Naraz wystartowało dziesięć zespołów, w tym twój.
Sero podał ci kawałek taśmy i urwał sobie własny. Przykleił go sobie na twarz. Zrobiłaś to samo i nałożyłaś swoją maskę. Staliście plecami do nauczycielki, a mały zboczeniec wpadł w szał i niemal rzucił się na Midnight, która wydarła dziurę w swoim stroju. Natychmiast opadł z sił i usnął, a z jego ust poleciała strużka śliny.
Upadek był nieco powstrzymany przez jego kulki na głowie. Sero wystrzelił taśmę z łokci, a ty utworzyłaś sznurówki w jaskrawożółtym kolorze. Taśma Sero owinęła się dookoła bata.
Twoje sznurówki pofrunęły w stronę nauczycielki, a ona złapała je dłonią i pociągnęła. Upadłaś. Puściłaś sznurówki wolno i przyciągnęłaś bat. Rączka była ciężka, nie mogłaś jej podnieść za pomocą zdolności, ale gdy wzięłaś ją w dłoń, była lekka. Leżała ci ładnie w dłoni.
Sero ruszył w stronę Midnight. Taśma z jego twarzy się odkleiła. Pseudo-złoczyńczyni uśmiechnęła się i oblizała usta.
Taśma wysunęła się, ale Midnight szybko złapała za boki hełmu Sero. Jego przód otwarł się, a chłopak przycisnął sobie taśmę dokładniej do twarzy.
– Aaa... Rozumiem. Ale jesteś pewien, że przy takim stopniu braku powietrza, będziesz w stanie dalej mnie pokonać? Prędzej czy później będziesz musiał nabrać powietrze...
Midnight uchyliła się przed taśmą. Jej sadystyczny uśmiech nie zniknął, ba, powiększył się.
Sero odskoczył od Midnight, a ty zbliżyłaś się do nich. Nauczycielka obejrzała się za siebie. Sznurówki leżały na ziemi. Poruszyłaś batem. Niewielka ilość metalu zabezpieczająca go przed zniszczeniem ułatwiła ci machanie nim. Uderzyłaś obok stóp Midnight, a ta podskoczyła. Kolana bolały cię okropnie, miałaś uczucie, jakby zdarła ci się na nich skóra.
Mały zboczeniec obudził się siedemdziesiąt metrów dalej. Na ziemi leżał kawałek taśmy. Przykleił ją sobie do twarzy.
Podszedł od Midnight do tyłu i dotknął jej.
Kobieta obróciła się, kopnęła go i stanęła na nim jedną nogą. Taśma odkleiła się. Zaczęła mu lecieć krew z nosa, po czym znowu usnął. Sero zamknął maskę, a ty owinęłaś Midnight jej bat dookoła kostki. Gdy schodziła ze zboczeńca, pociągnęłaś. Jej środek ciężkości wychylił się za bardzo poza stopę i upadła niezgrabnie. Sero zaczął uciekać w stronę wyjścia, zapakowując zboczeńca.
Zdążył, jednak za bramą zaraz usnął, gdyż taśma nie spełniła swojej funkcji.
Spiker poinformował, że ty, Sero i Mineda zdaliście.
– [T.N], a tak właściwie, co jest pod twoją maską?
– Naprawdę chce pani wiedzieć? – Zrobiłaś przerażające oczy.
– Tak.
– Pod moją maską... – zaczęłaś ją obniżać, nie przerywając kontaktu wzrokowego. – Jest po prostu kolejna maska! – Zdjęłaś górną, aż została tylko taśma. – Sprytnie, nie? – Uśmiechnęłaś się i rzuciłaś bat na ziemię. Midnight puściła perskie oko.
Wyjęłaś batonik z kieszeni. Zjadłaś go, przechodząc przez bramę. Utworzyłaś nosze ze sznurówek i zabrałaś Sero do wyjścia, gdzie czekał robot.
Poszłaś do Recovery Girl, by obejrzeć kolana.
U Recovery Girl siedziała wyraźnie zmęczona [I.P]. Gdy jednak zauważyła cię, uśmiechnęła się i spytała, co się dzieje i czy stała ci się jakaś krzywda.
Recovery Girl siedziała w innym pomieszczeniu, oglądając, jak inni sobie radzili. W gabinecie urzędowała przez to [I.P]. Sero, Kirishima, Mineda i Sato leżeli, wyraźnie zmęczeni.
– Zjadłaś te batony? – Spytała się ciebie.
– Tylko jednego. Nie miałam czasu. Od razu tutaj przyszłam.
– Pozbijane kolana i łokcie? Powinnam była zamontować lepsze ochraniacze. Pokaż. – Zaczęła oglądać, co ci się stało.
– Ale mam się rozebrać że spodni? Co, jak ktoś się obudzi?
– Podciągnij do góry nogawki, chyba, że nie możesz. – Zrobiłaś to. Spodnie były zaskakująco elastyczne, a potem nie uciskały cię.
[I.P] wyjęła środek odkażający i kilka plastrów. Obejrzała twoje kolana. Spryskała ci lewe, a ty syknęłaś, o mało nie uderzając jej ręką w głowę. Nie uniknęła jednak kopnięcia w brzuch.
– Ostrzegaj, jak masz zamiar pryskać!
[I.P] złapała się za brzuch.
– Przepraszam! – Nabrała powietrza. – Uwaga, teraz prawe.
Spryskała je, a ty złapałaś za stołek. Syknęłaś. [I.P] przykleiła ci na jedno większe otarcie zielony plasterek. Uśmiechnęła się.
– Rozumiem, że zdałaś? – spytała cię.
– Tak, i to całkiem nieźle. Pisemne poszły mi dobrze, ale nie jestem pewna historii. – spojrzałaś w dół na nią. Ona dalej obserwowała kolana. Wstała i obejrzała łokcie. Oczyściła je, jednak tym razem tak nie piekło.
– U mnie tak samo. No oprócz tego, że absolutnie nie mam pamięci do cyferek. I nie mam jednego zadania z matematyki. Możliwe, że pozaznaczałam też złe odpowiedzi.
– Na pewno ci dobrze poszło!
– Nie byłabym taka pewna. Zdałam na pewno, ale to i tak słabo.
– Masz może przy sobie zeszyt?
– Nie wystarczy, że mnie kopnęłaś?
Kirishima przeciągnął się. [I.P] wstała z ziemi i podeszła do niego.
– Gdzie ja...?
– Jesteś w gabinecie u Recovery Girl, Kirishima-tan. – [I.P] odpowiedziała mu.
– Sa– A nieważne. – Kirishima rozejrzał się. Spróbował wstać, ale [I.P] go powstrzymała, przytrzymując go za ramię.
– Nie ma mowy. Jeśli jestem w stanie cię zatrzymać jedną dłonią, nie powinieneś jeszcze wstawać, bo zasłabniesz. Poza tym jesteś blady.
– Ale...!
– Zasłabnięcie z głupiego powodu nie jest specjalnie męskie. Nie masz do czego iść. Skończyło się. Odpocznij, zaraz Aizawa przyjdzie.
– Walczy z Yao-momo i Todorokim?
– Tak. Nie potrwa to długo.
Opuściłaś rękawy i nogawki. Poszłaś się przebrać. Spiker ogłosił koniec czasu, gdy wyszłaś z szatni.
Zajrzałaś jeszcze raz do Recovery Girl. Starsza pani krzątała się przy rannych. [I.P] zaopatrywała te rany, które byłyby zbyt męczące do wyleczenia.
[I.P] pomachała ci, wskazała na miejsce, gdzie zwykle znajduje się zegarek i pokazała dziesięć palców.
Kiwnęłaś głową.
Nastawiłaś minutnik na dziewięć minut i czterdzieści pięć sekund.
[I.P] przyszła minutę wcześniej.
– Miało być dziesięć minut, nie prawie dziewięć.
– Przeliczyłam się. Dzień jest jeszcze jasny. Wybierzemy się gdzieś?
– Niestety muszę wracać. – powiedziałaś do [I.P]. – Wiesz, są kolejne odcinki trzeciego sezonu, a siostra jest w domu.
– Nie musisz mi tłumaczyć. Przestałam oglądać, gdy ruszyły cięższe tematy z biologii, ale za niedługo zacznę na nowo. Skończyłam na jednym z ostatnich odcinków drugiego sezonu, a już jest osiem trzeciego. Muszę się pospieszyć.
– Pierwszego nie musisz oglądać, to filler, ale widać mięśnie tych wszystkich chłopaków na basenie.
– I kto tu teraz robi spojlery?
– Cicho bądź!
– Wróćmy może w takim razie do domów.
Na stacji [I.P] pomachała Shinsou ubranemu w czarną koszulkę z żółtymi goglami. Podpowiedziała ci, że on sam to zaprojektował, bo niełatwo znaleźć cokolwiek o Eraserze.
Dzień upłynął ci szybko. Pod wieczór dostałaś informację o tym, że w tygodniu po egzaminie mogą być luźniejsze lekcje ale też mogą być zajęcia prowadzone normalnie, wedle gustu nauczycieli.
W poniedziałek Aizawa ogłosił, że lekcje mogą być luźniejsze, ale trzeba to uzgodnić indywidualnie z innymi nauczycielami.
Tego popołudnia klasa wdała się z Micem w dyskusję.
Rozpoczęło się tematem zwyczajów w Japonii przywiezionych z Anglii, potem Nedzu wszedł, żeby sprawdzić, czy wszyscy noszą krawaty, bo sporo osób omijało ten obowiązek, Katsek dostał burę. Potem zeszło na temat czy krawaty są naprawdę potrzebne w mundurkach, zwłaszcza letnich, zmienionych 1 czerwca, a każdy wyrażał swoją opinię po angielsku. W skrócie mówiąc, zabrałaś głos w dyskusji i dostałaś dobrą ocenę na kolejny semestr.
– Gdy dzwonek zadzwoni, macie już być na miejscach.
W klasie zapadła cisza.
– Dzień dobry. Niestety, ale nie wszyscy zdali. A na obóz treningowy w lesie... – Nie chcę robaków... Czemu nie zawaliłam tego?! Mogłabym nie jechać! - Jadą wszyscy! – Aizawa uśmiechnął się w straszny sposób, a ty żałowałaś życiowych decyzji.
Niektórzy dopytywali się, czy na pewno, a ty schowałaś twarz w dłoniach.
– Niektórzy nie dali rady, ale wszyscy zdali egzamin pisemny. Praktyczny zawalili Kirishima, Kaminari, Ashido, Sato, Bakugou i Mineda.
Mały zboczeniec rozpłakał się. Sero uśmiechnął się.
– W tym egzaminie, my jako złoczyńcy, obserwując, czy uczniowie potrafią wykorzystać spostrzeżenia, upewniliśmy się, że mogą wygrać. Gdybyśmy tego nie zrobili, większość utknęłaby na samym początku. – Aizawa dalej monologował, ale Ojiro to przerwał.
– Więc gdy mówiliście, że idziecie z nami na całość...
– Po to, żeby was wzmocnić. – Aizawa dokończył. – Poza tym temu też służy obóz treningowy. Przegrani potrzebują go najbardziej, by stać się silniejszymi. To wszystko było zaplanowane.
W tyle twojej głowy pojawiła się mała myśl.
"Nie, nie było."
Iida siedzący z przodu zdenerwował się. Wstał, podniósł rękę do góry.
– Ale ponieważ oszukaliście nas dwukrotnie, nasze zaufanie do was osłabnie! – Głos Iidy przestraszył biednego Koudę siedzącego obok.
– Rzeczywiście, przemyślę to. – Aizawa wyglądał na jeszcze bardziej zmęczonego, niż zwykle. Cała energia zmarnowana na uśmiech, zdawałoby się. – Ale nie wszystko było kłamstwem. Przegrana to przegrana. Przygotowaliśmy dodatkowe lekcje dla was. Będą one trudniejsze niż w szkole. Jutro macie wolne, ale potem macie przyjść na zakończenie semestru w czwartek. W poniedziałek wyjeżdżamy na tydzień. Lokalizację podamy dopiero na miejscu.
Po zakończonych lekcjach wszyscy zaczęli rozmawiać o brakującym ekwipunku. Tobie brakowało jedynie trochę ubrań, gdyż cały potrzebny ekwipunek miałaś z wyjazdów w góry z rodziną.
– Skoro jutro mamy wolne, a egzaminy już skończone, może pójdziemy wszyscy razem na zakupy? – Hagakure spytała wszystkich. Większość się zgodziła, no poza Katskiem, któremu się nie chciało (i miał potrzebny ekwipunek. Gościu lubił jeździć w góry w gimnazjum.) i Todorokim, który chciał się spotkać z mamą w szpitalu.
Następnego dnia wszyscy przyjechaliście do centrum handlowego Kiyashi. Tam podzieliliście się na grupy, by uniknąć ataku złoczyńców, a na miejscu zbiórki mieliście być o piętnastej. Trafiłaś razem z Uraraką i Izuku. Wszyscy rozeszli się wcześniej, a do środka weszła [I.P] wraz ze swoją siostrą. Ta pierwsza pomachała ci, a druga pokazała kciuka w dół i odgarnęła włosy z oka. [I.S.P] podeszła do was.
– Hej. Jesteście jakimiś kolegami [I.P]? Nie kojarzę nikogo oprócz Deku. – Izuku niemal podskoczył, słysząc przezwisko. – Ciebie też chyba kojarzę. Ayano? Czy [T.N]? Nie interesujesz mnie. – pokazała w twoją stronę. – Tak swoją drogą, to musiałam ją tutaj przyciągnąć. Matka mnie nie puści samej. – wskazała na [I.P].
– Zamknij się, idiotko! – Głos [I.P] przypominał ci Katska, ilekroć był on zdenerwowany. – Nie lubię takich miejsc! Omija mnie teraz coś ważnego! Musiałam odwołać spotkanie!
– Co, masz randkę? Jak on ma na imię?
– Po pierwsze. To nie twoja sprawa, z kim się umawiam. A po drugie, dyrektor mojej szkoły chciał się ze mną spotkać.
– Już chyba za późno, żebyś mi to mówiła. Zamknij się i kup mi w końcu tą farbę.
– Przepraszam za nią. – Zwróciła się do was, po czym odwróciła wzrok w stronę siostry. – A ty, [I.S.P] vel Mukuro, jesteś chyba wystarczająco dojrzała, żeby to zrobić sama.
[I.S.P] naburmuszona poszła w stronę sklepu z kosmetykami.
– Same kłopoty. – wymamrotałaś.
– Skąd Mukuro? – Izuku spytał się jej.
– Lubi używać tej nazwy, mimo że nie ma nic wspólnego z jej zdolnością. Trochę jak nasze nazwy bohatera. U ciebie bardziej pasowałby Mini Might lub All Might Junior. – [I.P] puściła oko.
– Cichaj! Może chciałem taką nazwę, gdy byłem małym dzieckiem, ale teraz jestem Deku, który się nie poddaje!
– Miejmy nadzieję, że nigdy nie będziecie pracować razem. – Uraraka uśmiechnęła się.
– No to co macie do kupienia? – Spytałaś się innych.
– Farba do włosów dla siostry i mnie, aczkolwiek mogę też poprosić ciebie, [T.I], o zmianę koloru, podobno nauczyłaś się u Jeanista. Oddam w jedzeniu.
– Ja chciałem kupić nowe ciężarki. A wy czego szukacie?
– Chciałam kupić sprej na owady... – Uraraka nagle jakby się wyłączyła, po czym zarumieniła się i wrzasnęła – SPREJ NA OWADY!
Uciekła.
– Jestem robakiem? – Izuku zdziwił się. [I.P] zaśmiała się.
– Nie martw się. Ktoś jej naopowiadał głupot i teraz o tym myśli.
– Gdzie idziecie? – Izuku spytał się was.
– Ja nie mam konkretnego planu. Mogę zajrzeć z tobą do tego sklepu sportowego.
– Ja tak samo, ale potem obydwoje idziecie ze mną po coś do jedzenia. I trzeba znaleźć Urarakę.
Staliście jeszcze przez chwilę. Uraraka wróciła, niosąc opakowanie spreju, a jej policzki były w kolorze czerwieni.
– Przepraszam, że tak uciekłam. Emocje wzięły górę. Aoyama powiedział mi coś absurdalnego w trakcie egzaminu.
– Nic się nie stało. Na pewno wszystko w porządku? – Izuku spytał się jej.
– Tak, tak mi się zdaje.
Poszliście do sklepów. Izuku wybierał ciężarki, a wy we trzy poszłyście do sklepu z ubraniami. [I.P] wycofała się.
– Ja poczekam na zewnątrz. Nie mam nic tu do kupienia, no może oprócz farby. Zamówić wam coś wcześniej?
– Nie trzeba. – odpowiedziałyście jej naraz.
[I.P] wyszła i skierowała się do sklepu obok.
Kupiłyście sobie z Uraraką po bluzce. Po chwili wyszłyście, a [I.P] już składała zamówienie sobie i Izuku. Spojrzałaś na zegarek. Dochodziła czternasta.
Podeszłyście do [I.P]. Ona obróciła się w waszą stronę.
– Hej, co chcecie? Izucchin chciał hamburga, a ja kupuję szejka.
– Ja poproszę jakąś sałatkę. – Uraraka powiedziała do niej.
– Wybieraj sama. – wskazała na automat do składania zamówień. – To samo [T.I]. Kup sobie więcej, powiedziałam siostrze, że wracam później.
Pokazałaś kciuka w górę.
Izuku po zjedzeniu swojej porcji nie czekał na was, tylko od razu zszedł na dół. Uraraka całkiem długo jadła sałatkę, a ty miałaś po prostu dużo jedzenia. Martwiłaś się, że przytyjesz, ale zapowiadał się męczący wyjazd.
[I.P] dopiła szejka i wyjrzała przez barierkę.
– Przepraszam, muszę już iść – powiedziała do was. Skończyłyście na spokojnie jedzenie. Ona wyrzuciła kubek i zeszła na dół.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz