To nie mógł być Kouta.
Otwarłaś drzwi i zobaczyłaś zboczeńca z obitą twarzą, który stał przed drzwiami z chęcią ich otworzenia.
– Czego tutaj szukasz? – Wyjrzałaś i złapałaś za już utworzony warkocz, którym przyciągnęłaś zboczeńca na wysokość swojego wzroku.
– N-n-niczego! – wrzasnął.
– Chciałeś nas podglądać, co? – Przez drzwi wychyliła się Jirou. – Niedoczekanie twoje! I co, skradałeś się do B?
– Tak właściwie, to od nich już wracałem...
– Nie pokazuj nam się na oczy. – powiedziała Jirou, dźgając go.
Puściłaś zboczeńca, który natychmiast zwiał.
Po chwili słychać było kolejne kroki i pukanie do drzwi. Dziewczyny, które właśnie rozmawiały o wszystkim i o niczym, podniosły się.
– Hej, tu Kendou, mogę wejść? – Słychać było głos przewodniczącej równoległej klasy.
Wszystkie dziewczyny kiwnęły głowami. Yaoyorozu odpowiedziała.
– Tak, możesz wejść.
Drzwi otworzyły się. Przed nimi czekały też inne dziewczyny z klasy B: Kodai, Shiozaki i Yanagi Reiko z białymi włosami przykrywającymi jedno oko, która przypominała nieco ducha. Kendou trzymała w dłoni opakowanie słodyczy, które wręczyła Yaoyorozu.
– To w wyrazie wdzięczności za to, że go odpędziłyście w naszym imieniu i tych, które nie przyszły od nas z klasy, czyli Tokage-san, Komori-san i Tsunotori-san.
– Wdzięczności? Czy chodzi o sprawę z Minedą? Jeśli tak, to to nie było konieczne.
Kendou popatrzyła na nią przez chwilę, a potem się lekko zaśmiała.
– Nie przejmuj się tym.
– Przez to, że powiedziałyście nam wcześniej, mogłyśmy częściowo temu zapobiec. A poza tym liczą się dobre chęci, nie? – Zza Kendou wychyliła się Yanagi.
– Proszę, przyjmijcie to na znak naszej wdzięczności. – Kendou jeszcze raz wyciągnęła rękę z torebką, ale Yaoyorozu nadal nie była pewna, czy ją przyjąć.
Nagle Ashido sięgnęła po torebkę.
– W takim razie dzięki!
– Ashido-san? – Yaoyorozu posłała zdziwione spojrzenie w stronę reszty dziewczyn.
– Posłuchaj, Yaomomo! One sprawiły sobie tyle trudu, żeby to tutaj przynieść. – Ashido odpowiedziała jej.
– To prawda, Yaoyorozu-chan, to nie jest miłe odrzucać czyjeś uczucia.
– Ale to przecież jest normalne, że wkraczamy i pomagamy...
Yaoyorozu pomyślała jeszcze przez chwilę, po czym zaakceptowała prezent.
– Co powiedziałybyście na to, żeby to razem zjeść? – Hagakure zasugerowała. Wszystkie dziewczyny obróciły się w jej stronę
– Ja nie mam nic przeciwko. – Podniosłaś ręce.
– To będzie nasze taki babski wieczór. Taka okazja nie zdarza się często. – Podpowiedziała Jirou. Dziewczyny natychmiast się zgodziły i zaczęły wyciągać słodycze na środek pomieszczenia, ułożyły futony przy ścianie w jednym z kątów pomieszczenia i położyły poduszki, by było wygodnie siedzieć. Yaoyorozu wyszła kupić kilka opakowań soku z pobliskiego automatu.
Gdy wszystkie się zebrałyście, Uraraka wzniosła toast za wszystkie dziewczyny z klas A i B.
– Tak właściwie, to to jest mój pierwszy taki wieczór, co robią ludzie na takich spotkaniach? – spytała Yaoyorozu.
– Dziewczyny się spotykają, potem jedzą coś, gadając ze sobą? Coś w tym stylu? – podpowiedziała Ashido.
Mimo, że to nie było widoczne, gdy się na nią spojrzało, wszystkie dziewczyny wiedziały, że Hagakure uśmiecha się od ucha do ucha.
– Najczęściej gada się o chłopakach. – Hagakure wymachnęła rękami do góry.
– Nie jest mi komfortowo rozmawiać o tym temacie. Przepraszam, Hagakure. – odpowiedziała Shiozaki.
– Mnie też niespecjalnie. – dołączyłaś się do Shiozaki.
– Naprawdę? Jaka szkoda. Zawsze chciałam się dowiedzieć, jaki typ lubi [T.I]-chan. – Odezwała się Tsuyu.
– Tsu! Czemu mi to robisz? – Ukryłaś twarz w dłoniach.
– Ja mogę powiedzieć! – Jirou się ożywiła.
– Ani się waż – zagroziłaś jej.
– Wysocy, starsi blondy-mrmmm! – Zakleiłaś jej twarz przylepcem, jakiego się używa do opatrunku.
– Przepraszam, Jirou. Ręka mnie zaczęła swędzieć. – pokłoniłaś się, odcinając przylepiec od siebie.
Dziewczyny z B zaczęły się śmiać.
– Może porozmawiajmy w takim razie o naszych ukrytych talentach! Ja zacznę! – zarzuciłaś tematem. – Umiem udawać, że słucham i tego nie robić. Przydaje się, gdy Izuku zaczyna robić obok ciebie trzeci w miesiącu infodump o jakimś pro.
– To znaczy, że nie słuchałaś, jak opowiadałam ci o tej mandze? – Spytała cię Hagakure.
– Że co proszę? – przechyliłaś głowę.
– Może ja kolejna. – powiedziała Kendou. – Potrafię stać na głowie bez opierania się o ścianę i zmieniania wielkości rąk.
– Zademonstrujesz? – spytała jej Shiozaki.
Kendou kiwnęła głową i włożyła swoją koszulkę do spodenek. Stała na głowie przez trzy i pół minuty, po czym siadła razem z wami.
– Potrafię więcej, ale nie ukrywam, wolę się nie zmęczyć przed treningiem.
– Ale i tak, to całkiem niezłe! – Ashido uśmiechnęła się.
– A ty, Shiozaki? Masz jakiś taki trik lub talent? Nie wyłapałam tego. – Spytała jej Kendou.
– N-nic specjalnego. – Dziewczyna się trochę zarumieniła. – Umiem polizać swój łokieć...
Natychmiast zbliżyła łokieć do ust. Przeciągnęła językiem do niego, zatoczyła kółko dookoła aż w końcu polizała koniec.
– Jak?! To nie jest możliwe? – spytała jej Kodai. – Jesteś pewna, że nie miałaś jakiejś jaszczurki w rodzinie?
– U mnie mama takie coś umiała zrobić. Mam to po niej. – Shiozaki odwróciła wzrok.
– Świetne! Nie ma się czego wstydzić! – Pochwaliła ją Uraraka. – Ja nie mam nic specjalnego.
– Taa, na pewno. A kto robił na mnie oczy szczeniaczka, kiedy nie chciałam ci dać Pocky? – Spytała jej Ashido.
– Robiłam? Nie przypominam sobie. – Uraraka kłamała w najbardziej widoczny sposób i dawała to po sobie poznać.
– Pokażesz? – Spytała jej Yaoyorozu.
– Okej. – Uśmiech zniknął z twarzy Uraraki, jej oczy zaszkliły się, jakby miała zaraz zacząć płakać. Jej dolna warga zadrżała.
Yaoyorozu na nią patrzyła, a po kilku sekundach i w jej oczach zaczęły się zbierać łzy.
– Nie, to nie są oczy zwykłego szczeniaczka. To są oczy kopniętego szczeniaczka! Czemu nie użyłaś tej broni na Bakugou? – Powiedziała Yaoyorozu, ocierając oczy. Uraraka uśmiechnęła się.
– Po prostu czułam, że na niego nie zadziała. To bezduszny człowiek... – Uraraka westchnęła. – A ty, Yaomomo?
– Nie mam chyba nic takiego.
– Guzik prawda, Yao. Widziałam, jak raz uczyłaś się czegoś przez kilka przerw i potem umiałaś mi wytłumaczyć to po lekcjach. – Powiedziała Jirou. Pokazała na Yaoyorozu i zwróciła się do reszty dziewczyn. – Ona się uczy szybko. Przerażająco szybko.
– To wcale nie jest tak szybko!
– Nauczyłaś się w ciągu dwudziestu minut wszystkich słówek z angielskiego z poprzedniego rozdziału. Mnie to zajęło dwa dni.
– No to teraz chyba kolej na mnie. – powiedziała Ashido. – Umiem płakać na zawołanie.
– CO?! – Dziewczyny się zdziwiły.
– No co? Umiem to, odkąd byłam tycim bobaskiem. Wiem, że ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicza, gdy ktoś płacze. Tak poznałam Kirishimę. Siedziałam w parku i wypłakiwałam oczy, a on podszedł, by spytać, co się stało i mnie pocieszyć.
– Jesteś złym człowiekiem. – Zareagowała Uraraka.
– Twoje oczy szczeniaczka też nie zaliczają się do rzeczy, które są fair. – odpowiedziała Ashido.
Ktoś zapukał w drzwi.
– Tu Kinoko i Tsunotori! Zabierajcie swoje rzeczy, za chwilę idziemy do onsen!
– Okej! – odpowiedziała jej Kendou. – Dzięki za gościnę. - Zwróciła się do Yaoyorozu.
– Nie ma za co. Mam nadzieję, że takie coś będzie też w przyszłości pomiędzy naszymi klasami. – Yaoyorozu i Kendou uśmiechnęły się do siebie i zabrały część słodyczy.
Zaczęłyście sprzątać. Dopiłaś swój sok. Posegregowałyście i wyrzuciłyście odpadki, po czym ułożyłyście futony i poduszki na swoich miejscach.
Sprawdziłyście godzinę. Zwykle pobyt w gorących źródłach nie trwał dłużej niż półtorej godziny, a jeszcze trzeba się przyszykować...
Była osiemnasta z groszami. Licząc, że dziewczyny wejdą o wpół do siódmej, a będą siedzieć przez półtorej godziny, oznaczało, że wy musiałyście się zebrać trochę przed dwudziestą.
Wyszłyście z pokoju rozprostować kości. Od chłopaków wyszła klasa B, która się bardzo spieszyła.
Z pokoju wyszła też spora część chłopaków z klasy A.
– Hej! – Pomachał do was Izuku.
– Wy też mieliście spotkanie dwóch klas? – spytałaś go.
– Można by tak powiedzieć. Monoma nie przyszedł. – odpowiedział ci.
Po godzinie spędzonej na rozmowach i dodatkowych ćwiczeniach wszyscy udaliście się do onsen. Znaczy, prawie wszyscy. Aoyama i Sero od razu zrezygnowali, a Katsek został przyciągnięty niemal siłą przez Kirishimę. Shouji też odmówił, mamrocząc coś o masce.
W szatni wszystkie dziewczyny rozebrały się z mundurków i zarzuciły na siebie ręczniki, by przykryć nagość.
Po kolei weszłyście do wody. Na niebie świecił już księżyc. Do pełni brakowało dnia, może dwóch. Wszystko dookoła było rozświetlone lampami.
Dziewczyny dyskutowały żywo i się ochlapywały wodą. Ty siedziałaś po prostu oparta o brzeg i starałaś się nie usnąć.
– Hej! Mogłabyś mi pomóc z plecami? Niespecjalnie sięgam. – spytała cię Yaoyorozu.
– Oczywiście. – Wyszłaś z wody i podeszłaś do koleżanki. Oblałaś jej plecy wodą, po czym umyłaś jej je. – Nie ruszam ci lędźwi, bo sobie chyba poradzisz.
– Okej. Dzięki. – Yaoyorozu spłukała plecy.
Weszłaś na nowo do wody i oparłaś się o skały.
– Yaomomo, [T.N], zazdroszczę wam! – Ashido spojrzała na was.
– Ale czemu? Tak bardzo się nie różnimy. – Yaoyorozu zdziwiła się.
– Możecie jeść, ile chcecie, a i tak nie przytyjecie, bo macie te zdolności.
– Ale znowu ty jesteś najszybsza z nas wszystkich. – Powiedziała Asui.
– No tak, ale... One dwie... Nie mogę się nie czuć zazdrosna, gdy widzę ich budowę ciała.
Natychmiast zarumieniłyście się.
– No co? Obydwie jesteście ode mnie wyższe i jesteście bardziej rozbudowane, wiecie...
– Ty zboczuchu. Jak tak możesz? – Zaśmiałaś się. Ashido się ukryła pod wodą na chwilę. – Poza tym sama też nie jesteś płaska.
– Ja jestem płaska i żyję. – Jirou pokazała kciuka w górę. – Przynajmniej tamten gościu się mnie nie czepia.
– Ale naprawdę. Obydwie wyglądacie najbardziej kobieco u nas w klasie. – powiedziała Tsuyu.
– Dzięki, Tsu! – Yaoyorozu uśmiechnęła się.
Oparłaś się znowu o skały.
– Patrzcie, pływam motylkiem! – Hagakure zaczęła pływać, ochlapując wszystko dookoła.
– Tak, ale nie musisz aż tak mocno machać! – Uraraka skarciła ją.
– Ale to naprawdę świetnie, że mają tu te gorące źródła. – Yaoyorozu uśmiechnęła się.
Za ścianą u chłopaków zaczęło się robić głośno. To brzmiało jakby Iida kłócił się z Minedą. Po chwili usłyszałyście pukanie w ściankę oddzielającą, na której stał Kouta. Zza niej wychyliła się niewielka dłoń, która ściągnęła Koutę na stronę chłopaków.
Przeraziło cię to. Natychmiast wstałaś z wody.
– Wszystko tam w porządku po drugiej stronie?! – spytałaś głośno.
– Nie wiemy, Kouta zemdlał! – Iida odpowiedział. – Midoriya, przenieśmy go razem!
Wyszłaś z wody.
– [T.N], gdzie idziesz? – spytała cię Uraraka.
– Chcę się dowiedzieć, co się stało, a potem iść do pokoju spać. Nauczyciele lubią robić wcześniejsze pobudki. A przynajmniej się może zdrzemnę. Każda minuta snu jest na wagę złota.
– To do zobaczenia w pokoju! – Ashido pomachała ci.
Zdecydowanie. Nie lubię onsen.
W szatni się szybko przebrałaś. Wysuszyłaś włosy, które wpadły ci przez przypadek do wody.
Po drodze do pokoju minęłaś Izuku.
– I co z Koutą? – spytałaś go.
– Wygląda na to, że ma skręconą kostkę. Mineda go mocno pociągnął, stracił równowagę, źle stanął, spadł i zemdlał w locie.
– No to niezbyt miło.
– Obawiam się, że u Minedy na zwyczajnym pouczeniu się nie skończy. Może nawet zostać zawieszony lub wyrzucony!
– Może wtedy na jego miejsce przyjdzie ktoś, kto nie będzie takim zboczeńcem... – Wymamrotałaś.
– Nie chcę życzyć mu źle, ale... zasłużył na akcję dyscyplinarną. Niestety, sporo bohaterów nie nadaje się wcale do zawodu i boję się, że tak samo będzie i z nim, jeśli się nie uspokoi.
– Tak właściwie, to która jest godzina?
– Za kwadrans dziesiąta. Iida chce zrobić swój obchód koło dwudziestej trzeciej.
– Trzeba chyba powiedzieć dziewczynom, nie?
– Warto by było.
– No to ja już będę szła spać. Dobrej nocy, Izuku.
– Dobranoc! – Izuku uśmiechnął się i poszedł w swoją stronę, a ty do pokoju.
Ułożyłaś się na futonie.
Po półgodzinie, do pokoju weszły rozgadane dziewczyny. Obudziły cię.
– Która jest godzina? – spytałaś je.
– Dziesięć do wpół do jedenastej. – odpowiedziała Uraraka.
– Iida zamierza robić obchód około jedenastej. A teraz mogłybyście proszę o pół tonu przyciszyć swoją rozmowę? Chcę iść już spać. – Wymamrotałaś, niezadowolona nagłym hałasem.
– Dobrze. Dobranoc, [T.I]. – wykumkała Tsuyu.
– Branoc. – Obróciłaś się na bok. Po chwili usnęłaś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz