31.

← PoprzedniSpis treści | Następny →

... Której nie otrzymałaś.

Aizawa wyciągnął cię na zewnątrz na chwilę. Spytał cię, czy coś ci się stało w czasie ataku. Odpowiedziałaś mu, że tylko Compress cię złapał, ale poza tym to nic. Dopytał jeszcze o to, czy coś usłyszałaś, co zwróciło twoją uwagę.

Odpowiedziałaś mu, że Liga Złoczyńców ma [I.P], z tego co wywnioskowałaś od Togi. Aizawa zaklął jak szewc pod nosem. Odgarnął włosy i odesłał cię do pokoju.

Usłyszałaś dźwięk otwieranego pudełka i zapalniczki. Poczułaś gryzący zapach dymu papierosowego. Odwróciłaś się i pociągnęłaś rękę Aizawy tak, że wypadł mu z niej papieros. Przyciągnęłaś żarzący się obiekt do siebie i zgasiłaś go stopą o ziemię. Wyrzuciłaś go do kosza.

– Wie pan, że jako bohater, powinien pan oszczędzać pańskie zdrowie? Nie złapie się złoczyńcy, jeśli dostanie się zadyszki w połowie pościgu. – Zwróciłaś mu uwagę, chociaż wiedziałaś, że on jest starszy i ma prawo nie słuchać. – No i przydałoby się, żeby dawać przykład młodszym pokoleniom.

– Czy mówiłem już, że macie robić to, co mówię, a nie to, co robię?

– Mimo wszystko. Nie opłaca się palić. Mój tata pracuje w sklepie, więc wiem, ile ludzie wydają na to świństwo. Są lepsze metody radzenia sobie ze stresem.

Aizawa uśmiechnął się.

– Dobrej nocy, panie profesorze. – Obróciłaś się.

Aizawa nic nie odpowiedział.

Następnego ranka zostaliście odesłani do domów. Podczas trzygodzinnego powrotu podniósł się szum, jednak ty usnęłaś na Tokoyamim, otulona przez Dark Shadowa, który starał się tobą opiekować jak dzieckiem.

Spod Yuuei odebrała cię siostra. Dla bezpieczeństwa siadłaś na tylnym siedzeniu.

‒ Hej, [T.I], coś się dzieje? ‒ siostra spojrzała na ciebie w lusterku wstecznym.

‒ Nie, nic, wszystko w porządku.

‒ Mnie możesz o tym opowiedzieć. Jestem w końcu twoją siostrą.

Westchnęłaś.

‒ Mam wrażenie, że zepsułam dobrą zabawę wszystkim. W końcu ci złoczyńcy przyszli po mnie. No i martwię się o [I.P]. Jeden ze złoczyńców wymienił jej imię.

‒ To nie od ciebie zależało to wszystko. Nie prosiłaś tych złoczyńców o zrujnowanie ci wyjazdu. A poza tym, chyba bardziej trzeba by się bardziej o nich martwić.

‒ Ona ich zabije byciem zbyt miłą...

‒ Nie ma co się martwić. Na pewno ich złapią, jeśli ona sama sobie z nimi nie poradzi.

‒ Ciekawe, co z Yaoyorozu i Izuku.

‒ Pani Midoriya nie odstępuje go na krok. Znowu ma połamane ręce.

‒ Serio?

‒ Tak! Podobno obronił jakieś dziecko.

‒ Kotę?

‒ Chyba tak.

Rany... 

Po powrocie do domu mama od razu przybiegła cię przytulić.

‒ Nic ci się nie stało, [T.I]?

‒ Jak widać, nic. Wszystko jest w porządku. Jestem tutaj!

‒ Nie papuguj All Mighta! ‒ Siostra zwróciła ci uwagę.

‒ Nie robię tego celowo.

‒ Ale na pewno wszystko w porządku? Chcieli podobno tylko ciebie zabrać.

‒ Ale tego nie zrobili.

Wniosłaś torbę i zaczęłaś rozdzielać po kolei czyste i brudne ubrania.

Zaniosłaś brudne ubrania do prania.

Przejrzałaś się w lustrze. Wyglądałaś gorzej niż przed wyjazdem. W sumie to zrozumiałe, po ciężkich treningach, a potem ataku złoczyńców.

Było czuć od ciebie pot. Czułaś się paskudnie. Pomknęłaś do pokoju, wzięłaś co potrzebne i zrobiłaś ze sobą porządek.

Po kąpieli twoja skóra była czerwona od intensywnego pocierania o nią. Chciałaś zmyć jak najwięcej gniewu i odrazy, jaką wywołali w tobie niedoszli porywacze.

Zastanawiałaś się, czy by się nie przydała tobie wizyta u pedagoga szkolnego w związku z tym.

Rozczesałaś delikatnie włosy, starając się je rozplątać. Do drzwi zapukała mama.

‒ Potrzebujesz z czymś pomocy?

‒ Nie trzeba, ale dziękuję. ‒ Odpowiedziałaś jej.

Nie układałaś włosów, choć wiedziałaś, że lubiły robić psikusy, wywijając się w różne strony.

Usiadłaś przed telewizorem obok siostry, która sprawdzała jakieś prace swoich uczniów.

W telewizji nie leciało nic ciekawego. Mimo to spędziłaś czas przy siostrze. Po prostu. Od czasu do czasu wymieniając kilka słów.

Odłożyła zliczone prace jednej grupy i przyniosła niesprawdzone drugiej.

– Masz może chwilę czasu? – [I.S] spytała cię.

–  Zależy na co. – Uśmiechnęłaś się.

– Wróciłaś do domu, to cię wykorzystam. Zostały mi klasówki jednej klasy do sprawdzenia, pomogłabyś mi zliczać punkty.

– W takim razie nie mam czasu. – Wstałaś z kanapy. Gdy przechodziłaś do korytarza, coś owinęło się dookoła ciebie.

– Dokąd to? – Spojrzałaś na drut owinięty dookoła ciebie. Rozwinęłaś go, nie sięgając nawet po niego dłońmi i poszłaś zrobić sobie herbatę.

Poszłaś też po czerwony długopis i usiadłaś obok siostry.

Policzyłaś punkty twoim rówieśnikom z innej szkoły. Teoretycznie nie wolno ci było tego robić, ale nikt nie musiał się tego dowiedzieć, nie?

W każdym razie sprawdzanie szło ci świetnie, aż do momentu, gdy nie mogłaś rozróżnić liczby. Ta abominacja równocześnie wyglądała jak zero, jeden i sześć.

– [I.S], co zrobić, jak nie mogę tutaj tego przeczytać?

– Zero punktów. Nie zwracaj uwagi na mój bazgroł. Usnęłam wczoraj nad tym. Dalej jest chyba niesprawdzone. – Wzięła w rękę kartkę. – Tak, niesprawdzone. Dam ci klucz. – Sięgnęła po pracę ze spodu stosu ocenioną na 100 i dała ci ją do ręki. Szybko sprawdziłaś i podliczyłaś punkty w kilku następnych pracach, nad którymi [I.S] usnęła noc wcześniej. Gdy skończyłaś, pasywno-agresywnie zrzuciłaś gotowy stosik na jej kolana, spojrzałaś zabójczym wzrokiem w jej stronę, założyłaś nogę na nogę i zaczęłaś pić wystudzoną herbatę. Przełączyłaś kanał na seriale.

Obejrzałaś dwa odcinki serialu o pierwszych bohaterach.

Odpłynęłaś przed telewizorem.

Obudziłaś się przykryta kocem. Sprawdziłaś godzinę.

Szesnasta.

Odgarnęłaś włosy z twarzy i założyłaś na nowo okulary. Wydawało ci się, że ich nie zdjęłaś do snu, ale mimo to były na stoliku kawowym.

Nie było śladu po [I.S]. Telewizor był zgaszony, a w domu było cicho.

Poszłaś po telefon do pokoju.

Dzwonił Kirishima, ze wszystkich ludzi w klasie, mimo ze nie podawałaś mu numeru.

Chciał się spytać o to, czy wszystko w porządku. Starałaś się patrzeć optymistycznie na wszystko.

Media nic nie mówiły o ataku. Zalety nie bycia porwanym i wylądowania tylko dwójki uczniów z twojej klasy w szpitalu. Chociaż Izuku mógłby nie łamać rąk, a Yaoyorozu nie być ranna.

Dwa następne dni upłynęły na nudzie. Zajrzałaś do Izuku, ten jednak majaczył z powodu silnych leków przeciwbólowych.

Yaoyorozu miała bandaż dookoła głowy. Porozmawiałyście razem chwilę. Spotkałaś w korytarzu Kirishimę i Todorokiego, którzy właśnie wychodzili od Izuku.

Trzeciego dnia Izuku się obudził, a Yaoyorozu wyszła ze szpitala.

Nie byłaś przy tym. Wiedziałaś o tym jedynie, gdyż Iida do ciebie zadzwonił.

Mimo to, żadnych wiadomości o [I.P].

Aż do tego wieczora.

Media huczały od tego, że potrzebna była samoewakuacja Kamino. 

Na miejsce zleciały się głodne wiadomości media, yakuza pomagała bohaterom w ewakuacji wszystkich, a ludzie szemrali o niekompetencji Yuuei.

Dzielnica opustoszała w ciągu godziny.

‒ [I.S], martwię się. 

‒ Czemu?

‒ Co jeśli... Po tej nocy już nic nie będzie takie samo w świecie bohaterów?

‒ Co masz na myśli?

‒ Mam złe przeczucia. Co jeśli coś się stanie All Mightowi?

‒ Czemu miałoby coś mu się stać?

‒ W trakcie tego ataku na USJ, Shigaraki powiedział, że All Might słabnie. Poza tym, pojawia się coraz mniej, na coraz krócej. Co, jeśli umrze?

‒ Mamy Endeavora.

‒ To nie to samo. All Might nigdy nie spaliłby złoczyńcy aż do jego oślepnięcia i niemal stopienia się skóry.

‒ Bo nie ma takiej zdolności.

‒ Zastanów się. Jego jedno uderzenie potrafi zmienić pogodę. Ale budynki są zawsze nienaruszone. Raz jak Endeavor przebiegł po ścianie budynku, zostały jego stopione odciski butów. Mimo że w jego walkach rzadko giną ludzie, to po nich w wyniku zaniedbań zbyt często. I to ma być bohater numer dwa?

‒ Na to nie patrzyłam.

‒ Todoroki mi o tym opowiedział. Siedzimy niedaleko siebie na lekcjach.

‒ Lubisz go?

‒ No, to tylko jeden ze znajomych z klasy. W tej chwili chyba lubię wszystkich w mojej klasie bardziej niż Katska.

‒ Ale nie, chodziło mi, że w sensie, no wiesz, romantycznym. 

‒ Nie interesują mnie teraz związki. Muszę wszystko przemyśleć. Martwię się o nich.

Każdy kanał transmitował sytuację w Kamino. Nadbiegła grupa bohaterów i policji. Za tymi pierwszymi, w tym All Mightem, podążały kamery, ujawniając ich lokalizację złoczyńcom.

Wszystko zostało przerwane urywkiem z konferencji, gdzie Aizawa, Vlad King i Nedzu wypowiadali się.

– Jak to, przecież profesor Aizawa nienawidzi mediów?

– Przepraszamy, że doszło do tego incydentu, podczas którego ucierpiało dwoje pierwszoklasistów z powodu naszego nieprzygotowania. Jest nam niezmiernie przykro za utratę waszego zaufania, nie broniąc jak należy naszego miejsca pracy. Najmocniej przepraszamy. – Aizawa, Nedzu i Blood King ukłonili się.

Głos reportera przerwał ciszę.

– Jestem z telewizji Yomiuri. Od początku roku uczniowie Yuuei spotkali się ze złoczyńcami już cztery razy. Tym razem niektórzy ucierpieli. Jak wyjaśniliście to ich rodzinom i co zamierzacie w związku z tym zrobić?

– To pytanie było nieodpowiednie. – [I.S] podniosła wzrok z przeglądania, czy nie popełniłaś błędu w sprawdzaniu. – Traktują to, jakby to była wina Yuuei. Ale tak naprawdę wina leży po stronie złoczyńców. W sumie powinni też zainwestować bardziej w obronę, by się takie coś nie powtórzyło. To nie Yuuei atakuje samo siebie.

– Zwiększymy obronę wokół szkoły oraz przejrzymy nasze zabezpieczenia, by uczniowie mogli znów poczuć się bezpiecznie. – Odpowiedział Nedzu.

– W sumie system bohaterski też nie jest bez winy. – odpowiedziałaś siostrze. – Niektórzy mają od początku stygmatyzowane zdolności lub "gorsze", bo egzaminy do szkół bohaterskich to głównie pokaz siły. Na przykład użycie robotów w egzaminie wstępnym w tym roku. Gdybyś brała w tym roku udział, nee-san, na pewno byś się dostała.

– Naprawdę?

– Tak, roboty były w niemal całości z metalu. W sumie mogłam po prostu rozłączać im okablowanie w tym teście na dobrą sprawę, zamiast po prostu je związywać. 

– Teraz już nic na to nie poradzisz. 

Z telewizora rozległ się dźwięk o wiadomościach z ostatniej chwili. Prezenterka mówiła o zagrożeniu w dzielnicy Jokohamy - Kamino w prefekturze Kanagawa z powodu nadchodzącej dużej walki złoczyńców i udanej ewakuacji mieszkańców.

Westchnęłaś z ulgą, jednak nie wiedziałaś, kto mógłby takie coś zgłosić spoza Ligi.

Wtedy przypomniałaś sobie o tym, że Toga mówiła o [I.P].

– [I.S], [I.P] żyje. 

– O co chodzi?

– Jeden ze złoczyńców o niej wspomniał, mówiłam ci o tym. Myślałam, że ją zabili, ale to było na sto procent od niej. 

– Co?

– No ta informacja o zbliżającym się ataku. [I.P] na pewno żyje. 

– Nie rozumiem, ale okej. A tak swoją drogą... Dopiero co zaatakowali wasz obóz treningowy. Już jest większa walka?

– Nigdy nie zrozumiem złoczyńców. 

Za grupą bohaterów podążała kamera, która pokazywała ich każdy ruch.

W pewnym momencie kamery zaczęły tracić nagle sygnał. Migały, odwracając uwagę wszystkich.

‒ Co się dzieje? ‒ Spytała twoja siostra.

‒ Może któraś ze stron nie chce transmisji i dlatego wyłączają kamery? 

‒ Czemu mieliby?

‒ Wystarczy, że jedna osoba tego nie chce, bo chce ukryć swoją tożsamość, a już może dać radę przerwać transmisję, jak w USJ był odcięty sygnał. Tylko wtedy mogłam postawić antenę, bo wszystko działało, a teraz nie. 

‒ Nie mów, że wtedy tak bardzo przesadziłaś?

‒ Wylądowałam u Recovery Girl.

Nagle wszystkie kamery włączyły się, kierując się na All Mighta. 

‒ Ligo Złoczyńców, nie doceniliście nas! Silny duch naszych uczniów. Pilne śledztwo policji. Ogrom informacji przekazywanych każdej nocy przez tą dziewczynę. Oraz... nasz gniew! Koniec igraszek. To wasz koniec, Shigaraki Tomuro!

 Kamery zgasły.

‒ Czy to była [I.P]-chan obok All Mighta?

‒ Tak. Złoczyńcy ją mają.

Twój głos się załamał.

‒ M-mam wrażenie, że to jakoś przeze mnie się stało, a mimo to byłam bezsilna, bo pojechałam.

‒ Hej, to nie była twoja wina, okej? A poza tym All Might wcale nie wygląda źle. ‒ [I.S] odpowiedziała ci. 

‒ Ci ludzie to potwory. 

‒ Spokojnie, bohaterowie ich powstrzymają.

Kamery załączyły się. Widać było Noumu wychodzące z portali w zielonym kolorze. [I.P] trzymała dłoń na ramieniu jednego ze złoczyńców, mgielniak z USJ stracił już swoją mgłę, a Compressa wcale nie było widać.

Bohaterowie odsunęli się. Noumu wyszły, a wtedy [I.P] wrzasnęła z wyraźnie świecącymi się oczami.

‒ STOP! ZATRZYMAJCIE SIĘ I NIE REAGUJCIE NA BOHATERÓW. 

Nagle się wszystkie zatrzymały. 

Noumu opadły na ziemię jak worki mięsa. [I.P] sięgnęła po nie. Dookoła niej robiło się to jasno, to ciemno, migały światła i cienie tak szybko, że kamery tego nie wychwytywały.

Bohaterowie stali zamrożeni. 

Nagle cienisty portal złapał i porwał ją. Zniknęła z pola widzenia. 

Nie było walki. 

Nic nie dało się zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz