27.


Następnego ranka wszyscy zebrali się przed szkołą.

– Jest za wcześnie na to wszystko... – zaczął narzekać Sero. Katsek, Kirishima i Ashido siedzieli obok siebie. Na lewym ramieniu Kirishimy oparła się Ashido, a na prawym – Katsek.

– Nie narzekaj. Mogliśmy się tutaj zebrać jeszcze wcześniej. Jest prawie za dziesięć szósta. – Powiedział mu Kirishima przyciszonym głosem. – Nie jest tak źle. Moglibyśmy wyjechać o czwartej. Zbiórka byłaby trzecia trzydzieści.

Zdjęłaś okulary na chwilę i przetarłaś oczy. Izuku wyglądał na niewyspanego, tak samo Todoroki, Iida i Uraraka. Ziewnęłaś i przeciągnęłaś się. Aizawy jeszcze nie było.

– Wiecie może, z kim mamy jeszcze jechać? – Uraraka spytała reszty osób.

– Hmm... Możliwe, że z klasą B, ale nic o tym nie mówiono. – Odpowiedział jej Ojiro.

Zapadła cisza. Znaczy, nie do końca. Izuku zgubił się w swoich myślach i zaczął mamrotać, a Katsek powiedział kilka niezrozumiałych sylab w swoim śnie. Todoroki oglądał swoje paznokcie.

Yaoyorozu czytała jakąś książkę. Hagakure siedziała oparta o Shoujiego, który trzymał po  drugiej stronie Koudę i Tokoyamiego w rękach.

Aizawa przyszedł. Kirishima i Shouji obudzili śpiące osoby. Wszyscy zebrali się i zaczęli słuchać, co ma do powiedzenia nauczyciel.

– Pierwszy semestr dobiegł końca, zaczęła się przerwa letnia. Ale! Ci, którzy chcą zostać bohaterami nie mają czasu na odpoczynek. Podczas obozu treningowego liczymy na jeszcze większe zaangażowanie, na "Plus Ultra"!

PLUTRA! 

– Tak jest! – Klasa odpowiedziała chórem.

Uraraka podbiegła do Izuku i coś go spytała, po czym odskoczyli od siebie cali czerwoni na twarzach. Zaczęła tańczyć, ciesząc się z powodu obozu. Dołączyli do niej Kaminari i Ashido, jakby wcale nie cięli komara dziesięć minut wcześniej.

Klasa B przyszła zgodnie z przewidywaniami Ojiro. Hmm.

Zza waszych pleców do swojego autokaru przechodziła klasa B. Nie zrozumiałaś nic z wrzasków Monomy, który potem osunął się na ziemię i został wciągnięty do autokaru.

Mały zboczeniec zaczął się ślinić na widok dziewczyn. Kirishima zwrócił mu uwagę. Zaczęły cię swędzieć przedramiona, jakby zdolność błagała cię, żeby już się pozbyć Minedy, ale się powstrzymywałaś.

Całe szczęście Iida szybko zawołał wszystkich do autokaru, gdzie była sprawdzona lista obecności.

Natychmiast miejsca na tyle były zajęte przez (od lewej) Kaminariego, Ashido, Kirishimę, Katska i Sero. Przed Kaminarim usiadła Yaoyorozu z Jirou. Usnęłaś na ramieniu Todorokiego, który zajął miejsce od okna. Przed Katskiem usiadł Tokoyami z Shoujim.

Aizawa chciał coś powiedzieć. Obudziło cię to, ale hałas wszystko zagłuszył.

Pół godziny później zatrzymaliście się na przerwę. Załatwiłaś swoje sprawy i wróciłaś, by coś zjeść.

Na miejsce dotarliście o dziewiątej dwadzieścia. Przeciągnęłaś się.

Wszyscy się dopytywali, czemu postój w takim miejscu. Aizawa odpowiedział, że to nie miałoby sensu, by się zatrzymywać wcześniej.

Z samochodu nieopodal wysiadły dwie kobiety w strojach, które przypominały nieco koty. Nieco, bo jedynymi charakterystycznymi cechami były ogony, ogromne rękawice w kształcie łapek i coś w stylu słuchawek z dużymi, postawionymi na sztorc "uszami". Poza tym, to nosiły spódnice z klamrą przypominającą odcisk łapy, wysokie buty i bezrękawniki, do których przy szyi miały przyczepione dzwoneczki. Oprócz nich wysiadł też niski chłopiec, około czterech lat, w czerwonej czapce z dwoma złotymi różkami.

– Hej, Eraser! – Kobieta z krótszymi włosami przywitała się z waszym nauczycielem.

– Miło was widzieć. – Aizawa skłonił się. Kobiety zaczęły robić jakiś pokaz.

– Z błyskiem w oku namierzamy cel! – Kobieta z krótszymi włosami w różowym ubraniu pokazała na swoje oko. Blondynka w niebieskim ubraniu z goglami chroniącymi oczy zrobiła w międzyczasie serduszko z łapek.

– By ukłuć go naszą kocią słodyczą!

– Dzikie, dzikie koteczki! – wypowiedziały razem, ustawiając się w swoją formację z wyciągniętymi łapkami.

– Koteczki są zawodowcami i pomogą nam podczas obozu. – Zaczął tłumaczyć Aizawa.

– To czteroosobowa drużyna zrzeszona we wspólnej agencji! - Izuku zarumienił się cały z ekscytacji. – Weteranki specjalizujące się w ratownictwie górskim! To będzie dwunasty rok ich działa– – Przy Izuku znalazła się blondynka i zakryła mu twarz łapką.

– W duchu mam dopiero osiemnastkę! W duchu? – kotka z ogonem w niebiesko-białe paski zabijała Izuku wzrokiem.

– Tak, masz osiemnastkę!

Aizawa kazał się przywitać. Zaciekawił cię chłopiec, który jednak wyglądał na wściekłego.

– Miło nam! – wszyscy razem wykrzyczeli.

Koteczka w różowym stroju pokazała na las za barierką.

– Te tereny należą do nas.  Zatrzymacie się u podnóża tamtej góry – wskazała coś, czego nie mogłaś dojrzeć nawet z twoimi okularami.

Wszyscy się zmieszali.

– Jest 9:30 rano... – kotka zaczęła machać ogonem – Jak się postaracie, może zdążycie na dwunastą?

Wszyscy próbowali uciec do autobusu, jednak ty się zatrzymałaś... Nie, przez przypadek Kaminari cię popchnął, a ty upadłaś.

– Kociaki, które nie zdążą na dwunastą trzydzieści, nie dostaną jeść! – krótkowłosa kobieta dokończyła to, co mówiła. Podniosłaś się.

– Państwo wybaczą, ale obóz treningowy już się zaczął. – Aizawa powiedział do grupy, która uciekła. Blondynka zagrodziła im drogę, a ty poczułaś, jak ziemia się pod tobą osuwa. Utworzyłaś dwie sznurówki, które wbiłaś w ziemię, by nie spaść.

Manipulacja ziemią? Sprytnie.

 Ziemia nagle osunęła się pod wszystkimi. Uniosłaś się na sznurówkach, by nie spaść zbyt szybko. Sero złapał się za twoje prowizoryczne szczudła i ściągnął cię z nim. Puściłaś sznurówki, które natychmiast zmiękły. Utworzyłaś w locie sznurówki i zaczepiłaś je o drzewa, na których koronie mogłabyś wylądować.

Wpadłaś na najwyższe z nich, po czym zwinęłaś sznurówki i wbiłaś je na nowo w pionową ścianę.

Wylądowałaś razem z kolegami.

– Hej! To teren prywatny, więc używajcie zdolności do woli! – kotka ubrana na różowo krzyknęła z góry. – Macie trzy godziny! Dotrzyjcie do ośrodka o własnych siłach! Żeby to zrobić, musicie przejść przez Las Bestii!

Wszyscy zaczęli narzekać.

– Jeśli wam nie przeszkadza, pójdę górą. – Powiedziałaś do kolegów, trzymając sznurówki w dłoniach.

– Hę? Czemu? – spytał się ciebie Kirishima.

– Ta blondynka ma zdolność związaną z ziemią. Ani mi się widzi wpaść w jakieś zapadlisko. A poza tym, nazwała nas "kociaki". A koty lubią wysoko położone miejsca, by wszystko obserwować. Swoją drogą widzę jedną kamienną bestię na godzinie jedenastej, pięćdziesiąt metrów stąd. To pa!

Uciekłaś z pola widzenia, ale co jakiś czas rzucałaś grupom, gdzie są bestie i czasami niektóre unieszkodliwiałaś z powietrza.

W skrócie: spowalniałaś, by grupa za tobą nadążała i atakowałaś to, co czaiło się bardziej przed nimi.

Wszyscy inni walczyli na dole, jednak wasza dwójka się skradała. W końcu blondynka utworzyła golema, który sięgał korony drzew. Przebiłaś go kilkukrotnie metalową linką i rozerwałaś na części. Wyłowiłaś kolejnego, latającego i miotnęłaś nim o ziemię.

Przed tobą latały te golemy, które były rzucane przez innych. Odsuwałaś się wtedy. Ale cały czas informowałaś innych o niebezpieczeństwie.

Na miejsce dotarliście dopiero tuż po szesnastej. Dopadł cię głód, o którym wcześniej zapomniałaś.

Kotki i Aizawa stali już przed budynkiem.

– O! W końcu jesteście! – Blondynka odezwała się.

Wszyscy byli zmarnowani, tylko ty byłaś w miarę dobrym stanie, nie licząc lekko zazielenionych pleców. od liści i głodu.

Wylądowałaś na stopach, ale poślizgnęłaś się i uderzyłaś też dłońmi o ziemię.

– Koty zawsze spadają na cztery łapy! – uśmiechnęłaś się i wstałaś. Otrzepałaś dłonie. Pokazałaś kciuka w górę.

Kobiety zaczęły się śmiać. Aizawa ukrył twarz w swoim sprzęcie do łapania złoczyńców.

Reszta osób wytoczyła się z lasu pięć minut później. Wyglądali jak zombie, cali umorusani, idący niezgrabnie, z wyczerpanymi zdolnościami.

Wszyscy zaczęli narzekać na głód i na to, że powiedziano, że to zajmie około trzy godziny.

– Wybaczcie, nam mniej więcej tyle czasu by to zajęło. – odpowiedziała uczniom blondynka. – Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się was dużo później. Pokonanie moich ziemnych bestii poszło wam łatwiej niż myślałam. Jesteście świetni! Zwłaszcza ten kwartet – pokazała łapą na Iidę, Todorokiego, Izuku i Bakugou. – Ruszyliście do akcji bez wahania. To przez wasze doświadczenia? – Oblizała usta. – Chciałabym zobaczyć, co wyrośnie z was za trzy lata! – Kotka rzuciła się na nich. – Zaklepuję! – Chłopaki zasłonili się rękami przed oszalałą kobietą.

Izuku spytał się o chłopca.

Ty zaczęłaś się rozciągać na ile pozwalały spódnica i szkolna koszula. Przeciągnęłaś się i zaczęłaś zaplatać ze sznurówek długi warkocz.

Chłopiec nazywał się Kouta. Izuku poszedł go przywitać, ale oberwał w klejnoty rodzinne. Iida zaczął wrzeszczeć na Koutę, że jest bezduszny i "jak mógł przypuścić tak haniebny atak na krocze Midoriyi".

Ten odburknął, że nie chce się prowadzać z ludźmi, którzy chcą zostać bohaterami.

– Patrz go, jaki dorosły. – Katsek zaśmiał się pod nosem.

– Coś was łączy. – Todoroki wtrącił się. Katsek od razu podniósł głos.

– Co?! Chyba w snach!

– Wybacz. – Todoroki lekko się uchylił.

Aizawa kazał zabrać swoje rzeczy z autobusu i zebrać się potem na kolację.

Po przeniesieniu swoich rzeczy do wspólnego pokoju wszystkich dziewczyn, wszyscy zeszli na kolację. Usiadłaś niedaleko Izuku.

– Hej, Izuku, mógłbyś mi opowiedzieć o Koteczkach? – spytałaś go. – Nie słyszałam o nich wcześniej.

– Jak mówiłem, to czteroosobowy zespół. Trzy kobiety, jeden mężczyzna. Dzisiaj widzieliśmy tylko Pixie-bob, to ta, która się na mnie rzuciła, i Mandalay, której zdolność to telepatia. Znaczy nie do końca, bo tylko w jedną stronę. Nie może czytać w myślach, może tylko przekazywać swoje innym. Jest jeszcze Ragdoll. Ona ma charakterystyczne zielone włosy. Jej zdolność – Wyszukiwanie pozwala na zobaczenie miejsca, gdzie jest do stu ludzi, ich zdolności i słabości.

– Podobne do [I.P]?

– Trochę, ale schemat działania jest inny. Jest jeszcze Tygrys, którego zdolność to Giętkość. Oznacza to, że może się wygiąć w każdą stronę.

– Dzięki, Izuku!

Aizawa i Aoyama wstali.

– Mamy ogłoszenie! Słuchajcie wszyscy. – Głos Aizawy rozległ się po stołówce.

– Otóż... Ja po wakacjach wyjeżdżam do Francji. – Aoyama powiedział nieco cicho. Ma mère musi się zająć chorą babcią, a mon père dostał spory projekt we Francji. Nie będę już mógł z wami chodzić do klasy.

Iida podniósł się z miejsca.

– Jako przewodniczący klasy, w imieniu wszystkich jej członków, mówię, że będziemy tęsknić za twoją obecnością. Nawet, jeśli na twoim miejscu pojawi się ktoś inny, to i tak będziesz zawsze honorowym członkiem naszej klasy.

Sporo osób popłakało się.

Gdy wszyscy stojący usiedli, dokończyłaś jedzenie.

Po kolacji wszyscy udali się do pokoi i przebrać się w coś wygodniejszego, niż zabrudzony szkolny mundurek.

W pokoju z tobą wylądowała reszta dziewczyn z klasy. Obok ciebie był jeszcze jeden wolny futon.

Za drzwiami słychać było tupanie, jakby małe dziecko przechodziło i pogwizdywanie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz