu by tego nie przenieść na następny dzień, ale wy nie poddawaliście się i w końcu wygoniliście go z łóżka. W tym czasie uciekli zmęczeni Tsu i Katsek. Obydwoje usypiali na stojąco.

– NIE, NIE, NIE! Zaczekajcie! – Izuku zaczął wrzeszczeć, gdy klasa znalazła się obok jego pokoju, który przypominał świątynię All Mighta.

Następny pokój należał do Tokoyamiego. O ile sam Fumikage nie chciał was wpuścić, to Dark Shadow pociągnął za klamkę, gdy tylko zobaczył cię. Shinsou był zaciekawiony. Dziewczyny były przerażone.

Dark Shadow otulił cię i wciągnął do swojego królestwa. Fioletowe światło oświetlało czarny pokój. Wyglądało to przepięknie, ale również i mrocznie. Na szafkach i ścianach były czaszki.

– Wynocha! – Tokoyami wyglądał na zawstydzonego.

– Widocznie chłopaki lubią takie mroczne klimaty. – Powiedziała Ashido.

– Nie wszyscy i nie tylko chłopaki. – Odpowiedziałaś jej, nadal otulana przez Dark Shadowa.

– Won! – Tokoyami się zdenerwował.

– [T.I]-chan może zostać? – Dark Shadow spytał Tokoyamiego.

– Nie! Wychodzimy wszyscy.

– Teraz chyba do ciebie Shinsou, nie? – Spytał go Izuku.

– To... Nie jest dobry pomysł. – Shinsou potarł kark.

– Czemu? Nie może być aż tak źle. Nie bój się, jeśli masz dziecinne meble. –

– Okej, ale się nie przeraźcie.

Shinsou otworzył drzwi.

Pokój był zaskakująco... normalny.

– Shinsou, nie ma co się bać. Mamy podobne pokoje. – Ojiro położył rękę na ramieniu Shinsou, strasząc go.

– A, hej Ojiro. Nie zauważyłem cię.

– Masz plakat Karmy i Eraserheada! Łał! – Izuku wszedł do środka i zaświeciły mu się oczy. – To są limitowane edycje! Karma była popularna tylko przez rok, ale znalazła się na czterdziestym dziewiątym miejscu.

– Wiem. To pewnie trochę dziwne mieć plakat swojego mentora w pokoju... – Shinsou potarł kark.

– Ej. – Izuku podszedł do Shinsou i użył jednego ze swoich zabójczych spojrzeń, które pozwoliła mu odblokować [I.P] w gimnazjum, gdy próbowała odgonić Katska. – Mój pokój przypomina małą świątynię All Mighta, a on mnie uczy od, nie wiem, roku?

– Ale ty jesteś ogólnie fanem bohaterów, Izuku. – Zwróciłaś mu uwagę.

– Jak można ich nie lubić? – Izuku wzruszył ramionami.

– Da się. Endeavor to co? – Spytał go Todoroki.

– Endeavor to nie bohater, ba, wiele mu brakuje do normalnego człowieka. – Izuku brzmiał, jakby Endeavor był najgorszym złem na świecie.

– Następny chyba mój pokój. Nikogo więcej na tym piętrze nie ma. – Ojiro machnął ręką i zaprosił resztę osób do swojego pokoju. Był jeszcze bardziej normalny od pokoju Shinsou, co skomentowały Uraraka i Ashido.


* Prawdziwy powód, czemu raz nie pojechałam się spotkać z koleżanką i kolegą, choć była taka okazja. To, że byłam odrobineczkę zazdrosna, że nie mogłam pójść z koleżanką i nie lubiłam gościa też grało rolę.

** Łóżko według mnie to nie do końca mebel, szafa też by nim nie była, gdybym się mogła w niej schować i pójść spać, ale niestety nie mogę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz