← Poprzedni | Spis treści | Następny →
Dzień upłynął tobie i twojej siostrze miło.
Następnego dnia, gdy siedziałaś w kuchni, popijając herbatę, przybyli do waszego domu pro-bohaterowie All Might i Aizawa. Nogi bolały cię od chodzenia w górę i w dół, gdyż twoja siostra postanowiła się pokłócić tak dla zdrowia z twoją mamą. Mama weszła do góry i musiałaś robić za posłańca. Otwarła im twoja siostra.
– Dzień dobry, pani [T.N], chcielibyśmy porozmawiać o przeniesieniu pani córki do akademika.
Twoja siostra się zaśmiała.
– Pomyliliście mnie z moją mamą. Jestem starszą siostrą [T.I]. Za chwilę mama przyjdzie. Rozgośćcie się.
Aizawa i All Might weszli do twojego domu. Siostra pokazała salon gościom.
Wyszłaś na chwilę z kuchni przywitać się z nauczycielami, którzy byli tak bardzo zajęci uporządkowywaniem wszystkiego, że gdy tylko cię przywitali, z powrotem zanurkowali w kartkach.
Twoja mama zeszła na dół.
– Dzień dobry! – All Might przywitał ją.
Twoja mama spięła się. Zbladła i zacisnęła usta w ciasną linię.
– Jesteśmy nauczycielami pani córki. Chcielibyśmy porozmawiać o projekcie naszej szkoły związanym z akademikami. Jak pani wie, w ostatnim czasie doszło do kilku ataków na naszą szkołę.
– Kilku to mało powiedziane. – Twoja mama usiadła i ze stresu zaczęła tworzyć z dłoni białe nitki i je plątać w przeróżne sposoby. Ciskała zabójczym spojrzeniem w biednego All Mighta. – Prawie zabili kilkoro uczniów i porwali [T.I]. Jak możemy wam zaufać?
– Postaramy się dołożyć wszelkich starań... – Aizawa próbował przemówić twojej mamie do rozsądku. Położyłaś jej rękę na przedramieniu i usiadłaś obok niej, a w powietrzu uniósł się zapach melisy.
– Czemu tego nie zrobiliście do tej pory w takim razie?
– Mamo, spokojnie, nic się nie stało. – Starałaś się ją uspokoić.
– A ten atak na początku roku?
– Nie liczy się, to było dawno temu. – Odpowiedziałaś jej. – Nie możemy zmienić przeszłości.
– Myślałam, że umierasz! Byłaś biała jak ściana. Czyż to nie naturalne dla matki martwić się o swoje dziecko?
– Nie spytałam panów. Co chcieliby panowie do picia? Kawy? Herbaty? – [I.S] wychyliła się z kuchni.
– Jeśli można, to kawę. – Eraserhead odpowiedział twojej siostrze, która zmierzyła cię wzrokiem.
– O co chodzi? – Wzdrygnęłaś się.
– A o nic konkretnego. A pan, All Might?
– Też chciałbym się napić kawy, ale obawiam się, że przez to, że nie mam żołądka będzie to niemożliwe. Poproszę herbatę.
– Czarną, z owocami czy zieloną?
– Poproszę czarną.
Twoja siostra mignęła do kuchni.
– Akademiki mają za zadanie zapewnić uczniom bezpieczeństwo... I nie ukrywamy, nasz dyrektor chciałby mieć oko na kilkoro uczniów, którzy... Mogliby potencjalnie zagrażać innym. – All Might motał się ze słowami.
– Po prostu powiedzcie, że macie problem z [I.P] i Katskiem. – Spojrzałaś All Mightowi głęboko w zapadnięte oczy. – O ile Katsek się wam naprzykrza, to nie wiem, czemu macie akurat z nią problem. Została porwana. Nie wiadomo, co się z nią stało. Ba, nawet ja bym chciała się tego dowiedzieć.
– Co?! – Twoja mama się zdziwiła i puściła kolejne zabójcze spojrzenie w stronę Aizawy. Nitki odczepiły się od jej palców i opadły na stół.
– Jesteś całkiem bystra, młoda [T.N]. To dobra cecha u bohatera. – All Might próbował zbyć cię tanim komplementem.
– Była porwana, na jej całych przedramionach były ślady po cięciu i wkłuciach. Wyszła już ze szpitala. – Aizawa odpowiedział ci. – W Yuuei, o ile dalej zostanie w naszej szkole, można się skonsultować z psychologiem w razie trudniejszych przeżyć. Mamy nadzieję, że skorzysta z pomocy w razie potrzeby.
– Bohaterstwo to nie przelewki... – Do salonu weszła twoja siostra z herbatą dla All Mighta i kawą dla Aizawy.
– To ciężka i niewdzięczna praca. Nie opłaca się zbytnio oprócz tego, że często występuje pewien gatekeeping w różnych zawodach. Mój przyjaciel z liceum przekonał się o tym na własnej skórze. HERO FM nie zatrudnia byle kogo. – Aizawa mówił o kimś. Byłaś niemal pewna, że to był Present Mic.
– Mam jeszcze takie pytanie. Czemu uczniowie nie mogą pozostać w swoich domach? Yuuei jest łatwiej namierzyć. – Spytała twoja mama, która uspokoiła się nieco.
– Tu jest całkiem bezpiecznie, zgodnie z raportami policji. Jednak nie wszyscy mają ten luksus mieszkania w bezpiecznym miejscu. – Aizawa odpowiedział twojej siostrze.
– A mimo to Izuku wpakowywał się w walki złoczyńców. On to musi być magnesem na to. – Wymruczałaś pod nosem. – Ale teraz ich już nie ma. Nie było od jakiegoś czasu. Przebierańcy? Nie zdaje mi się żeby byli jacyś oprócz tego, który zaatakował wtedy tych gwałcicieli.
Eraser wsłuchiwał się dokładnie w twój tok myślenia.
– Właśnie, odnośnie Izuku... – Wyprostowałaś się. – Czy pani Midoriya zgodziła się na powrót Izuku do Yuuei? On bardzo często niszczy sobie ręce. A i ona ma ogromne problemy ze stresem.
– Tak. – All Might uśmiechnął się.
– Ja do tego ręki nie przykładałem. – Aizawa podniósł kubek z kawą.
– Tak swoją drogą... Ciekawi mnie wasz system nauczania. Może to dlatego, że też jestem nauczycielką. – [I.S] wtrąciła się. – Co będzie z resztą czasu wakacyjnego? W końcu skracacie uczniom wakacje o dziesięć dni.
– Poświęcimy ten czas na treningi rozwijające zdolności. Przygotowujemy się do egzaminu na licencje bohaterskie, a one są już na początku września.
– Słyszałam, że wasze metody zachęcania uczniów są... Niekonwencjonalne.
– My tylko staramy się ich przygotować do bycia dobrymi bohaterami.
– Wie pan, chodziło mi raczej o to, że mało który nauczyciel w ciągu pierwszych pięciu lat nauczania wydala prawie sto sześćdziesięcioro uczniów. Było o tym całkiem głośno. Ba, ja uczę odkąd skończyłam studia i jeszcze żadnego ucznia nie wyrzuciłam, nawet jeśli nie miał żadnego potencjału matematycznego, a trafił do mnie na mój kierunek.
– Cóż poradzić? Mało kto nadaje się na bohatera w tych czasach.
– To dosyć... Drastyczne, senpai. – All Might zwrócił uwagę Aizawie.
– Ale prawdziwe.
– A tak poza tym, będzie trzeba coś dopłacać? – Spytała twoja mama.
– Nie. To my nie daliśmy rady i teraz staramy się to naprawić. – Odpowiedział Aizawa.
Zapadła chwila ciszy.
– Zgadzamy się. – Odpowiedziała twoja mama. – Ale jeśli znowu dojdzie do incydentu zagrażającego zdrowiu lub życiu [T.I], natychmiast wyciągam ją z Yuuei.
– Dziękujemy. – All Might podniósł się, zawadzając o stolik kawowy i ustawiony na nim kubek z resztą herbaty.
Naczynie zachwiało się. Przechyliło prawie na bok, prawie rozlewając herbatę. Zatańczyło w stronę brzegu.
Wstałaś tak szybko, że prawie obiłaś kolanami o stolik, o który wcześniej zahaczył All Might. Złapałaś z całej swojej siły zdolnością za ucho kubka i znowu ustawiłaś naczynie w pionie, z dala od brzegu.
Zakręciło ci się w głowie, a czarne kropki zatańczyły w twoim polu widzenia. Starałaś się tego nie pokazywać, ale siostra zauważyła twoją bladość i złapała za pobliski świecznik, by cię przytrzymać.
Bolały cię kolana i głowa, poczułaś się słabo. Znowu usiadłaś.
Aizawa dopił swoją kawę. Siostra zwinęła świecznik. Westchnęłaś i powoli nabrałaś powietrza do płuc. Mrugnęłaś kilka razy oczami, by pozbyć się ciemnych plamek.
– [I.S], tak się zastanawiam... Dałabyś radę na tegorocznym egzaminie wstępnym do Yuuei. Jesteś pewna, że nigdy nie chciałaś zostać bohaterką? – Uśmiechnęłaś się w jej stronę, a Aizawa i All Might spojrzeli na ciebie ze zdziwieniem.
– Co? Czemu?
– Umiesz manipulować dowolnie metalem... Roboty są właśnie z metalu. A poza tym masz jeszcze lepszą kontrolę nad swoją zdolnością niż ja.
– To niedorzeczne.
– Tak właściwie to nie do końca. – Odpowiedział jej All Might. – Młody Midoriya po raz pierwszy aktywował swoją zdolność w trakcie egzaminu. I zdał. Pani by też dała radę.
– Nieprawda. Pewnie przeraziłabym się i zwiała. O czym ja gadam! Jestem nauczycielką matematyki, nie bohaterką!
– Dziękujemy za to, że pani nadal w nas wierzy, pani [T.N]. Dokonamy wszelkich starań, aby na terenie naszej szkoły nic nie zagrażało pani córce. – Aizawa ukłonił się, nie przewracając żadnych kubków.
Nauczyciele pożegnali się i wyszli.
– Takie chucherka z nich trochę. – Powiedziała twoja mama.
– Mamo, sama wiesz o tym, co się stało w Kamino. – [I.S] zwróciła jej uwagę.
– A poza tym profesor Aizawa może nie wygląda, ale jest w stanie podnieść pięciu uczniów naraz. Czekaj, [I.S]. Jesteście w podobnym wieku... Pracujecie w podobnym zawodzie...
– Czy ty coś insynuujesz, młoda damo?
– No wiesz... Jeśli ci się podoba, nie musisz się wstydzić. – Wzruszyłaś ramionami, a [I.S] poszła po łyżeczkę, by cię złapać. Pomknęłaś do pokoju.
Wyjrzałaś przez okno. Aizawa i All Might właśnie wsiadali do podstawionej jaskrawożółtej taksówki, gdy zaczepiła ich blada postać w swetrze z długimi rękawami i fioletowymi włosami związanymi na tyle głowy w wysoki koński ogon. Objęła rękami All Mighta, a dookoła nich zaczęło błyszczeć różnokolorowe światło.
Wyszłaś z pokoju. [I.P] była na zewnątrz, a ty chciałaś się z nią spotkać i sprawdzić, czy wszystko u niej w porządku.
[I.S] przechwyciła cię na schodach łyżką.
Jako, że nabrała postać tasiemki, zdjęłaś ją z siebie.
– [I.S], widziałam [I.P] na zewnątrz, idę się z nią spotkać.
– Nie zgub się. I masz wrócić przed zachodem słońca.
– Okej. Może jeszcze uda mi się ją złapać.
Założyłaś szybko buty.
Wybiegłaś z domu.
Zabolało cię kolano i pożałowałaś tej decyzji.
Złapałaś [I.P], która była już kilkadziesiąt metrów dalej.
Wyglądała na martwą jak nigdy.
Mimo to ożywiła się, widząc ciebie.
Poszłaś z nią bez słów na plażę Dagobah, tam, gdzie zwykle.
Rozłożyła koc, który wzięła ze sobą, wyjęła małą szczotkę z kieszeni. Rozpuściła włosy.
Wyjęła nożyczki.
– Zetniesz mi włosy, [T.I]-chin? – [I.P] sięgnęła po szczotkę.
– Czemu?! Ładnie ci w takich!
– Misja już się skończyła. Poza tym, takie włosy są niepraktyczne. I przywołują złe wspomnienia. – [I.P] odsłoniła przedramiona. Żółto-zielono-błękitne siniaki, czerwone ślady po wkłuciach i gojące się, bladoczerwone blizny po umiejętnym cięciu nożem "zdobiły" je. – Wystarczy, że mam to. Nie będę pokazywać tego, jak bardzo poszatkowany mam aktualnie umysł, bo to nie jest celem tej rozmowy. Zetniesz mi proszę włosy, czy mam to zrobić nierówno sama?
– Przysięgam, po powrocie do Yuuei zaprowadzę cię do profesora Inui.
– Nie chcę wracać do Yuuei.
– Jak to "nie chcesz"?
– Nie chcę. Mam dość tej szkoły, najchętniej wróciłabym do Miyagi. Boję się, że te akademiki będą jeszcze większym problemem.
– Tak po prostu?
– Wróciłabym do tej szkoły, gdzie uczy inna grupa bohaterów, a gdzie wszystko jest pod kątem sierocińca osób bez zdolności lub takich z trudnymi do opanowania. Karasuno, klasa 1-6. Najlepsza, na poziomie Yuuei. Gwarantowane zatrudnienie lub dostanie do college'u.
– Masz tam swoich. Rozumiem.
– Pozwoliłam jednak podjąć rodzicom decyzję o pozostawieniu mnie w Yuuei.
– Nie mogłaś im tego powiedzieć?
– A kim ja jestem, żeby się sprzeciwiać? Yuuei to przecież podobno najlepsza szkoła. Uczą w niej sami bohaterowie, nic nie miało prawa się stać. A w tym roku było już kilka ataków. Wiesz, ile było na Karasuno? Zero. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. A tam też uczą sami bohaterowie.
– Łał.
– Mam podejrzenia, że to może być przez Izuku i All Mighta, którzy są magnesami na nieszczęście.
– Ej!
– Czy to nie prawda? Gdyby wokół All Mighta nie było ataków cały czas, nigdy nie stałby się bohaterem numer jeden.
– W sumie racja.
– To jak, ścinasz mi te włosy?
– Może nie tutaj.
– To gdzie?
– Chcesz zajrzeć do mojego domu?
– Boję się [I.S]-tan.
– Nie ma co! Lubi cię.
– Ale i tak...
Pociągnęłaś ją za rękę. Wkrótce znalazłyście się razem w twoim pokoju.
Zajęłaś się włosami [I.P]. Wydłużyłaś je, po czym przycięłaś końcówki.
Wtedy cała fioletowa "obudowa" włosów zaczęła z nich schodzić.
Pomogłaś jej palcami, ale to nie było zbyt efektywne.
Gdy mama zajrzała do pokoju, by zawołać was na dół, zauważyła, co zrobiłaś, po czym zabrała się za włosy [I.P] by je wyrównać i skrócić, bo były... Za długie, by mogły być wygodne.
Oczywiście, gdy twoja mama zaoferowała potem [I.P] obiad, ta zniknęła.
Dosłownie zniknęła.
Zrobiła portal, pożegnała was i wyteleportowała się.
Mama była zdziwiona, ale już nie mogła jej w żaden sposób powstrzymać.
Postanowiłaś zadzwonić do [I.P].
Nie odebrała.
← Poprzedni | Spis treści | Następny →
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz