7.



Rano zebrałaś się szybko do szkoły. Dotarłaś do niej niecałą minutę szybciej niż Izuku. Ścigaliście się rano. Stawką był kartonik mleka.

Po przybyciu do szkoły, wszyscy od razu siadali na swoich miejscach.

W klasie zrobił się szum.

– Słyszałeś wiadomości ostatniej nocy? – spytała Ojiro Hagakure.

– Ta. – odpowiedział jej krótko człowiek z ogonem.

– Widziałeś, jak wszyscy z klasy byli przez chwilę na ekranie? Nie wyróżniałam się zbytnio... – Hagakure położyła niewidoczną dłoń na piersi.

– To prawda. – skomentował Shouji, na co Ojiro pochylił się nieco w ich stronę.

– Ciężko się wyróżniać, gdy widoczne są tylko twoje rękawiczki.

– Ale chłopie, wszystkie kanały zrobiły z tego dramę – odezwał się Kaminari.

– Byłem zaskoczony – odpowiedział Kirishima.

– Możesz ich za to winić? – powiedziała Jirou, bawiąc się jedną z wtyczek przy uszach. – Zaatakowana została szkoła wypluwająca jeden za drugim profesjonalnych bohaterów.

– Kto wie, co by się stało, gdyby nauczyciele nie zjawili się w porę. – powiedział Sero ze swoim firmowym uśmiechem. Czy on kiedykolwiek ma inny wyraz twarzy? Oparł głowę o przedramiona, które miał położone na ławce.

– Pewnie więcej osób byłoby rannych, może nawet któreś z nas nigdy nie wróciłoby na lekcje...

– Przestań, Sero! Samo myślenie o tym, sprawia, że się moczę-

– Morda! Ciszej tam, frajerze! – wrzasnął na zboczeńca Katsek, wcinając mu się w słowo. Izuku podskoczył w swoim siedzeniu i zasłonił się rękoma.

– All Might naprawę dał czadu. Dał radę tym wszystkim szalenie silnym przestępcom. – powiedział głośno Sato. To tak w końcu brzmi jego głos. Nie słyszałam go wcześniej.

– Ta, jego siła jest rzeczywiście godna podziwu – odpowiedział mu człowiek z dziobem. Hello darkness, my old friend, heh.

Do sali lekcyjnej wbiegł Iida ze swoimi szalonymi wymachami rąk.

– Hej, wszyscy! Za chwilę zacznie się poranna lekcja wychowawcza! – Zatrzymał się, rozłożył ręce nieco szerzej niż na szerokość barków i dalej wrzeszczał – Przestańcie rozmawiać i zajmijcie swoje miejsca!

– Przecież już siedzimy – odpowiedział mu Sero, a ty powstrzymywałaś się przed parsknięciem z powodu komedii całej tej sytuacji.

– Tylko ty jeszcze stoisz – dopowiedział Kaminari, a Iida usiadł zdenerwowany na swoim miejscu.

– Nie przejmuj się tym! – powiedziała do niego Uraraka.

Przez drzwi do sali wszedł cały zabandażowany Aizawa-sensei.

– Dobry.

– Aizawa-sensei, wyszedł pan zdecydowanie za wcześnie! – wrzasnęła większość klasy, a tobie przypomniały się słowa [I.P] z poprzedniego dnia.

– To się nazywa profesjonalizm! – krzyknął Kaminari.

– Nie, Kaminari. To się nazywa, cytując moją przyjaciółkę z równoległej klasy "młodociane szaleństwo i brawura". – odpowiedziałaś mu. Zauważyłaś jak Uraraka i Tsu próbowały się powstrzymać od śmiechu, a Aizawa nawet nie zwrócił na was uwagi.

– Wszystko w porządku? – wzniósłszy rękę, spytał Iida.

– Czy to ci wygląda na "w porządku"? – powiedziała do niego Uraraka. Odwróciłaś od nich wzrok.

– Moje zdrowie nie ma znaczenia – rzekł Aizawa, podchodząc do katedry. – Co ważniejsze, to jeszcze nie koniec walki.

– Walki? – powtórzył po nim Bakugou.

– Nie mówcie, że... – wymamrotał Izuku, a jego myśl dokończyło fioletowe zboczone winogrono z bardziej bezużyteczną zdolnością od [I.P].

– Złoczyńcy powrócili?

– Zbliża się festiwal sportowy Yuuei. – Dokończył nauczyciel. – Zostały trzy tygodnie.

– To zwykłe szkolne wydarzenie! – w klasie podniosła się wrzawa.

– Chwila moment! – dziwny Pikaczu złapał dłonią za twarz czerwonowłosego.

– Czy to w porządku, aby festiwal odbywał się tak szybko po tym, gdy złoczyńcom udało się wślizgnąć do środka? – spytała nauczyciela Jirou, a Kaminari puścił Kirishimę.

– A co, jeśli znowu zaatakują...? – Dopowiedział Ojiro.

– Najwyraźniej chcą w ten sposób pokazać, że system zarządzania kryzysowego Yuuei jest twardy niczym skała. – Odpowiedział im Aizawa. – Dodatkowo, będzie tam pięć razy więcej ochrony niż w poprzednich latach. Przede wszystkim, ten festiwal to ogromna szansa. Nie jest to przedsięwzięcie, które można by odwołać z powodu kilku przestępców.

Nagle kichnęłaś. Ktoś musi o mnie mówić. Wyciągnęłaś chusteczki do nosa. Wydmuchnęłaś w jedną i wtedy... Super. [I.P]mama będzie niezadowolona.

– Aizawa-sensei, mogę pójść na chwilę do łazienki? – spytałaś nauczyciela.

Aizawa kiwnął głową. Wymknęłaś się po cichu w stronę toalety, by nie zakłócać spokoju. Na drodze do łazienki spotkałaś Recovery Girl. Co za zbieg okoliczności.

– Coś się stało, słońce? – spytała cię Młodzieńcza Bohaterka.

– Leci mi krew z nosa. Nic poważnego. – Odpowiedziałaś jej.

– Chodź do mnie do gabinetu – Niska kobieta pociągnęła cię odrobinę za sobą. – Aizawa-kun powinien zrozumieć, jeżeli cię nie będzie do końca lekcji. Zostały dosłownie dwie minuty. – Poprawiłaś chusteczkę przy nosie.

Lekkie tupanie stóp Recovery Girl i twoje nieco głośniejsze kroki niosły się echem przez puste korytarze szkoły. Przechodząc obok klas słyszałaś urywki rozmów, które nic ze sobą nie niosły. Obok klasy B usłyszałaś dźwięk uderzania dłonią w ławkę, a obok klasy C donośny głos Midnight, która odpowiadała na pytanie jednego z uczniów.

Po niedługim czasie trafiłaś do gabinetu Młodzieńczej Bohaterki. Ta przyniosła nową chusteczkę nasączoną zimną wodą. Przyłożyła ci ją do grzbietu nosa. Kazała ci pochylić głowę do przodu. Po chwili kolejny chłodny okład trafił na twój kark. Wzdrygnęłaś się, jednak krwawienie ustało sporo szybciej.

– Ty chyba będziesz tutaj trafiać niemal tak samo często jak Midoriya. O której poszłaś wczoraj spać, i kiedy wstałaś? Może tu twoje przyzwyczajenia grają rolę? – odezwała się do ciebie pro-bohaterka.

– Spałam gdzieś sześć i pół godziny – odpowiedziałaś jej.

– Czyli odpowiednio, chociaż mogłoby być więcej, zwłaszcza że w tym wieku powinno się sypiać między osiem a dziesięć godzin. Od kiedy tak masz z tymi krwawieniami z nosa?

– Od dzieciństwa, jeszcze przed otrzymaniem zdolności, proszę pani.

– A to dziwne. – zamyśliła się Recovery Girl. Zdjęła zimne okłady, obróciła się na pięcie i wyciągnęła coś z szafki. – Zwykle takie objawy mają ludzie przy nadużywaniu zdolności, jednak skoro u ciebie to jest od tak dawna... Poleciłabym ci pójść do lekarza, żeby zapisał ci coś z witaminami.

– Dzień dobry, Shuuzenji-sensei! – Do gabinetu weszła [I.P]. Spojrzała w twoją stronę. – A ty tutaj?! – Zwróciła się do ciebie. Zlustrowała cię wzrokiem, po czym westchnęła. – A mówiłam ci, żebyś się nie przemęczała.

– Witaj, [N.P]. – przywitała się z nią Recovery Girl.

– Potrzeba może z czymś pomocy? – [I.P] uśmiechnęła się.

– Myślę, że przed festiwalem sportowym dobrze by było, gdyby były poukładane bandaże i opatrunki. Mogłabyś mi z tym pomóc? Jest tego bardzo dużo i sama mogę sobie nie poradzić, mimo że to dopiero za trzy tygodnie. – odpowiedziała jej Młodzieńcza Bohaterka, po czym wyższa dziewczyna skinęła głową i podeszła do szafki, gdzie były trzymane opatrunki.

– Idź już na lekcje, [T.I]. – powiedziała do ciebie głosem nieznoszącym sprzeciwu twoja przyjaciółka.

Wycofałaś się powoli, podziękowałaś Recovery Girl za pomoc i wróciłaś na lekcje. Dłużyły ci się one, jednak podczas przerwy między trzecią a czwartą lekcją podeszłaś do Presenta Mica z prośbą o korepetycje, by uczyć się walki.Zgodził się, jednak zaplanował to dopiero na tydzień później, po twoich zajęciach.

Gdy lekcja literatury z Cementossem się zakończyła, a nauczyciel wyszedł z sali, Uraraka nieźle cię przeraziła. Wykrzyczała, że wygra Turniej. Z tego, co usłyszałaś, chciała pomóc swojej rodzinie jako bohaterka.

Sama nie miałaś określonego celu. Chciałaś pomagać innym i może po drodze zdobyć sławę oraz poślubić Yamadę Hizashiego - pro-bohatera Presenta Mica.
W każdym razie, niezależnie od twojego celu, Yuuei organizowało festiwal sportowy, a ty zamierzałaś się na nim pokazać z jak najlepszej strony. Samo myślenie o tym, że na przygotowania miałaś tylko dwa tygodnie z kimś, kto mógłby ci udzielić jakichś porad, zamiast błądzenia samej, napawało cię stresem. Dodatkowo dopiero co nastąpił atak na USJ i byłaś rozemocjonowana. Miałaś już jednak umówione spotkanie z Presentem Micem, więc nie mogło być źle.

Wyszłaś z sali i skierowałaś kroki do sali klasy C. Rozejrzałaś się. Zobaczyłaś fioletowowłosego chłopaka, który wyglądał, jakby nie spał przez kilka nocy z rzędu rozmawiającego z [I.P], która was sobie przedstawiła.

– Tak właściwie, to jak jest w ogólniaku? Nie nudzi wam się? – Zadałaś pytanie Shinsou i [I.P] po krótkiej rozmowie o wszystkim i o niczym.

– No wiesz... Przy takim natłoku tego wszystkiego nie da się nudzić. – Odpowiedziała [I.P]. – Nie lubię tego, co bohaterstwo zrobiło ze światem i nie chcę do tego dokładać swojej cegiełki, póki nie muszę. Shinsou-chin jest tutaj, ponieważ nie dos...

– Sam umiem mówić za siebie. Wybacz, jeżeli zabrzmiało to niemiło, [N.P.]-san. –Shinsou wciął jej się w słowo. Będę musiała pomyśleć nad jakimś przezwiskiem na niego.

– To ja przepra...

– Coś nie tak, [I.P]? Urwałaś w środku słowa...

– Nic takiego. Po prostu widzę, że ktoś tu używa zdolności.

Shinsou spoglądnął w stronę [I.P]. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, jednak nie utrzymało się długo, gdyż niewyspany chłopak wrócił do swojego obojętnego wyrazu twarzy.

– Ja jestem tutaj przez to, że egzamin był nieprzystosowany do różnorodnych zdolności. Roboty nie umieją mówić, a ja nie mam wystarczająco siły, żeby niszczyć metal. Planuję się przenieść do Ketsubutsu, jeśli nie zostanę przeniesiony w pierwszej lub na początku drugiej klasy.

– Rozumiem. – Odparłaś. – Miejmy nadzieję że się za jakiś czas spotkamy. Po tej samej stronie lub jako przeciwnicy. Masz jeszcze szansę na kurs bohaterski w Yuuei. Za niedługo będzie turniej. Tam będzie sporo ludzi...

– Co to za deklaracje wojny, [T.I]? – Spytała cię [I.P], opierając głowę na łokciu.

– Nie mam nic złego na myśli. Mam tylko nadzieję, że Shinsou dostanie się na bohaterstwo, jak chciał. Niekoniecznie chciałabym z nim walczyć, gdy będziemy dorośli. Złoczyńcy mogliby go chcieć przejąć, ale z tego co widzę, Shinsou się im prędko nie podda. Wolałabym być po jego stronie, nie przeciwko niemu.

– Dziękuję za komplement, [T.N] – Shinsou potarł kark. – Ja też wolałbym zostać bohaterem i nie musieć stanąć w walce przeciwko sobie samemu. To by było straszne. Nie móc się odezwać i żeby twoim przeciwnikiem był ktoś taki sam, jak ty.

– Haha, haha, bardzo śmieszne, Shinsou-chin. Tak właściwie, to z kim mamy następną lekcję?

– Chyba z Cementossem. – odpowiedział jej chłopak.

– No to świetnie... Nie. Kocham czytać,ale po co utrudniać sobie i innym życie i kazać pisać klasówki z tego?

– Skądś musimy mieć te oceny. – Odpowiedziałaś. – Też tego nienawidzę. Dopiero co wyszłam z jego lekcji.

– Tak właściwie, to czego się uczycie na bohaterskim? Z tego co mi wiadomo, to macie niższy poziom od nas, ale za to lekcje z All Mightem.

– Mamy w ogóle inny rozkład lekcji. To tak, jakbyśmy powtarzali gimnazjum.

– [N.P], obudź mnie za kilka minut. – zwrócił się do niej Shinsou.

– A guzik! Nie ma spania w szkole i ty dobrze o tym wiesz. – odpowiedziała mu [I.P] i wyprostowała plecy.

– Hej, czy ja tu jestem trzecim kołem u wozu? – spytałaś się ich zirytowana.

– Tak właściwie to ty jesteś protagonistką, a ja postacią drugoplanową, tak samo jak Shinsou-chin. – rzekła [I.P]. – Aczkolwiek w moim sercu Shinsou-chin zawsze będzie postacią pierwszoplanową, tak samo ty, [T.I]. – [I.P] zarumieniła się i zrobiła z dłoni serduszko.

– Nie wygłupiaj się, [I.P]. – Pogroziłaś jej palcem. – Jakbyś chciała, to ja mam zapakowane dzisiaj winogrona. Jakoś nie odczuwam na nie ochoty. Ktoś mi je odrobinę rano samym swoim istnieniem obrzydził.

– Okej, już idę zjeść z tobą, [T.I].

– Dziękuję za rozmowę [N.P]. – Odpowiedział Shinsou.

– Jeśli nawet nie zostaniesz pro-bohaterem, możesz w inny sposób ratować innym życia. Nie rezygnuj z tego marzenia.A teraz wybacz, muszę zjeść lunch, bo ta oto tutaj [T.I] jest zazdrosna i głodna. A jak jest głodna to mrrmpf! – Zasłoniłaś dłonią usta [I.P]. Shinsou zaczął się śmiać. Wredna istota. W sumie przypominał takiego kota odrobinę z wyglądu.

– To o czym chciałaś pogadać? – Spytała cię [I.P]

– Może najpierw o tym, że powinniśmy coś zjeść. – odpowiedziałaś jej.

– Niespecjalnie mi się chce. Raczej wolałabym się napić. Ale ty chyba jesteś głodna, nie?

Podeszłyście pod salę 1-A. Weszłyście do środka, a tam odbywało się głosowanie na najbardziej uroczą osobę w klasie.

– Uraraka też jest bardzo dziewczęca. – powiedział Sero.

– Todoroki, pospiesz się i oddaj już swój głos – ponaglił Shouto Kirishima.

– Nie interesuje mnie to. – odpowiedział Todoroki.

Mniej więcej w tym samym czasie wmaszerował też Izuku.

– Co robicie?– spytał.

Odpowiedział mu Kaminari, wieszając na nim swoje ramię.

– Przyszedłeś w idealnym momencie!! Kogo z naszej klasy lubisz najbardziej?

– Że co? – Odpowiedział mu zdziwiony piegus.

– Decydujemy, kto jest najbardziej uroczy w klasie. – wyjaśnił Kaminari.

– Według mnie jest to... – Ojiro zasłonił wypowiadającemu się na ten temat Iidzie usta ogonem. Wtedy Izuku zarumienił się i zaczął mówić.

– W tym rzecz, że... Myślę, że każdy u nas w klasie jest uroczy na swój sposób.

Nagle Todoroki podniósł rękę:

– Jeden głos na Midoriyę!

– Nie martw się, [I.P]. My tak codziennie. – Powiedziałaś do zaciekawionej [I.P]. – Iida-kun, mógłbyś się odrobinę przesunąć? Muszę podejść do ławki.

– Przepraszam bardzo za ten hałas. Nawet nie zauważyliśmy,jak wchodziłaś [T.N]-kun.

– Ależ ja się wcale nie gniewam. I tak na przyszłość, mów do mnie po imieniu.

– Dobrze, [T.I]-kun!

Dark Shadow zaczął obczajać [I.P], po czym owinął się dookoła ciebie. Puścił cię chwilę później.

Przyjrzałaś się jeszcze raz klasie. Kaminari nie zdjął jeszcze ramienia z Midoriyi. Ojiro miał na głowie dobrze znaną już ci kokardkę, Kouda jadł ciasto, a Shoujiego jeszcze nie było w sali. A niski zielonowłosy miał rozwiązane sznurówki od swoich czerwonych butów. Zawiązałaś mu je machnięciem ręki. Podeszłaś do swojej ławki i wyjęłaś z torby dwa bento i jeden pojemnik z winogronami. Twoja przyjaciółka trzymała już swoje.

– Jestem głodna. –stwierdziłaś.

– Witaj Głodna. Jestem [I.P].

– Serio?

– Nie, na żarty. A tak swoją drogą, gdybyś nie była głodna, martwiłabym się o ciebie.

Podsunęła ci pod nos swoje bento.

– Trzymaj, nie chce mi się jeść. –powiedziała, odwracając wzrok.

Zabrałaś jej z bento ośmiorniczkę z parówki.

Gdy zjadłyście lunch, rozeszłyście się do swoich sal. Ty na angielski, [I.P] na literaturę współczesną.

Lekcje z Presentem Micem, mimo niższego poziomu, niż byś się mogła spodziewać po Yuuei, były ciekawe. Polubiłaś tego nauczyciela, jeszcze zanim nawet poszłaś do gimnazjum. Co tydzień słuchałaś jego audycji w radiu. Niezwykle spodobał ci się jego głos. Był to jeden z tych głosów, których dałoby się słuchać godzinami… O ile nie były zbytnio wzmocnione przez zdolność.

Lekcja potoczyła się standardowym torem. Sprawdzenie listy, wpisanie tematu i omówienie go. Lekcje Presenta Mica nie były monotonne, wręcz przeciwnie! Ashido i Kaminari mieli same dobre oceny, jednak po pewnym czasie mogły się wydawać trochę monotonne, co wytknęła [I.P], narzekając równocześnie na niski poziom w porównaniu do gimnazjum. Nie wiedziałaś, o co jej chodzi. Przecież to jest Present Mic. Najlepszy z nauczycieli. Wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. I do tego te przeszywające zielone oczy lekko widoczne zza szalonych pomarańczowych okularów.

Gdy tak o nim rozmyślałaś, nauczyciel krzykacz wyrwał do odpowiedzi Kirishimę. Delikwent plątał się, a gdy wracał do ławki mruczał pod nosem o niemęskości.

Yamada-sensei po chwili zapytał cię odnośnie zadania. Napisał na tablicy cztery zdania, gdzie w jednym z nich miał być błąd. Trzeba było go wskazać.

Błąd był, a jakże, w czwartym zdaniu, jak na pierwszej lekcji twojego ulubionego nauczyciela. W pierwszym zdaniu była przypadkowa literówka, którą przeoczył Present Mic. Poprawiłaś ją, przez co podwyższyłaś ocenę. Wracałaś z niewielkim rumieńcem na twarzy. On był tak blisko.

Yamada-sensei pochwalił cię przed całą klasą. Byłaś dumna z siebie.

Po dotarciu do ławki nie mogłaś przestać fangirlować. Za to kolejne lekcje ci się dłużyły. Jedyne, co odrobinę cię obudziło, to ostatnia tego dnia lekcja z All Mightem i kolejna próba walki.

Założyłaś swój kostium. Był lekki, a przy tym było widać, jak mocne są niektóre elementy. Przejrzałaś się w lustrze.

[I.P], dzięki, ale nie jestem aż tak a nieostrożna lub wrażliwa. Czy serio potrzebuję aż tyle ochrony przed uszkodzeniami? Z tego co mi tam wypisałaś, to kostium jest prawie niezniszczalny. Jednak w porównaniu do poprzedniej kolczugi, to jest ideał.

Inne dziewczyny pochwaliły praktyczność stroju. Pytały też, czy to był twój oryginalny projekt. Odpowiedziałaś im, że do obecnego kostiumu przygotowany został przez znajomą ci osobę. Gdy spytały, przez kogo, powiedziałaś tylko jedno nazwisko.

– [N.P].

– Ten słynny konstruktor? Podobno on nie ma zdolności. Znasz go? –Uraraka pytała cię.

– Jego córka chodzi do równoległej klasy. To jej projekt.

– Która klasa wsparcia? – spytała cię Mina. – F, G czy H?

– Ona... Nie chodzi do wsparcia. Jest w ogólniaku.

– Jak to?! –krzyknęły wszystkie naraz.

– Tak właściwie, gdyby chciała, mogłaby być w każdej klasie w tej szkole oprócz zarządzania. Nie wiem, czemu zdecydowała się na taki wybór. – Odpowiedziałaś im zgodnie z prawdą. – Mogłaby chodzić nawet z nami do klasy, co jej polecałam.

– Wychodźmy już. – Powiedziała Yaoyorozu i wyszła jako pierwsza z szatni, a ty za nią.

Podczas ćwiczenia byłaś w grupie złoczyńców wraz z Ojiro i Hagakure.

Zdekoncentrowałaś się w połowie walki z Iidą i upuściłaś sznurówki. Skupiłaś się na nowo i dalej walczyłaś, dopóki nie zaczęła ci kapać krew z nosa. All Might przerwał ćwiczenie, a ty musiałaś usiąść obok zboczonego winogrona.

Zboczone winogrono cały czas mówiło głupie żarciki. Zakleiłaś mu twarz taśmą. Po lekcji dziewczyny spytały cię, czy nic ci nie zrobił, ale odpowiedziałaś im, że tylko zepsuł ci nerwy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz