O piątej rano Iida przebiegł przez korytarz z budzikiem w ręce.
– Wstawajcie! Śniadanie za pięć minut!
Drzwi w pokoju obok otworzyły się i z jękiem dziewczyny z B zaczęły narzekać, żeby było ciszej, bo oni mają zbiórkę pół godziny później.
Uraraka z zamkniętymi oczami poszła w stronę łazienki się przebrać w strój na wuef. Wszystkie po kolei zrobiłyście to, co ona i zeszłyście na śniadanie.
Yaoyorozu wyglądała na wyspaną, w przeciwieństwie do innych dziewczyn. Ty byłaś trochę "śnięta", ale minęło to po kilku minutach. Zjadłaś duże śniadanie, jak zwykle przed dłuższymi, męczącymi ćwiczeniami.
Przy stolikach było raczej cicho, jedynie od czasu do czasu było to przerwane cichymi rozmowami i ziewnięciami. Do czasu, gdy przy stoliku, gdzie siedziała Yaoyorozu nie podszedł entuzjastycznie Iida z Izuku, Todorokim i Uraraką.
Iida nigdy nie był cichą osobą. Jego głos niósł się daleko i był jednym z najlepiej słyszanych (nie licząc ciebie), a odgłos jego chodzenia można było przyrównać bardziej do przemarszu wojska niż do skradania się.
Izuku siedział oparty o cieplejszą stronę Todorokiego, a Yaoyorozu o tę chłodniejszą, mimo że obydwoje wyglądali na wyspanych. Uraraka w rozwichrzonych włosach z przymkniętymi oczami jadła śniadanie.
– Nigdy jeszcze nie byłem tak zmęczony z rana, a w gimnazjum cały czas zarywałem noce na robienie notatek o bohaterach. Jak wy to robicie, że tak łatwo usypiacie w nowych miejscach? – Izuku spytał innych.
– Nie wiem. U mnie w domu zawsze był futon i maty tatami, więc wiele się nie zmieniło. – Odpowiedział Todoroki.
– Ja mam ustalony rytm dobowy. Śpię w określonych godzinach, dlatego nie mam problemu z zaśnięciem. – Iida uśmiechnął się.
– A tak à propos rzeczy, które spędzają sen z powiek... Gdzie Mineda? – spytała Uraraka.
– Profesor Aizawa zamierza coś o tym powiedzieć na zbiórce. – odpowiedział Iida. – Kazał mu wstać pół godziny wcześniej, czym mnie obudził, więc zebrałem się wcześniej, by nie marnować czasu.
– To po co biegłeś z tym budzikiem? – Spytała go Uraraka.
– Profesor Aizawa nie mógł go wyłączyć, a ja uznałem, że to dobry sposób na obudzenie reszty klasy.
Westchnęłaś i wstałaś od stołu. Przeczesałaś palcami włosy i przeciągnęłaś się. Po śniadaniu klasa zebrała się niedaleko na placu.
– Dzień dobry. – Aizawa przywitał wszystkich. – Wasz trening zaczyna się dzisiaj. Tego lata będziemy utrwalać to, czego nauczyliście się w ubiegłym semestrze oraz przekraczać wasze fizyczne i psychiczne ograniczenia. – Kilkoro uczniów wzdrygnęło się. – Celem tego treningu będzie wzmocnienie waszych zdolności i przygotowanie was do egzaminów na tymczasową licencję bohaterską. Będziemy przygotowywać was na śmiertelnie groźne sytuacje, agresywnych przeciwników, czyli w skrócie rzecz ujmując, prawdziwą pracę bohatera.Licencja będzie pozwalała wam na jej wykonywanie, więc spędzimy to lato na upewnianiu się, że na pewno na nią zasłużycie.
Oczy Aizawy przesunęły się po milczącej klasie, która częściowo była niewyspana. Przez chwilę jego wzrok zatrzymał się na tobie. Obojętne spojrzenie zdawało się w ciebie wwiercać. Po krótkim czasie wzrok nauczyciela przesunął się na innych. Zaczął dalej przerwany na chwilę monolog.
– I z tego powodu Mineda nie będzie kontynuował swojego treningu ani teraz, ani po powrocie do szkoły.
Kilkoro uczniów było zszkowanych. Ty jednak opuściłaś tylko wzrok.
– Od dzisiejszego ranka, Mineda Minoru nie jest dłużej uczniem Yuuei. Jego wczorajsze zachowanie było nie do zaakceptowania jako przyszłego bohatera i nie było nigdy akceptowalne. Przymykałem na to oko, bo osiągał dobre wyniki w nauce, a nie powinienem był tego robić. Nie popełnię tego błędu po raz kolejny. – Twarz nauczyciela nie wyrażała żadnych emocji. – Dopóki należycie do mojej klasy i uczęszczacie do Yuuei, będziecie okazywali należny szacunek kolegom i nauczycielom. Będziecie szanować zasady i zgodę innej osoby. Jeśli nie jesteście w stanie tego zrobić, nie ma dla was miejsca w tej klasie, szkole lub zawodzie.
Aizawa wyciągnął piłkę z jednej ze swoich kieszeni. Rzucił ją do Katska.
– Bakugou. Rzuć ją. – Katsek złapał piłkę i przyjrzał jej się dokładnie. – Poprzednim razem rzuciłeś 705 i dwie dziesiąte metra. Zobaczmy, czy pójdzie ci lepiej.
Katsek wyrzucił piłkę wybuchowo, jednak jego wynik był tylko o nieco ponad cztery metry wyższy niż na początku.
– Od rozpoczęcia semestru minęły zaledwie trzy miesiące. Dotychczasowe ćwiczenia z pewnością pomogły wam się rozwinąć. Problem w tym, że dotyczy to głównie waszej psychiki i techniki, w pewnym stopniu wytrzymałości, ale same zdolności ulepszyły się nieznacznie.
Żeby się pan profesor jeszcze tylko nie zdziwił, gdy pofa... Nieważne.
– Dlatego dziś koncentrujemy się na rozwijaniu waszych mocy. – Aizawa uśmiechnął się. – Będzie wam ciężko, jakbyście mieli się zaraz przekręcić, ale postarajcie się tego nie zrobić.
Pomyślałaś, co mogłabyś ulepszyć w swojej zdolności. Zasięg, zastosowania, kształt i forma nie dawały się zmienić. Nie miałaś też problemu z robieniem dwóch czy trzech rzeczy naraz jak Yaoyorozu.
Westchnęłaś.
– W takim razie wytrzymałość. – wymamrotałaś sama do siebie.
Z twojego przedramienia uniosła się pojedyncza biała sznurówka.
Tylko w jakim sensie. Ile utworzę? Ile jestem w stanie unieść? Nie ma mowy, żebym tworzyła metalowe. Słabo się potem czuję. Nie ma mowy, żebym siedziała przez resztę tygodnia i patrzyła, jak inni ćwiczą. Mogłabym też coś popróbować z włosami innych.
Usiadłaś na ziemi.
Tworzyłaś sznurówki z obydwu rąk, które nie leciały jeszcze do góry. W końcu zakończyłaś obydwie.
Nie dotykając sznurówek, uniosłaś je w górę. Oddaliłaś je od siebie i zaczęłaś ustalać oddalone od ciebie cele o kilkadziesiąt metrów.
W miarę oddalania starałaś się jak najdokładniej uderzać w przedmioty, jednak za każdym razem końcówka drgała i nie dało się nic zrobić dokładnie.
Skoncentrowałaś się i w końcu udało ci się trafić tam, gdzie zamierzałaś.
Powoli przyzwyczajałaś się do tego, jak to wszystko działa, a sznurówki zdawały się być przedłużeniem twojego ciała, mimo że nie dotykałaś ich dłońmi.
Blokada twórcza... Czemu nie mogę nic wymyślić?
Wstałaś z ziemi i zaczęłaś chodzić, wybierając nowe cele. Oddaliłaś sznurówki od siebie na większą odległość, około stu metrów. Poczułaś coś w stylu pociągnięcia w miejscu, gdzie tworzyłaś sznurówki.
Znalazłam. Słaby punkt: zasięg. Muszę po prostu je trzymać z dala ode mnie. Mogę spróbować to robić w biegu, na przykład machnąć transparent z napisem "Plus Ultra" i przebiec z nim wiszącym w powietrzu, gdzieś, żeby Aizawa to widział.
Ale może na razie nie teraz.
Sznurówki ciągnęły się za tobą, powiewały w powietrzu, zaplątywały o siebie, tworzyły węzły, a ty biegłaś truchtem dookoła placu, by się rozgrzać. Gdy ze stolika Yaoyorozu spadła jedna matrioszka, zauważyłaś to. Sznurówki za tobą owinęły się dookoła niej, by nie było ani jednej rysy.
Celność plus dziesięć. A może Plus Ultra?
To było głupie.
Zrobiłaś mentalny facepalm i ustawiłaś matrioszkę na ziemi.
Sznurówki znowu były nad tobą, za twoimi plecami, a ty dalej biegłaś. Zaczęłaś rozgrzewać ręce. Oddaliłaś sznurówki od siebie do tyłu kolejny metr albo dwa.
Aizawa stał i przyglądał się wszystkiemu.
Po chwili biegu znowu oddaliłaś sznurówki, zatrzymując je w miejscu. Po kilkunastu krokach poczułaś, jakby dalej się nie dało i sznurówki przytrzymywały cię w miejscu. Spróbowałaś pójść jeszcze kilka kroków, a każdy z nich był coraz trudniejszy.
W końcu puściłaś sznurówki.
Podeszłaś do odległości, gdzie jeszcze mogłaś bez problemu pobiec i uniosłaś sznurówki. Zaczęłaś się rozciągać, a na plac przyszła klasa B.
A tuż po nich Dzikie, Dzikie Koteczki ze swoim przedstawieniem zdolności.
Tygrys wziął wszystkich ze zdolnościami siłowymi ze sobą.
Ty dalej robiłaś to, co zamierzałaś. Lekkie ćwiczenia plus zwiększanie zasięgu. Mało w duchu twojej szkoły.
Nie zmienia to faktu, że Eraserhead poszedł spać pod jednym z drzew, na które akurat nie wpadał nikt z grupy Tygrysa.
Sprawdziłaś, czy z odległości też można zmienić kolor włosów lub je wydłużyć, mimo że wydawało się to irracjonalne, bo wcześniej wymagało to dotyku.
Nie szkodziło jednak spróbować.
Podbiegłaś bliżej.
Aizawa zdawał się nie budzić. Próbowałaś chociaż poprawić mu końcówki.
Udało się to dopiero z pięciu metrów, chociaż ciągnęło okropnie. Nauczyciel nie obudził się (całe szczęście), więc postanowiłaś jeszcze raz spróbować użyć zdolności. W kruczoczarnych włosach Aizawy widać było pojedyncze posiwiałe pasma. Zbliżyłaś się o krok i zmieniłaś ich kolor na całkowicie czarny. Uplotłaś też różowy kapelusz z kocimi uszami na nim z twardszych sznurówek, który chronił głowę nauczyciela. Nie byłaś jednak wystarczająco dyskretna z jego umieszczeniem i Eraserhead się obudził. Natychmiast odbiegłaś i zaczęłaś dalej ćwiczyć. Gdy kończyłaś kółko z sznurówkami na najdalszą możliwą odległość, która już zdawała się ciebie ciągnąć, nauczyciel miał na głowie kapelusz i próbował poinstruować jednego z twoich kolegów z równoległej klasy.
Uśmiechnęłaś się.
Koło południa utworzyłaś transparent z białym napisem z czerwoną obwódką na granatowym tle, który głosił "Plus Ultra".
Osoby dookoła zaczęły ćwiczyć z większą determinacją.
Zgłodniałaś nieco. Usłyszałaś głos jednej z Koteczek.
– Przyjdź, proszę, szybko do Ragdoll, ma ci coś do powiedzenia osobiście. – Głos Mandalay zdawał się być gdzieś blisko ciebie, ale jej nie było.
Rozejrzałaś się. Ragdoll machała ci z pobliskiego wzgórza.
– Hej, mała kotko! Mogłabyś tutaj na chwilę przyjść?
Podeszłaś do niej, nadal utrzymując baner nad wszystkimi.
– Nieźle ci idzie, ale się martwię. – Zwróciła się do ciebie. Mandalay odsunęła się trochę.
– O co chodzi? – spytałaś jej.
– Widzę, że masz coś nie tak z kolanami. I że starasz się nie wykorzystywać jednej części swojej mocy.
– A! O to chodzi! Jak byłam u lekarza, to nikt nic nie stwierdził z kolanami. – Nabrałaś powietrza w płuca. Ogromne oczy wpatrywały się w ciebie. – A druga część mojej zdolności po prostu mnie osłabia.
– Mogłabyś jej przez chwilę użyć? Tak dla testu.
– Na pewno? Chcę dalej ćwiczyć dzisiaj i nie mogę z tym przesadzić.
– Tak, w razie czego Mandalay od razu powiadomi Erasera.
Skupiłaś się i zaczęłaś tworzyć metalową sznurówkę.
– Aha, to o to chodzi. – Ragdoll kiwnęła głową. – Możesz przestać. To wykorzystuje twoją krew do utworzenia tego?
– Tak. – Odpowiedziałaś, wbijając wzrok w ziemię. – Dopóki to nie jest metal, tylko tworzywo sztuczne, mogę wykorzystywać zgromadzony tłuszcz w organizmie. Jednak nie umiem utworzyć metalu i tego nie da się obejść.
Ragdoll wyjęła coś z jednej z kieszonek przy swoim pasku i ci rzuciła. Nie wiedziałaś, jak masz to złapać. Uderzyło cię w twarz. Zaśmiała się. Mandalay obróciła głowę w waszą stronę i też zachichotała.
– Musimy popracować nad twoim refleksem. Już cię lubię, kociątko! – Mandalay pokazała ci kciuka w górę.
– Mam coś do przekazania... Sero. Ma zejść i się napić, bo zaraz zemdleje. – Ragdoll powiedziała do Mandalay, która na chwilę zamilkła.
– Przekazane.
Podniosłaś batonik z ziemi.
– Dziękuję! – Uśmiechnęłaś się do Ragdoll.
– Jeśli się źle poczujesz, to zjedz sobie. A teraz wracaj do ćwiczeń.
Cały czas trzymałaś baner w powietrzu, aż stało się to niemal podświadome.
Wieczorem wszyscy wrócili zmęczeni. Zwinęłaś baner. Koteczki przygotowały, co każdy ma robić. W końcu ty spróbowałaś się wycofać. Próbowałaś namówić Tsuyu, żeby ci pomogła się wykręcić z tego, ale ona odmówiła.
W końcu Iida przydzielił ci obranie i pokrojenie cebuli.
Obrałaś wszystkie, przecięłaś na pół kilka z nich, by móc je dalej pokroić...
I wtedy zacięłaś się nożem, bo zaparowały ci okulary z powodu łez wywołanych krojeniem cebuli.
Syknęłaś.
Natychmiast obok ciebie znalazło się kilka osób.
Aoyama wyciągnął błyszczący niebieskofioletowy plaster dla dzieci, a Izuku szybko podbiegł zdezynfekować ranę. Gdy plaster znalazł się na twoim skaleczeniu, Iida podbiegł i pocałował go.
– Żeby się lepiej zagoiło. – Uśmiechnął się. Zarumieniłaś się po uszy. Iida wrócił do obierania marchewek.
Todoroki rozpalił ogień, a ty dokończyłaś kroić cebulę, uważając jednak, by się ani nie zaciąć, ani przy zacięciu nie podnosić całej tej wrzawy.
Curry było gotowe później. Po zjedzeniu go Izuku wyszedł z jednym talerzem za Koutą.
Miałaś złe przeczucie, jakby ktoś obserwował całą waszą grupę, jednak zrzuciłaś winę na przemęczenie.
Po kolacji Aizawa wyciągnął grupę uczniów, która zawaliła egzamin, na dodatkowe zajęcia. Cała reszta osób poszła niemal od razu spać, tylko Uraraka, Hagakure i Jirou przez chwilę grały w karty.
Gdy ułożyłaś się na futonie, coś ci przeszkadzało. A to poduszka była za twarda, a to kołdra za ciężka... Usnęłaś kilkanaście minut przekręcania i wiercenia się później.
Koło drugiej obudził cię jednak dźwięk otwierających się drzwi i kroków Ashido, która natychmiast rozłożyła się na futonie pomiędzy Uraraką i Jirou.
Usnęła niemal od razu. W trakcie snu wierciła się, aż w końcu wylądowała z jedną nogą na Jirou, drugą na poduszce, a prawą ręką na Urarace. I zaczęła CHRAPAĆ.
Otwarłaś oczy i wstałaś.
Poszukałaś okularów, które na szczęście były niedaleko. Zalety spania przy ścianie.
Wyszłaś możliwie po cichu z pokoju na korytarz. Przeciągnęłaś się. Twoje włosy były w nieładzie.
Usiadłaś na ziemi, oparta o ścianę.
Po chwili usłyszałaś, jakby coś ciężkiego upadło w pokoju chłopaków.
Obejrzałaś się. Po chwili z pokoju wyszedł Iida.
– Co ty tu robisz, [T.N]-kun? – Spytał cię.
– Nie wiem, może Ashido weszła do pokoju i zaczęła chrapać, a co TY tu robisz? Myślałam, że przewodniczący powinien dawać wzór innym.
– Nie mogę zasnąć.
Iida usiadł obok ciebie i zaczęliście rozmawiać o różnych rzeczach, od obowiązków, przez ulubionego bohatera, do rodzin. W trakcie opowiadania Iidy o całym jego rodzie, usnęłaś na jego ramieniu. Gdy skończył mówić, spróbował cię przenieść, jednak nie był wystarczająco delikatny i obudził cię. Kazałaś mu odłożyć się na ziemię, bo uważałaś, że przejdziesz sama.
Przeszłaś. Nawet usnęłaś na swoim futonie z okularami obok niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz