Następnego dnia w szkole nic nie szło, jak zaplanowane. Rano na treningu zaplątałaś się w sznurówki. Całe szczęście [I.P] siedziała na murku i zeszła, by cię rozplątać. Miała worki pod oczami i czerwone, zaszklone oczy, jakby płakała. Gdy Mic spytał jej, czy coś jest nie tak, odpowiedziała przecząco i wymusiła na sobie uśmiech.
Na lekcji z Aizawą przyszedł Nedzu i ogłosił, że należy ograniczyć wyjazdy w trakcie wakacji z powodu ataków złoczyńców na Yuuei. Zniszczyło to plany na twój wyjazd z siostrą w góry.
Na przerwie lunchowej zauważyłaś płaczącą z dala od innych [I.P]. Była ubrana w męski mundurek.
– Hej, co się stało? – Spytałaś jej.
– Wszy-szystko w porządku. Nie martw się o mnie. Widzisz, uśmiecham się. – wymusiła na sobie uśmiech.
– Kiedy będę miała psa, nazwę go "Dupa", żebym mogła mówić "Dupa, bierz go". Mów, co się stało.
– Prawda, że mamy dzisiaj przepiękny dzień?
– Nie schodź z tematu. Gadaj.
– Napisy na ławce... Teraz to... Czemu to tak boli? Czemu to wszystko to musi być moja wina?
– Powoli. – położyłaś jej na chwilę dłoń na ramieniu. Próbowała się uspokoić. Gdy zdjęłaś dłoń, zaczęła mówić.
– Haa... Napisy na ławce. Zaczęły obrażać bliskie mi osoby. Piszą, że powinnam się usunąć z ich żyć, bo tylko ich ściągam na dno.
– No i? A co z mundurkiem?
– Mundurek... Miałam wuef. Zawsze kończę się przebierać pierwsza. Ktoś zabrał mi ubrania. To brzmi głupio. – I.P podniosła oczy w twoją stronę – Idź sobie. Nie chcę ci zajmować czasu. Idź na lunch. Pewnie jesteś głodna.
– Jestem głodna, ale nie muszę tam teraz iść. Lunch nie ucieknie.
– Ktoś zabrał mi mundurek. Nie wiem, kto. Nie miałabym w czym chodzić, gdyby Shinsou nie pożyczył mi swojego zapasowego. Tyle. Wszyscy się naśmiewają. I mamy piękny dzień.
[I.P] wstała. Ty poszłaś dalej w stronę stołówki.
Minęłaś Shinsou, który posłał ci porozumiewawcze spojrzenie.
Gdy zjadłaś lunch, poszłaś zobaczyć, co z [I.P]. Rozmawiała z Kirishimą. Nadal widać było prawie wszystkie oznaki płaczu. Zarumienione policzki, zaczerwienione oczy, szybkie oddechy jak po krótkim biegu...
– Dzięki, Riotan. Ale i tak wiem, że nie powinnam tego zgłaszać. Co, jeśli się przeniosą na kogo innego? Nie chcę, żeby ktokolwiek musiał się z nimi męczyć.
– Jeśli zgłosisz to naszemu wychowawcy...
– Powinnam takie coś chyba zgłaszać najpierw do Midnight, nawet jeśli ona nic z tym nie zrobi.
– Ale Aizawa-sensei ma już historię wyrzucania uczniów ze szkoły.
– Czy wyrzucił tego zboczeńca, co wtedy mnie chciał molestować? Nie. Widocznie musiały się zmienić przepisy odnośnie wyrzucania ze szkoły.
– Hej. – Podeszłaś do nich.
– Hej, próbuję ją przekonać, żeby poszła ze sprawą do Aizawy. – Kirishima przekręcił się, by cię lepiej widzieć.
– I tak nic się nie uda. – [I.P] odwróciła wzrok.
– Jak "nic się nie uda"? Co to ma znaczyć? Wszystko się uda, nie bądź taka pesymistyczna. – Kirishima próbował ją pocieszyć.
– Przepraszam bardzo, patrzę realistycznie na świat. Gdybym patrzyła inaczej, już by mnie tu nie było. – [I.P] odpowiedziała mu.
– Wmawiaj sobie. – powiedziałaś pod nosem, ale i tak zarówno Kirishima, jak i [I.P] to usłyszeli.
– Właśnie, masz może przy sobie jakiś bandaż czy coś? Recovery Girl nie ma, a znalazłem ją, jak próbowała sama sobie poradzić.
– Niestety nie... Ale mogę szybko utworzyć gazę.
Utworzyłaś kilkanaście nitek i splotłaś je. Kirishima owinął gazę szybko dookoła rany. Szybko rzuciłaś mu też przylepiec, by przykleić opatrunek.
– Poradziłabym sobie.
– Już to widzę.
– Jestem po treningu u Recovery Girl! A teraz, przepraszam, jestem trochę głodna. [T.I], widzimy się po lekcjach. Mam te bułki z mięsem.
Ty i Kirishima ją puściliście.
– Co się stało?
– Próbowałem ją pocieszyć, ale zaczęła się szarpać. No i instynktownie uruchomiłem zdolność. Potem przyszła tutaj.
– Skaleczyłeś ją?
– Tak. Niestety. Nie chciałem tego zrobić.
– Ona pewnie już ci wybaczyła.
– No tak. Tylko... Dziewczyn się raczej nie bije. To niezbyt męskie.
– Nie martw się. Ona sama wiele razy wyzywała Katska na pojedynek. Ale tylko wtedy, gdy miała pewność wygranej.
– Chodźmy już. Nie chcemy sprawić, żeby Aizawa się wnerwił.
Na lekcji bohaterstwa Best Jeanist wypowiadał się o agencjach w Japonii, poszczególnych bohaterach prowadzących je i prawach, jakie w nich są.
Mówił też o tym, jak założyć własną agencję i o błędach, jakie można przy tym popełnić. Wspominał też o stażach i o agencjach, które zwykle przyjmują osoby po festiwalu sportowym. Okazało się, że najwięcej staży mają agencje, które mają mniej wolnych stanowisk pracy, a małe agencje nie chcą staży.
Cały czas wwiercał wzrok w ciebie i Katska. Jirou się starała nie zaśmiać.
Dalsze lekcje poszły, jak trzeba. Na matematyce Ectoplasm został na chwilę wyciągnięty z klasy, po czym wrócił i dalej prowadził lekcje, jednak zdawał się być wytrącony z rytmu.
Po jego lekcji poczekałaś chwilę na [I.P]. Przyszła już w normalnym mundurku, jednak na jej dłoni były cztery niewielkie ranki w kształcie półksiężyców, a na policzku odcisk dłoni. W ręce trzymała poskładany męski mundurek, a na jej lewym przedramieniu była niewielka blizna po tym, jak Shigaraki ją dotknął.
– Oddały ci?
– Nie chciały. Ale nie poddam się bez walki!
– Na pewno wszystko w porządku?
– Zwykle reaguję "Poddaję się!" nieco szybciej, ale mundurek jest czymś ważnym. Poza tym muszę wyprać i oddać Shinsou.
– Uderzyłaś je?
– Nie, Midnight przechodziła z Aizawą. Nie chcę być wyrzucona. Nie za taką głupotę.
– Atakowałaś je? Zdolność czy coś?
– Aura śmierci się liczy? Po prostu wyłączyłam się na chwilę z moim morderczym uśmiechem z rozszerzonymi oczami. Nic nie mówiłam, oprócz tego, żeby oddały już mój mundurek.
– Aha. Nie, aura śmierci się nie liczy.
Razem przejechałyście do domu.
Szybko przeszłaś z [I.P], by siostra nie zdążyła z nią porozmawiać i by znowu nie spiskowały że sobą.
One dwie są stanowczo zbyt podobne. Są starszymi siostrami, gdzie mają tylko jedną młodszą siostrę, obydwie lubią herbatę i są dziwnie zgrane, jeśli chodzi o dokuczanie komuś.
Pociągnęłaś [I.P] za krótki, letni rękaw na górę.
Wzięłaś bułkę z mięsem i zaczęłaś ją jeść. [I.P] rozpuściła włosy. Wyciągnęła szczotkę i rozczesywała je. Szybko napuszyły się, co zirytowało twoją przyjaciółkę.
Skończyłaś bułkę. Usiadłaś na fotelu przy biurku, a ona na dywanie między twoimi nogami.
– To jaki chcesz kolor?
– Fioletowy.
– Chcesz przypominać Shinsou, co?
– Nie chcę takiego odcienia, jak on, bo wszyscy widzą to jako niebieski, chociaż to wyraźnie fiolet. Wolałabym, żeby to był bardziej ciepły, purpurowy odcień.
– Spokojnie!
Wzięłaś w palce pasmo włosów [I.P]. Pod twoimi palcami zmieniło ono kolor. Podałaś je do przodu.
– Nie, nie chcę mieć włosów, jak Iida. Fioletowy, nie granatowy.
Zmieniłaś kolor pasemka. Podałaś je na nowo do przodu.
– Idealnie. – [I.P] uśmiechnęła się.
Zaczęłaś farbować po kolei resztę włosów. Gdy byłaś już prawie w połowie, do pokoju weszła twoja siostra.
– Chciałybyście może herbaty?
– Nie trzeba – Odpowiedziałaś jej.
– A ty, [I.P]-chan? Mamy czarną, zieloną lub z owocami. Z tych ostatnich jest malinowa i owoce leśne, które polecam.
– Poproszę czarną.
– Słodzisz?
– Nie.
– Dobry wybór. – Twoja siostra uśmiechnęła się do [I.P].
Zaczęłaś dalej zmieniać kolor włosów przyjaciółki. Ona złapała już zafarbowane w luźny kucyk, by się nie plątały.
– Wiesz co, [T.I]? Przyjrzałam się bliżej włosowi. Jest na nim taki wzór, jak jest na okrągłych sznurówkach. – [I.P] powiedziała tak, żebyś to usłyszała i nie było to zbyt głośne.
– Wszędzie się to za mną wlecze, co?
– Taka zdolność. Ja mam dość swojej. Nawet nie wiesz, ile bym oddała za pozbycie się tego bólu głowy i widzenia tego wszystkiego. Nie chciałam tego, nie zasługuję na to i nie powinnam tego mieć. W końcu mam dodatkowy staw w stopie.
– No to ja akurat lubię swoją zdolność. – Odpowiedziałaś jej. – Jest unikatowa.
– Ja swojej bym się chciała pozbyć. O ile to jest zdolność i po prostu nie zbzikowałam.
[I.P] zaczęła się przyglądać włosom. Przekręciła nieco głowę, żebyś miała lepszy dostęp.
– Jak ty to robisz? Nie widać żadnych rozdwojonych końcówek. – Spytała cię.
– Nie wiem. – Wzruszyłaś ramionami. – Tak właściwie używam tej zdolności po raz pierwszy na kimś innym.
– Czuję się... Wyróżniona.
– Uwaga, niosę herbatę! – Twoja siostra otworzyła drzwi od pokoju.
Położyła herbatę na biurku.
– Bawcie się grzecznie! Jakby co, to siedzę w kuchni. – Wyszła z pokoju.
– Czasami mam jej dość. – Westchnęłaś.
– Czemu? To miła osoba.
– Bo nie mieszkasz z nią na co dzień.
– Mam nadzieję, że jutro Dyrektor będzie się streszczał na zakończeniu semestru. Nie mogę się już doczekać.
– Uwierz mi, ja też nie.
Skończyłaś zmieniać kolor włosów [I.P].
– Mogę się pobawić twoimi włosami? – spytałaś jej. Ona podniosła głowę i uśmiechnęła się, patrząc ci w oczy.
– Odpowiedź się nie zmieniła od czasów gimnazjum.
Uśmiechnęłaś się i zaczęłaś rozczesywać włosy [I.P]. Zaplotłaś je w warkocz.
– Wiesz, że w ubiegłym roku nasz senpai zmierzył czas mówienia Nedzu? Dyrektor mówił cały czas przez dwie godziny. Dla porównania: najdłuższy felieton Mica trwający ponad trzy godziny został podzielony na dziesięć części po 20 minut i był emitowany w kawałkach.
– Naprawdę?
– Tak, ale Hero FM umieścili całość na swojej stronie internetowej, bo pocięli w bezsensownych miejscach. Dwa razy wcięli się w słowo, a raz przecięli zdanie.
– Przynajmniej tyle.
Zniszczyłaś warkocza i związałaś włosy [I.P] w kucyka. Usiadła na łóżku. Napiła się herbaty.
– Jutro jadę do Saitamy z Shinsou.
– Czy nie sądzisz, że sprawy pomiędzy wami postępują zbyt szybko?
– Hę? – [I.P] przechyliła głowę na bok.
– No wiesz, dopiero co się poznaliście, a ty już zamierzasz spędzać z nim czas w jednym pokoju... – na twoich ustach zagościł półuśmiech.
– O co ty mnie posądzasz? – [I.P] podskoczyła w miejscu i wystawiła ręce przed siebie, jakby się broniła.
– No wiesz, nie ma nic złego w tym, jeśli przy nim się poczujesz tak troszkę wesoło...
– Nie mieszaj mnie razem z tobą! – [I.P] była cała czerwona na uszach. – Poza tym, teraz też spędzam czas z tobą w pokoju? Czym to się różni?
– Obydwie jesteśmy dziewczynami.
– Ale czym się to różni? Powiedz. Shinsou to jeden z kolegów z klasy. Może nawet przyjaciół. A ty jesteś moją najbliższą przyjaciółką.
– To jest chłopak.
– No i? Moja siostra ma mnóstwo kolegów przeciwnej płci. Była w domu już u dwóch z nich.
– Ale wiesz... Wyglądacie razem ładnie... Bylibyście świetną parą.
– Czy ty mnie z nim szipujesz?
– Tak.
– Nie wrzucaj, proszę, mojej relacji z nim do jednego worka z twoją relacją i Mica. Nie jestem w nim zakochana.
– Tryb tsundere włączony?
– Nie ma żadnego trybu tsundere! Nie jestem w nim zakochana. Wiem, jak wygląda zakochanie, bo przez długi czas żywiłam uczucia do pewnej osoby. Gdy już powiedziałam, co mi leży na sercu, ta osoba albo nie usłyszała, albo mnie zignorowała. Albo może to i lepiej? W końcu ta osoba chce być bohaterem, dodatkowo jest zakochana w kim innym...
– W kim byłaś zakochana?
– Dawno i nieprawda. Męczyłam się z tym całe gimnazjum, nie chcę do tego wracać. – [I.P] wbiła oczy w podłogę.
– Powiedz!
– Już raz ci to powiedziałam. Nie zamierzam się powtarzać.
Hę?
– A! Nie chciałam tego powiedzieć! I'm sorry! – [I.P] uderzyła słowny klawisz "backspace". Zarumieniła się i zasłoniła ręką twarz.
– Może przejdźmy na inny temat? Jak ci się podoba nowy kolor?
– Śliczny. Dziękuję. – To drugie słowo [I.P] powiedziała ciszej i położyła dłoń na twarzy. – Jak chcesz kolejną bułkę, to wyjmij z torby. Jak wypiję herbatę, to się stąd zabieram.
– Dzięki! – Wyjęłaś bułkę i zaczęłaś ją jeść.
– Nie mogę się doczekać jutra. – [I.P] westchnęła.
– Uwierz mi, ja też. – Odpowiedziałaś jej.
Po cichu dokończyłaś jedzenie.
[I.P] po wypiciu herbaty szybko poszła z twojego pokoju i pożegnała się z tobą i twoją rodziną.
Następnego ranka pojechałaś razem z [I.P] do szkoły. Dotarłyście wcześniej, do oficjalnego zakończenia semestru zostało prawie pięćdziesiąt minut.
Weszłaś z nią do klasy. Na jej ławce były napisy, które mogłyby złamać psychikę każdego, kto byłby nimi bombardowany codziennie. Teksty typu: nikt nie będzie się o ciebie martwił, jeśli skoczysz z dachu, zgiń, nie wiem, czemu ktokolwiek się jeszcze z tobą zadaje, jesteś tylko kulą u nogi twoich "kolegów" były czarnym i czerwonym markerem wymazane po całym blacie. [I.P] uśmiechnęła się.
– Hah, nadal o mnie pamiętają. Przynajmniej tyle, że nie boją się wyrazić swojej opinii. Brawo za szczerość. – powiedziała sama do siebie. – Szkoda, że boją się mi to powiedzieć wprost.
Złapałaś ją za rękaw.
– Musimy z tym pójść do nauczycieli. – Spojrzałaś jej w oczy. Ona natychmiast odwróciła wzrok.
– Myślisz, że cokolwiek się zmieni? – [I.P] wzruszyła ramionami.
– Niemal na pewno.
– Poczekajmy z tym. Może przestaną po wakacjach. – [I.P] wyjęła swój rękaw z twojej dłoni, ale ty wystrzeliłaś sznurówki i oplotłaś je dookoła jej nadgarstka.
– Nie! Idziemy teraz.
Zaciągnęłaś [I.P] do Aizawy i Midnight rozmawiających na korytarzu. Zgłosiłaś to, że ktoś znęca się nad [I.P] i pokazałaś ławkę.
Ona nie była zadowolona.
Shinsou wszedł do klasy i powiedział, kto to zrobił. Potem weszły te dziewczyny, które się znęcały. Wszystkiemu zaprzeczyły.
Aizawa i Midnight dalej mieli podejrzenia. Jakiś kolega z klasy [I.P] niemal wbiegł do środka.
– [N.P], mój brat ma dla cie– – przerwał w połowie słowa. – O, przepraszam, nie chciałem krzyczeć. – Skłonił się.
– Bokuto-kun, nie wiesz czasem, kto mógł tak pomazać po ławce [N.P]-kun? – spytała go Midnight, gdy dwie dziewczyny wymykały się z klasy.
– Watanabe zwykle przychodzi pierwsza do klasy razem z Shirabu. Nigdy ich nie widziałem, jak pisały cokolwiek, ale raz, gdy [N.P] była u Recovery Girl, położyły białą lilię na jej ławce.
– Zajmiemy się tą sprawą dzisiaj po południu. A teraz idźcie już. – Aizawa wygonił wszystkich z klasy.
[I.P] odebrała niewielki pakunek od Bokuto i pomknęła w stronę miejsca, gdzie przemawiał Nedzu.
Nikt jej nie dogonił z waszej grupy, mimo że nie biegła. Co chwilę znajdowaliście czarne piórka, które Bokuto i Shinsou chowali do kieszeni. Zmarszczyłaś czoło.
– Koty się tym lubią bawić. – Shinsou powiedział w twoją stronę.
– A u mnie brat się zainteresował. – przyznał się Bokuto. – Chciał kilka.
Lektura Nedzu bardzo dłużyła się. Jednym z jej ostatnich punktów było znęcanie się nad innymi w szkole – całkowity zakaz. Tanaka, siedząca po lewej stronie [I.P] złapała ją za dłoń. [I.P] wbiła wzrok w ławkę.
Na samym końcu Nedzu życzył wszystkim miłych wakacji.
Wszyscy zebrali się jeszcze w klasie by wysłuchać ogłoszeń od wychowawcy na temat wyjazdu.
Aizawa kazał się dobrze spakować i ogłosił zbiórkę następnego dnia przed szkołą o szóstej. To zamknęło napakowany akcją pierwszy semestr.
Ojiro przez chwilę rozmawiał z Hagakure na korytarzu. [I.P] po coś się spieszyła. Ojiro machnął ogonem i podłożył go [I.P].
– Nie powinniście biegać po korytarzu. – Aizawa rozmawiający z Shinsou odwrócił się. Gdy zobaczył, co się stało, wrócił do rozmowy z Shinsou, nie przejmując się w ogóle tym, co się stało.
Potem wszyscy się rozeszli do domów. Spotkałaś [I.P] na stacji.
– Jak mówiłam wczoraj, jadę z nim.
– Nie boisz się ataków złoczyńców?
– Jak będę miała problem, to mój fioletowowłosy rycerz na czarnym rowerze mnie uratuje.
– No to życzę wam miłego wieczoru. W razie, jakby do czegoś doszło, nie zapomnijcie się zabezpieczać. – Oj, jak bardzo nie spodziewałaś się, jak ona to skieruje przeciwko tobie.
– No tak, na rowerze lepiej jest nosić kask. A jeśli chodzi ci o coś innego, to ty tu masz brudne myśli odnośnie niego. Da się zrozumieć. Jakbyś spędzała czas z Micem, to też, jakby do czegoś doszło, na przykład do ataku złoczyńców, postaraj się nie wyrządzić sobie krzywdy.
– Plus Ultra, nie?
– Plutra.
– Co?
– Plutra. Nie usłyszałaś dobrze? Połączyłam po prostu wyrazy z tej frazy i jak nie robi to nikomu urazy, to będę tak mówić. A teraz już się będę zbierać. Pociąg do Saitamy odjeżdża za trzy minuty.
– Okej, to miłego dnia.
– Pa, do zobaczenia, jak wrócisz z wyjazdu.
[I.P] wsiadła do pociągu razem z Shinsou. Za nimi kilka kroków dalej stała Midnight, która wsiadła do tego samego pociągu, a Kaminari odmachał Kirishimie i wszedł innym wejściem z Tetsutetsu.
Po przybyciu do domu spakowałaś się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz