33.

← PoprzedniSpis treści | Następny →


Dzień upłynął tobie i twojej siostrze miło.

Następnego dnia, gdy siedziałaś w kuchni, popijając herbatę, przybyli do waszego domu pro-bohaterowie All Might i Aizawa. Nogi bolały cię od chodzenia w górę i w dół, gdyż twoja siostra postanowiła się pokłócić tak dla zdrowia z twoją mamą. Mama weszła do góry i musiałaś robić za posłańca. Otwarła im twoja siostra.

– Dzień dobry, pani [T.N], chcielibyśmy porozmawiać o przeniesieniu pani córki do akademika.

Twoja siostra się zaśmiała.

– Pomyliliście mnie z moją mamą. Jestem starszą siostrą [T.I]. Za chwilę mama przyjdzie. Rozgośćcie się.

Aizawa i All Might weszli do twojego domu. Siostra pokazała salon gościom.

Wyszłaś na chwilę z kuchni przywitać się z nauczycielami, którzy byli tak bardzo zajęci uporządkowywaniem wszystkiego, że gdy tylko cię przywitali, z powrotem zanurkowali w kartkach.

Twoja mama zeszła na dół.

– Dzień dobry! – All Might przywitał ją.

Twoja mama spięła się. Zbladła i zacisnęła usta w ciasną linię.

– Jesteśmy nauczycielami pani córki. Chcielibyśmy porozmawiać o projekcie naszej szkoły związanym z akademikami. Jak pani wie, w ostatnim czasie doszło do kilku ataków na naszą szkołę.

– Kilku to mało powiedziane. – Twoja mama usiadła i ze stresu zaczęła tworzyć z dłoni białe nitki i je plątać w przeróżne sposoby. Ciskała zabójczym spojrzeniem w biednego All Mighta. – Prawie zabili kilkoro uczniów i porwali [T.I]. Jak możemy wam zaufać?

– Postaramy się dołożyć wszelkich starań... – Aizawa próbował przemówić twojej mamie do rozsądku. Położyłaś jej rękę na przedramieniu i usiadłaś obok niej, a w powietrzu uniósł się zapach melisy.

– Czemu tego nie zrobiliście do tej pory w takim razie?

– Mamo, spokojnie, nic się nie stało. – Starałaś się ją uspokoić.

– A ten atak na początku roku?

– Nie liczy się, to było dawno temu. – Odpowiedziałaś jej. – Nie możemy zmienić przeszłości.

– Myślałam, że umierasz! Byłaś biała jak ściana. Czyż to nie naturalne dla matki martwić się o swoje dziecko?

– Nie spytałam panów. Co chcieliby panowie do picia? Kawy? Herbaty? – [I.S] wychyliła się z kuchni.

– Jeśli można, to kawę. – Eraserhead odpowiedział twojej siostrze, która zmierzyła cię wzrokiem.

– O co chodzi? – Wzdrygnęłaś się.

– A o nic konkretnego. A pan, All Might?

– Też chciałbym się napić kawy, ale obawiam się, że przez to, że nie mam żołądka będzie to niemożliwe. Poproszę herbatę.

– Czarną, z owocami czy zieloną?

– Poproszę czarną.

Twoja siostra mignęła do kuchni.

– Akademiki mają za zadanie zapewnić uczniom bezpieczeństwo... I nie ukrywamy, nasz dyrektor chciałby mieć oko na kilkoro uczniów, którzy... Mogliby potencjalnie zagrażać innym. – All Might motał się ze słowami.

– Po prostu powiedzcie, że macie problem z [I.P] i Katskiem. – Spojrzałaś All Mightowi głęboko w zapadnięte oczy. – O ile Katsek się wam naprzykrza, to nie wiem, czemu macie akurat z nią problem. Została porwana. Nie wiadomo, co się z nią stało. Ba, nawet ja bym chciała się tego dowiedzieć.

– Co?! – Twoja mama się zdziwiła i puściła kolejne zabójcze spojrzenie w stronę Aizawy. Nitki odczepiły się od jej palców i opadły na stół.

– Jesteś całkiem bystra, młoda [T.N]. To dobra cecha u bohatera. – All Might próbował zbyć cię tanim komplementem.

– Była porwana, na jej całych przedramionach były ślady po cięciu i wkłuciach. Wyszła już ze szpitala. – Aizawa odpowiedział ci. – W Yuuei, o ile dalej zostanie w naszej szkole, można się skonsultować z psychologiem w razie trudniejszych przeżyć. Mamy nadzieję, że skorzysta z pomocy w razie potrzeby.

– Bohaterstwo to nie przelewki... – Do salonu weszła twoja siostra z herbatą dla All Mighta i kawą dla Aizawy.

– To ciężka i niewdzięczna praca. Nie opłaca się zbytnio oprócz tego, że często występuje pewien gatekeeping w różnych zawodach. Mój przyjaciel z liceum przekonał się o tym na własnej skórze. HERO FM nie zatrudnia byle kogo. – Aizawa mówił o kimś. Byłaś niemal pewna, że to był Present Mic.

– Mam jeszcze takie pytanie. Czemu uczniowie nie mogą pozostać w swoich domach? Yuuei jest łatwiej namierzyć. – Spytała twoja mama, która uspokoiła się nieco.

– Tu jest całkiem bezpiecznie, zgodnie z raportami policji. Jednak nie wszyscy mają ten luksus mieszkania w bezpiecznym miejscu. – Aizawa odpowiedział twojej siostrze.

– A mimo to Izuku wpakowywał się w walki złoczyńców. On to musi być magnesem na to. – Wymruczałaś pod nosem. – Ale teraz ich już nie ma. Nie było od jakiegoś czasu. Przebierańcy? Nie zdaje mi się żeby byli jacyś oprócz tego, który zaatakował wtedy tych gwałcicieli.

Eraser wsłuchiwał się dokładnie w twój tok myślenia.

– Właśnie, odnośnie Izuku... – Wyprostowałaś się. –  Czy pani Midoriya zgodziła się na powrót Izuku do Yuuei? On bardzo często niszczy sobie ręce. A i ona ma ogromne problemy ze stresem.

– Tak. – All Might uśmiechnął się.

– Ja do tego ręki nie przykładałem. –  Aizawa podniósł kubek z kawą.

– Tak swoją drogą... Ciekawi mnie wasz system nauczania. Może to dlatego, że też jestem nauczycielką. – [I.S] wtrąciła się. – Co będzie z resztą czasu wakacyjnego? W końcu skracacie uczniom wakacje o dziesięć dni.

– Poświęcimy ten czas na treningi rozwijające zdolności. Przygotowujemy się do egzaminu na licencje bohaterskie, a one są już na początku września.

– Słyszałam, że wasze metody zachęcania uczniów są... Niekonwencjonalne.

– My tylko staramy się ich przygotować do bycia dobrymi bohaterami.

– Wie pan, chodziło mi raczej o to, że mało który nauczyciel w ciągu pierwszych pięciu lat nauczania wydala prawie sto sześćdziesięcioro uczniów. Było o tym całkiem głośno. Ba, ja uczę odkąd skończyłam studia i jeszcze żadnego ucznia nie wyrzuciłam, nawet jeśli nie miał żadnego potencjału matematycznego, a trafił do mnie na mój kierunek.

– Cóż poradzić? Mało kto nadaje się na bohatera w tych czasach.

– To dosyć... Drastyczne, senpai. – All Might zwrócił uwagę Aizawie.

– Ale prawdziwe.

– A tak poza tym, będzie trzeba coś dopłacać? – Spytała twoja mama.

– Nie. To my nie daliśmy rady i teraz staramy się to naprawić. – Odpowiedział Aizawa.

Zapadła chwila ciszy.

– Zgadzamy się. – Odpowiedziała twoja mama. – Ale jeśli znowu dojdzie do incydentu zagrażającego zdrowiu lub życiu [T.I], natychmiast wyciągam ją z Yuuei.

– Dziękujemy. – All Might podniósł się, zawadzając o stolik kawowy i ustawiony na nim kubek z resztą herbaty.

Naczynie zachwiało się. Przechyliło prawie na bok, prawie rozlewając herbatę. Zatańczyło w stronę brzegu.

Wstałaś tak szybko, że prawie obiłaś kolanami o stolik, o który wcześniej zahaczył All Might. Złapałaś z całej swojej siły zdolnością za ucho kubka i znowu ustawiłaś naczynie w pionie, z dala od brzegu.

Zakręciło ci się w głowie, a czarne kropki zatańczyły w twoim polu widzenia. Starałaś się tego nie pokazywać, ale siostra zauważyła twoją bladość i złapała za pobliski świecznik, by cię przytrzymać.

Bolały cię kolana i głowa, poczułaś się słabo. Znowu usiadłaś.

Aizawa dopił swoją kawę. Siostra zwinęła świecznik. Westchnęłaś i powoli nabrałaś powietrza do płuc. Mrugnęłaś kilka razy oczami, by pozbyć się ciemnych plamek.

– [I.S], tak się zastanawiam... Dałabyś radę na tegorocznym egzaminie wstępnym do Yuuei. Jesteś pewna, że nigdy nie chciałaś zostać bohaterką? – Uśmiechnęłaś się w jej stronę, a Aizawa i All Might spojrzeli na ciebie ze zdziwieniem.

– Co? Czemu?

– Umiesz manipulować dowolnie metalem... Roboty są właśnie z metalu. A poza tym masz jeszcze lepszą kontrolę nad swoją zdolnością niż ja.

– To niedorzeczne.

– Tak właściwie to nie do końca. – Odpowiedział jej All Might. –  Młody Midoriya po raz pierwszy aktywował swoją zdolność w trakcie egzaminu. I zdał. Pani by też dała radę.

– Nieprawda. Pewnie przeraziłabym się i zwiała. O czym ja gadam! Jestem nauczycielką matematyki, nie bohaterką!

– Dziękujemy za to, że pani nadal w nas wierzy, pani [T.N]. Dokonamy wszelkich starań, aby na terenie naszej szkoły nic nie zagrażało pani córce. – Aizawa ukłonił się, nie przewracając żadnych kubków.

Nauczyciele pożegnali się i wyszli.

– Takie chucherka z nich trochę. – Powiedziała twoja mama.

– Mamo, sama wiesz o tym, co się stało w Kamino. – [I.S] zwróciła jej uwagę.

– A poza tym profesor Aizawa może nie wygląda, ale jest w stanie podnieść pięciu uczniów naraz. Czekaj, [I.S]. Jesteście w podobnym wieku... Pracujecie w podobnym zawodzie...

– Czy ty coś insynuujesz, młoda damo?

– No wiesz... Jeśli ci się podoba, nie musisz się wstydzić. – Wzruszyłaś ramionami, a [I.S] poszła po łyżeczkę, by cię złapać. Pomknęłaś do pokoju.

Wyjrzałaś przez okno. Aizawa i All Might właśnie wsiadali do podstawionej jaskrawożółtej taksówki, gdy zaczepiła ich blada postać w swetrze z długimi rękawami i fioletowymi włosami związanymi na tyle głowy w wysoki koński ogon. Objęła rękami All Mighta, a dookoła nich zaczęło błyszczeć różnokolorowe światło.

Wyszłaś z pokoju. [I.P] była na zewnątrz, a ty chciałaś się z nią spotkać i sprawdzić, czy wszystko u niej w porządku.

[I.S] przechwyciła cię na schodach łyżką.

Jako, że nabrała postać tasiemki, zdjęłaś ją z siebie.

– [I.S], widziałam [I.P] na zewnątrz, idę się z nią spotkać.

– Nie zgub się. I masz wrócić przed zachodem słońca.

– Okej. Może jeszcze uda mi się ją złapać.

Założyłaś szybko buty.

Wybiegłaś z domu.

Zabolało cię kolano i pożałowałaś tej decyzji.

Złapałaś [I.P], która była już kilkadziesiąt metrów dalej.

Wyglądała na martwą jak nigdy.

Mimo to ożywiła się, widząc ciebie.

Poszłaś z nią bez słów na plażę Dagobah, tam, gdzie zwykle.

Rozłożyła koc, który wzięła ze sobą, wyjęła małą szczotkę z kieszeni. Rozpuściła włosy.

Wyjęła nożyczki.

– Zetniesz mi włosy, [T.I]-chin? – [I.P] sięgnęła po szczotkę.

– Czemu?! Ładnie ci w takich!

– Misja już się skończyła. Poza tym, takie włosy są niepraktyczne. I przywołują złe wspomnienia. – [I.P] odsłoniła przedramiona. Żółto-zielono-błękitne siniaki, czerwone ślady po wkłuciach i gojące się, bladoczerwone blizny po umiejętnym cięciu nożem "zdobiły" je. – Wystarczy, że mam to. Nie będę pokazywać tego, jak bardzo poszatkowany mam aktualnie umysł, bo to nie jest celem tej rozmowy. Zetniesz mi proszę włosy, czy mam to zrobić nierówno sama?

– Przysięgam, po powrocie do Yuuei zaprowadzę cię do profesora Inui.

– Nie chcę wracać do Yuuei.

– Jak to "nie chcesz"?

– Nie chcę. Mam dość tej szkoły, najchętniej wróciłabym do Miyagi. Boję się, że te akademiki będą jeszcze większym problemem.

– Tak po prostu?

– Wróciłabym do tej szkoły, gdzie uczy inna grupa bohaterów, a gdzie wszystko jest pod kątem sierocińca osób bez zdolności lub takich z trudnymi do opanowania. Karasuno, klasa 1-6. Najlepsza, na poziomie Yuuei. Gwarantowane zatrudnienie lub dostanie do college'u.

– Masz tam swoich. Rozumiem.

– Pozwoliłam jednak podjąć rodzicom decyzję o pozostawieniu mnie w Yuuei.

– Nie mogłaś im tego powiedzieć?

– A kim ja jestem, żeby się sprzeciwiać? Yuuei to przecież podobno najlepsza szkoła. Uczą w niej sami bohaterowie, nic nie miało prawa się stać. A w tym roku było już kilka ataków. Wiesz, ile było na Karasuno? Zero. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. A tam też uczą sami bohaterowie.

–  Łał.

– Mam podejrzenia, że to może być przez Izuku i All Mighta, którzy są magnesami na nieszczęście.

– Ej!

– Czy to nie prawda? Gdyby wokół All Mighta nie było ataków cały czas, nigdy nie stałby się bohaterem numer jeden.

– W sumie racja.

– To jak, ścinasz mi te włosy?

– Może nie tutaj.

– To gdzie?

– Chcesz zajrzeć do mojego domu?

– Boję się [I.S]-tan.

– Nie ma co! Lubi cię.

– Ale i tak...

Pociągnęłaś ją za rękę. Wkrótce znalazłyście się razem w twoim pokoju.

Zajęłaś się włosami [I.P]. Wydłużyłaś je, po czym przycięłaś końcówki.

Wtedy cała fioletowa "obudowa" włosów zaczęła z nich schodzić.

Pomogłaś jej palcami, ale to nie było zbyt efektywne.

Gdy mama zajrzała do pokoju, by zawołać was na dół, zauważyła, co zrobiłaś, po czym zabrała się za włosy [I.P] by je wyrównać i skrócić, bo były... Za długie, by mogły być wygodne.

Oczywiście, gdy twoja mama zaoferowała potem [I.P] obiad, ta zniknęła.

Dosłownie zniknęła.

Zrobiła portal, pożegnała was i wyteleportowała się.

Mama była zdziwiona, ale już nie mogła jej w żaden sposób powstrzymać.

Postanowiłaś zadzwonić do [I.P].

Nie odebrała.

← PoprzedniSpis treści | Następny →

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz