6.



Siedziałaś w gabinecie u Recovery Girl jeszcze przez godzinę, w trakcie której, jak się dowiedziałaś, przybył detektyw. W tym czasie spałaś jednak, gdyż byłaś zmęczona po nadużyciu mocy. Niedaleko ciebie spał Izuku. Łóżko dalej zajmował wysoki blond włosy mężczyzna z bandażem dookoła klatki piersiowej. Jego kolor włosów był praktycznie taki sam, jak u All Mighta. Wtedy zauważyłaś, że na stoliku obok ciebie znajduje się kartka zapisana niechlujnym pismem [I.P] tuż obok okularów.

Gdy ją otwarłaś, zobaczyłaś coś na kształt smugi atramentu rozmytej przez kroplę wody.

Czyżby [I.P] pisała to na deszczu?

Zastanawiałaś się też nad tym, czy to mogłaby być łza, jednak zwykle [I.P] nie płakała nawet na największych wyciskaczach łez. Jedyne sytuacje, kiedy mogłaś ją zobaczyć ze łzami w oczach to tylko podczas, gdy była rozbawiona, wściekła lub gdy zrobiła sobie krzywdę. To chyba nie była jedna z tych sytuacji.

Przyjrzałaś się bliżej tekstowi. Zmrużyłaś oczy, po czym sięgnęłaś po okulary i założyłaś je na nos. Tekst mimo tego nie tracił na swojej niewyraźności, tak, jakby podczas pisania autorce liściku się spieszyło lub odczuwała ogromne emocje. Tę drugą opcję mogłaś wykluczyć. Ona była dosłownie jak robot.

Droga [T.I]!

Nie mogę patrzeć na to, jak cały czas się przemęczasz. Wiem, jak powstają twoje sznurówki. Co tym razem uszkodziłaś? Czy znowu wykorzystywałaś swoją krew do zrobienia tej anteny?

W każdym razie nie chcę, żebyś robiła sobie w ten sposób krzywdę. Martwię się o ciebie. W sumie o innych też, nie myśl sobie dziwnych rzeczy [zamazane].

Widziałam ślady po tym, jak leciała ci krew z nosa. Nigdy nie jesteś w stanie tego przede mną ukryć, zwłaszcza, że Mic-sensei się o ciebie martwił i przekazał o tym informację do babc Recovery Girl.

Wracaj do zdrowia, [I.P]

Zerknęłaś na zegarek. Była godzina siedemnasta, a niebo było czerwono-różowo-fioletowe. Odłożyłaś okulary na bok. Usłyszałaś dźwięk otwieranych drzwi i ciche kroki. Próbowałaś się podnieść jednak wtedy usłyszałaś kobiecy głos.

– Nie spiesz się, słońce. Nie podnoś się jeszcze.

Recovery Girl weszła do środka gabinetu i podeszła do ciebie.

– Dobry wieczór, Recovery Girl-san! – Przywitałaś się z nią.

– Dobry wieczór. Dzisiaj już wracasz do domu. Polecam poprosić Lunch Rusha o coś z większą ilością białka i żelaza dla ciebie w najbliższym czasie, o ile tego nie zrobiła wnu… Znaczy się [N.P].

Czy Recovery-san właśnie powiedziała prawie o [I.P] „wnuczka”? Czy wszyscy tutaj są jakąś wielką rodziną? W sumie Izuku przypomina All Mighta. Mają praktycznie identyczne zdolności.

– Coś się stało? Źle się czujesz? – spytała się ciebie Recovery Girl.

– Wszystko w porządku. Trochę się słabo czuję, ale to pewnie dlatego, że jestem głodna.

– Wcześniej była tutaj już [N.P] i przyniosła coś. Widziałam, jak zostawiała jakiś świstek papieru – powiedziała Recovery Girl, po czym wydreptała na chwilę z pomieszczenia, by nalać wody do czajnika.

Podniosłaś się i usiadłaś. Do gabinetu weszła Recovery Girl i zwróciła ci uwagę:

– Mówiłam, żebyś się jeszcze nie ruszała. Ty, All Might i Midoriya jesteście tacy sami. Nie dajecie sobie czasu na powrót do zdrowia.

–Mamo, jeszcze pięć minut… –usłyszałaś mamroczącego Izuku. Postanowiłaś sobie z niego zażartować.

–Izuku, wstawaj. Zaraz się spóźnisz. Katsuki-kun już stoi pod drzwiami. – powiedziałaś, imitując głos jego mamy.

Wtedy Izuku poderwał się na równe nogi. Przetarł oczy, po czym rozejrzał się. Mrugnął parę razy, po czym się przeciągnął. Pomachał ci i poszedł w stronę łazienki.

Wtedy wstał też ten mężczyzna o dziwnej posturze. Podziękował Recovery Girl, po czym założył dużo za luźne ubrania i wyszedł.

Spod szkoły odebrała cię mama. Twój tata został, jak zwykle zresztą, do późna w pracy. Sprawdziłaś konto na portalu społecznościowym. Nikt do ciebie nie napisał.

Następnego ranka twój telefon za to buczał od wiadomości… I od przeceny dodatku do gry, którą się zachwycałaś wraz z [I.P] w trakcie dwóch ostatnich lat gimnazjum.

Did you get mysterious messages?

Szkoła była odwołana ze względów bezpieczeństwa. Ale tylko przez jeden dzień – piątek. Następnego dnia były normalne zajęcia.

Zeszłaś na dół razem z naszykowanymi wcześniej ubraniami. Weszłaś do łazienki i przebrałaś się.
Czy to jest to, co ona czuje przez cały dzień? Nie chciałabym siedzieć w jej skórze.

Podeszłaś w stronę lustra. Twoje włosy były w nieładzie, ale nie chciało ci się ich układać. Byłaś blada jak ściana. Zaburczało ci w brzuchu.

Wyszłaś z łazienki i poszłaś w stronę kuchni, gdzie już czekało na ciebie śniadanie. Omlet z narysowanym uśmiechem i czymś w rodzaju spinki z marchewki. Znowu. A obok kartonik z sokiem pomarańczowym. Domyśliłaś się już, kto przygotował ci śniadanie. Była to sprawka osoby z poranka przed testem na dostanie się do szkoły i znowu omlet przypominał postać z gry, z której przyszło powiadomienie o przecenie.

Niech żyje troska [I.P].

Obok omleta na stole był położony zielony ołówek automatyczny, a pod nim kolejne gryzmoły na kartce.

"Przepraszam, zapomniałam ci tego wczoraj oddać.

Jak ci smakowało śniadanie? Domyślam się, że już je miałaś. Jeżeli nie to zabierz się za jedzenie, bo nie ręczę za siebie, jeżeli znowu zobaczę, jak ci się leje krew z nosa.

Postaraj się nie spóźnić jutro na lekcje. Nie miałaś nic zadane, więc spróbuj odpocząć. (No chyba, że ci znowu nie pozwoli ten twój pracoholizm.) Zeszyty zostawiłam na twoim biurku. Dokończyłam naprawę twojego stroju bohaterskiego. Ma teraz wzmocnienia koło nadgarstków i na ramionach, jest całkowicie kuloodporny, a w dodatku ma sporo kieszeni. Nie powinien utrudniać ruchów, ale jeśli będzie coś do poprawki, to do mnie wyślij wiadomość lub mi powiedz wprost. Kostium ma nieco inną kolorystykę. Nie jest niebiesko-złoty, lecz zielono-srebrno-czarny. Inaczej mówiąc, sporo ręcznej roboty. Staraj się uważać jutro na lekcjach z Midnight i All Mightem. Aizawa-sensei jest o wszystkim poinformowany ze szczegółami, tak samo jak twoi rodzice.

Nie będę w stanie cię jutro odebrać po szkole. Spodziewaj się kogoś w moim zastępstwie. Najprawdopodobniej będzie to Bakugou-kun lub Izucchin.

Do zobaczenia dzisiaj po południu. Przyjdę po ciebie do domu koło piętnastej.

[I.P]"

Od kiedy [I.P] mówiła do kogokolwiek w swoim wieku, kogo dobrze zna, po nazwisku?

Zjadłaś śniadanie. Weszłaś do pokoju, uprzednio zabierając notkę i ołówek. Nikogo nie było w domu, bo byli w pracy. Związałaś włosy leżącą niedaleko gumką do włosów, po czym zabrałaś się za przeglądanie po kolei książek i zeszytów, by powtórzyć to, co było a lekcji. Już widziałaś, jakby na to zareagowała [I.P], gdybyś jej powiedziała. Nie zamierzałaś jednak o tym jej wspominać.

Muszę serio spytać [I.P] o pomoc z chemią. Albo Kuroo-senseia. Właściwie, to jak tam jest z nauczycielami z gimnazjum? Uczą jeszcze? Ciekawe… –pomyślałaś. Przewertowałaś zeszyt jeszcze raz, zatrzymując się na innym sposobie zapisu niż był w gimnazjum, po czym go zamknęłaś, zeszłaś do kuchni i nastawiłaś wodę na herbatę.

Wróciłaś do pokoju, by dalej się uczyć.

Może Yao-momo będzie mogła mi wytłumaczyć ten jeden temat z funkcji? Uczyłam się trochę o tym, ale nadal mam z tym problem. [I.P] nie miałaby z tym problemu, ale nie mogę jej dawać cały czas okazji do matkowania mi. I to niby ja byłam zawsze tą lepszą z matematyki… – Wróciłaś na chwilę myślami do czasów gimnazjum. Dokończyłaś zadanie z matematyki. Po sprawdzeniu okazało się, że zrobiłaś błąd i jakimś cudem wynik z działania pięć do potęgi drugiej wynosił dziesięć. Pacnęłaś się kilka razy w czoło. Poprawiłaś wynik na dobry i odłożyłaś na bok zeszyt od matematyki. Podniosłaś podręcznik do literatury, który spadł z biurka.

– Ishiyama-sensei nie zadał może pracy domowej, ale za niedługo może zrobić kartkówkę. Nigdy nic nie wiadomo. – wymruczałaś pod nosem.

Spakowałaś książki do plecaka, po czym odłożyłaś go na podłogę. Poszłaś do łazienki nałożyć krem z filtrem, by się nie spalić na słońcu. Rozczesałaś włosy, spróbowałaś je odrobinę ułożyć, zmieniłaś buty po domu na pepegi z nieco rozciągniętymi od używania sznurówkami, spakowałaś sobie kanapki i wyszłaś z domu. Na ulicach było prawie pusto. Całe Yuuei miało odwołane lekcje, ale inni musieli iść do szkół i do pracy.

Światło było bardzo przyjemne tego dnia. Wszystko dookoła wyglądało, jakby było wprost wyjęte z mangi lub filmu. Było ciepło, więc zdjęłaś bluzę i pociągnęłaś rękawy od bluzki, którą miałaś pod spodem. Po lazurowym niebie przesuwały się białe chmury. Wiatr zawiewał od strony oceanu, co sprawiło, że ochłodziło się odrobinę.

Opuściłaś rękawy od bluzki z powrotem, tak, że dotykały ci nadgarstków.

Nagle obok ciebie przebiegł Izuku. Kierował się w stronę plaży Dagobah. Poszłaś za nim. Wysłałaś wiadomość do [I.P], żeby na ciebie nie czekała, jakby cię nie było i podałaś, gdzie trzeba cię szukać. Była godzina dwunasta trzydzieści – pora lunchu w trakcie lekcji w Yuuei. Wyciągnęłaś jedną kanapkę i poszłaś dalej za Izuku.

Gdy dotarłaś na plażę Dagobah, zauważyłaś, że Izuku rozmawiał z mężczyzną, który był u Recovery Girl poprzedniego dnia. Wyglądał niezwykle chudo, jakby nic nie jadł od dłuższego czasu. Przy tym był niesamowicie wysoki. Jego oczy były skryte w cieniu.

Rozłożyłaś bluzę, włożyłaś jedną działającą słuchawkę do ucha, siadłaś na przygotowanym miejscu, włączyłaś muzykę i przyglądałaś się na idylliczny krajobraz.

Chciałabym kiedyś tutaj przyprowadzić Presenta Mica. Ciekawe, czy spodobałby się mu ten krajobraz. Jeżeli tak, to mogę się zastanawiać nad tym, jakie słowa by dobrał, jego głos byłby cichy i spokojny czy też nie…

Tu jest tak spokojnie. I pomyśleć, że jeszcze niecałe jedenaście miesięcy temu było tutaj wysypisko starej elektroniki. Ciekawe, kto się tym zajął.

– Hej, co tutaj robisz? – usłyszałaś znajomy cichy głos. Wzdrygnęłaś się. – Przepraszam, jeżeli cię wystraszyłam. Przyniosłam ci coś.

– Dzięki, nie było trzeba. – odpowiedziałaś [I.P]. Wyjęłaś słuchawkę z ucha i zatrzymałaś muzykę.

– Dopiero co zasłabłaś w USJ. Nie przemęczaj się.

Odwróciłaś głowę. Spojrzałaś w oczy twojej koleżanki i spytałaś jej:

– [I.P]-chan, czy ty jesteś moją mamą?

– Co? – Twarz [N.P] wyrażała niezadowolenie.

–Sorki, sorki, sorki! Nie zamierzam! Jutro już dotrę do szkoły w pełnej formie! – spanikowałaś. Izuku wraz z nieznajomym spojrzeli w waszą stronę, po czym wzruszyli w jednym momencie ramionami i wrócili do swojej rozmowy.

– Reagujesz jak ten słynny model-sportowiec… Jak mu było na nazwisko?

– Kise? – spytałaś się jej.

– Nie, jakoś inaczej. Na O miał nazwisko. Był nazywany Wielkim Królem. –odpowiedziała ci [I.P]. Zaczęła szybko pstrykać palcami prawej ręki.

– Oikawa?

– Tak, chyba on. Jego kolega z liceum, Iwaizumi-san, ma bardzo podobny głos do Mica. Miałam okazję porównać wywiad z byłym asem Seijoh i audycję radiową Presenta Mica – odpowiedziała [I.P]. Podała ci pojemnik z pokrojonym na kawałki jabłkiem. Poczęstowałaś się. – Hej! Izucchin! – [I.P] zawołała Izuku. Chłopak podszedł do was, a razem z nim ten wysoki mężczyzna, z którym rozmawiał.

– Witaj, Izuku. Dzień dobry… –przywitałaś się z niewysokim chłopakiem i z wychudzonym człowiekiem.

– Yagi. Toshinori Yagi. To ty musisz być [T.N], koleżanka młodego Midoriyi z klasy.

– Zgadza się. Miło mi pana poznać. – odpowiedziałaś mu.

– Cała przyjemność po mojej stronie.

– Izucchin, [T.I]chin, chcecie może kawałek jabłka?

– Dziękuję, [I.P]. – Zielonowłosy wziął kawałek jabłka w dłoń.

– Na pewno nie jest zatrute? – spytałaś się [I.P], papugując jej zachowanie z gimnazjum.

– Nie, nie jest. Możesz brać śmiało. A pan, Yagi-sensei? Chce pan może jabłko? – spytała wychudzonego człowieka [N.P]. Złapałaś za jeden z kawałków jabłka.

– Dziękuję, ale nie chcę wam zjeść wszystkiego. – odpowiedział Yagi.

– Nie ma się co martwić! Mam jeszcze dwa takie opakowania i winogrona. Poza tym, jeśli się nie ma żołądka, podobno powinno się jeść częściej.

– I tak wolałbym nie. – odpowiedział starszy mężczyzna.

[I.P] wzięła kawałek jabłka. Izuku spytał się:

– Mógłbym jeszcze jeden?

– Nie bój się, bierz śmiało. Nie musisz się zachowywać jak tchórzliwy królik. Twój pierwszy strój przypominał w sumie takiego zielonego królika. – skomentowałaś.

– Serio?! Nie mogę uwierzyć, że nie mogę go zobaczyć... – [I.P] przeczesała dłonią włosy. 

Yagi zaczął się śmiać.

– Widziałem ten strój na żywo. Według mnie był aż tak wzorowany na All Mighcie, że bardziej się nie dało. – Powiedział. Zakasłał jednak chwilę później krwią.

– Oto jak się kończy młodociane szaleństwo i brawura. Nie bierzcie przykładu z Yagiego-senseia, Izucchin, [T.I]chin. – [I.P] podała kaszlącemu chusteczki. Zmrużyłaś oczy. Słońce zaczęło ci dokuczać. Wtedy twoja koleżanka wyciągnęła z torby swoje okulary przeciwsłoneczne. Podała ci je do ręki.

– Ciekawe, gdzie się podziały te wszystkie elektrośmieci stąd. – powiedziałaś, wracając do myśli, które cię naszła przed przyjściem [I.P].

– Młody Midoriya trenował tutaj pod moim okiem przed dostaniem się do Yuuei. To tutaj obudziła się jego zdolność. – odpowiedział Yagi. Wziął kawałek jabłka.

Izuku wstał, otrzepał się z piasku, wysypał go też ze swoich czerwonych butów. Yagi zrobił to samo, po czym wziął kolejny kawałek.

– Dziękujemy za wspólnie spędzony czas. – Powiedział Yagi.

– Nawzajem. Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś jeszcze poza szkołą. – Odpowiedziała Yagiemu [I.P]. – [T.I], wszystko w porządku? Zaprowadzić cię do domu? Masz dziwną minę.

Znowu. Co oni mają do niej? Jest w pełni normalna.

– Nie widzisz siebie, jak ją robisz, więc jak możesz to stwierdzić? –Spojrzałaś na [I.P] ze zdziwieniem.

– Czy ja mamrotałam?

– Tak jakby troszkę. Musisz się źle czuć. Izucchin, pomożesz mi z nią? – powiedziała [I.P], jednak Izuku i jego nauczyciela już nie było. – Nigdy ich nie ma, jak ich potrzeba.

– Nie potrzebuję waszej pomocy – powiedziałaś dosadnie. – Ani twojej, ani Izuku, ani nawet All Mighta. Wszystko jest w porządku.

– Mam dość… – [I.P] wypuściła powietrze z płuc i zgarbiła się  – Wracajmy do domu. – Odpowiedziała ci z lekkim uśmiechem [I.P]. – Jeżeli masz siłę na rozmowę, masz też siłę na to, by pójść do domu sama. W sumie jest po piętnastej, a my się spotkałyśmy. Do zobaczenia jutro. – Zwróciła się do ciebie [I.P], po czym odeszła w sobie znaną stronę.

Ty też wróciłaś. Przez resztę dnia spędziłaś na powtórkach do szkoły… I na anime. Około dwudziestej napisał do ciebie Izuku, że to on ma cię odebrać. Nikt nie zakłócił ci nocnego snu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz