23.



Klasa weszła do środka. Jirou zaczepiła cię.

– Bardzo jesteś czerwona na twarzy.

– No jakbym tego nie wiedziała. – Odburknęłaś jej, a ona wydłużyła jedną ze swoich wtyczek i położyła ją na twoim ramieniu.

– Już rozumiem… Czyli wolisz starszych, czy zielone oczy, czy blondynów?

– Cicho bądź, Jirou! Wolę po prostu jego. – Ostatnią część wyszeptałaś.

Wystawiła ci język i podeszła do swojej ławki, by dokuczać Kaminariemu.

Dziesiąty czerwca jest też twoim szczęśliwym dniem, odkąd Mic zaczął z tobą regularnie ćwiczyć. Byłaś ucieszona z tego powodu.

Kolejne dni też uciekały. Spędzałaś je produktywnie, a czas upłynął w niesłychanie szybkim tempie, zupełnie jakby ktoś wcisnął guzik "fast-forward" w odtwarzaczu płyt DVD. W końcu czas spowolnił nieco na trochę ponad tydzień tuż przed egzaminami.

Pierwszego lipca [I.P] szła z jakimś pudełkiem zapakowanym w torbę do szkoły.

– Hej! – Przywitałaś się z nią. – O co chodzi z tym pudełkiem?

– Shinsou ma dzisiaj urodziny. A za dwa tygodnie – Izuku! Dodatkowo egzaminy za tydzień... Całe szczęście ogólniak nie ma praktycznych. Współczuję wam.

– Powodzenia!

– Nie dziękuję! I tak mi się nic nie uda! – [I.P] rzuciła od niechcenia swoim standardowym tekstem, który cię denerwował. Chciałaś ją uderzyć.

– I sio z tym pesymizmem.

– Wybacz, dzień, w którym przestanę patrzeć w taki sposób na świat, będzie tym, w którym komuś uda się wyprać mnie całkowicie z mojej osobowości albo w którym umrę!

– Nawet tak nie mów!

Rękaw od marynarki [I.P] podwinął się. Spojrzałaś na jej nadgarstek. Nie było na nim nic szczególnego, nawet żyły nie układały się w nic dziwnego, w przeciwieństwie do pewnego chłopaka, który chodził z tobą do gimnazjum. On miał M na zgięciu łokcia od wewnętrznej strony i Y na czole, przez które powstało jego przezwisko, którego nikt inny nie podłapał. Niech żyje Ygrek!

Pudełko było owinięte ciemnofioletowym papierem z jaśniejszym wzorem w odciski kocich łapek i przewiązane srebrną wstążką. Było podobnych rozmiarów do kilku mang położonych na sobie.

Gdy weszłaś do sali, panował w niej hałas. Każdy rozmawiał z każdym, a Kaminari wrzeszczał, że w jego zdjęciach z dziewczynami pojawiło się gore, które mu się nie podoba. Gdy Aizawa wszedł do klasy, wszystko ucichło.

Nauczyciel zaczął prowadzić lekcję wychowawczą. Omówił, co było trzeba, a gdy już było po dzwonku, wspomniał o egzaminach.

– Cóż, już prawie czas wakacji, ale oczywiście nie ma sensu, żebyście obijali się przez cały miesiąc. Podczas wakacji odbędzie się obóz leśny!

Klasa zareagowała entuzjastycznie, jednak ty tylko wzdrygnęłaś się z myślą: Super. I te robaki. Brrr... Niedobrze mi się robi na samą myśl o nich.

Eraserhead aktywował zdolność.

– Jednakże. Ci którzy do tej pory nie zaliczą testu końcowego... skończą w piekle wakacyjnej szkółki. Do egzaminów końcowych został tylko tydzień. Mam nadzieję, że przykładacie się do nauki. Pewnie już to wiecie, ale oprócz egzaminu teoretycznego, będzie jeszcze część praktyczna. Trenujcie zarówno swoje umysły, jak i ciała. To wszystko. – Nauczyciel wyszedł z sali. Znowu rozpoczął się zgiełk.

– Ani trochę się nie uczyłam! - wrzasnęła Ashido.

– Najpierw festiwal, potem te praktyki, nie miałem czasu na naukę! – Kaminari złapał się za głowę. Uśmiechnęłaś się pod nosem. Mimo, że twoja średnia ocen nie była najwyższa w klasie, to i tak była jedną z lepszych.

– Fakt, byliśmy zawaleni pracą, ale... – Tokoyami zaczął narzekać.

Mały zboczeniec pochwalił się swoim dziesiątym wynikiem w klasie. Natychmiast Kaminari i Ashido podeszli do niego. Podróbka Pikaczu zdenerwował się na niego. Izuku, Iida i Todoroki starali się ich pocieszyć, jednak Ashido i Kaminari byli tylko w gorszym nastroju.

Yaoyorozu zaproponowała tej dwójce pomoc w nauce i niewinnie uderzyła ich różnicą w bogactwie i urodzeniu.

Katsek potraktował to wszystko jako wyzwanie i kłócił się ze wszystkimi o wyniki. Kirishima poprosił go o pomoc w nauce, a ten nie odmówił.

Ach, ta nastoletnia miłość, heh. Czemu Midnight musi mieć rację? Ciekawe, czy tak zaczepia też Mica... Sio! Głupia myśl!

W trakcie lunchu Monoma zaczepił kilka osób z waszej klasy. Kendou uderzyła go w ramię, żeby się uspokoił i przestał mówić głupoty, po czym przeprosiła za niego i odstawiła go na miejsce.

Zaczął się czas intensywnych przygotowań. Spora część klasy prosiła ciebie o pomoc z matematyki. Pomogłaś, komu mogłaś. Uczenie kogoś od zawsze było dobrym sposobem na powtórki, a ty postanowiłaś z tego skorzystać.

Mic nauczył cię ochrony przed upadkami. W trakcie ćwiczeń na lekcjach z Aizawą spytałaś się jeszcze o to Ojiro, który pomógł ci poprawić drobne błędy.

Małemu zboczeńcowi znowu przydarzył się “incydent” z [I.P], jednak tym razem nauczyciele byli niedaleko i ona nie pozwoliła sobie na wrzask.

Zamiast tego, odbiegła. Z oczu poleciały jej łzy. Postanowiłaś zgłosić to, że znowu mały gremlin dotknął nóg [I.P].

Aizawa nie wyglądał na zadowolonego z powodu przerwanej drzemki, jednak wezwał zboczeńca na dywanik. Miał zostać po lekcjach.

Tego dnia po [I.P] przyjechał jej tata i odebrał ją wcześniej.

Shinsou podszedł do ciebie na następnej przerwie po tym, gdy stałaś na korytarzu. Spytał się o [I.P]. Powiedziałaś mu o tym, co zrobił ten gremlin, oraz o tym, że już ma wyznaczoną karę. Shinsou podziękował ci i odszedł.

Część klasy cieszyła się z informacji o rzekomej walce z robotami w trakcie egzaminu praktycznego, jednak ty miałaś przeczucie, że coś się jednak zmieni i robotów jednak nie będzie, bo byłoby za prosto, a nauczyciele lubią utrudniać uczniom życie.

Wtorkowy trening poszedł ci dobrze. Nie potknęłaś się ani razu, jednak zaplątałaś się w swoje nitki. Mic nie mógł przestać się śmiać.

Na dzień przed egzaminami we wszystkich stacjach radiowych było ogłoszone udane stracenie złoczyńcy – Moonfisha i pojmanie Mustarda oraz Musculara. [I.P] uśmiechała się maniakalnie, gdy usłyszała tę wiadomość. Jej oczy niemal się zaświeciły.

– Three down, twenty-seven to go. – usłyszałaś jej mamrotanie w pociągu. – Mam tylko miesiąc.

Zdziwiłaś się.

Do czego jeden miesiąc? Co ona ukrywa?

Na twój telefon dotarła wiadomość od [I.P].


"Trzech członków Ligi mniej. Mam z nimi nieprzyjemne relacje. Martwię się o waszą klasę. Mam złe przeczucie."

"Nie wiem co, kiedy, czemu, po co, nie znam miejsca ani kierunku, z którego to nadejdzie."

"Mam tylko takie przeczucie"

Spojrzałaś w jej stronę. Włożyła telefon do kieszeni. Zrobiłaś to samo.

Czas do pierwszego egzaminu upłynął niezwykle szybko. Tuż po nim były dwa następne, aż w sobotę dotarliście do części praktycznej. Wszystkie inne klasy poza bohaterstwem miały wolne, jednak nie mogłaś ukryć swojego zdziwienia, gdy zobaczyłaś rano [I.P] kierującą się do gabinetu Recovery Girl.

– [I.P]? Ty tutaj? – spytałaś jej.

– Nom! Potrzebna jest pomoc! Recovery Girl sama sobie nie poradzi z taką ilością potencjalnych pacjentów. Ale już od następnego semestru nie będę musiała tutaj przychodzić. Ma przyjść nowa pielęgniarka. – [I.P] zareagowała entuzjastycznie.

– Wiesz coś o niej?

– Nawet jeśli, to muszę się zamknąć o tym temacie. Jeśli usłyszy to potencjalny szpieg w Yuuei, może być naprawdę źle.

– Szpieg?

– Szpieg, kret, jak zwał tak zwał. Mam nawet swoje typy, kto to mógłby być, strony trzydziesta szósta i siódma w poprzednim notatniku, w tabelce. Nie numerowałam nikogo, ale skreślałam tych, których motywy znam doskonale i nie chcą mieć nic wspólnego ze złoczyńcami. A teraz sio! Jeśli się spóźnisz, nie zaliczysz i trafisz do piekła wakacyjnej szkółki. W twoim ekwipunku jest dodana maska przeciwpyłowa. Może ci się przydać.

– Dzięki! Znowu majstrowałaś?

– Tak!

– A co z licencją?

– Tata powiedział, że podpisze się pod tym. Nie ma mojego podpisu nigdzie na masce ani na stroju. Powinien teraz odsłaniać ci wszystko, co trzeba i zakrywać wszystko, bez strat na komforcie i chłodzeniu organizmu. Są też zapakowane batony energetyczne. Ale to tylko taki bonusik ode mnie.

– Ile mam ci zwrócić? - spytałaś się jej.

– Nic! To mnie zostało tysiąc jenów! Leć, zanim się spóźnisz. Jeśli trafisz na wysoką ścianę, przeskocz ją. Plus Ultra!

– Plus Ultra. – odpowiedziałaś jej i poszłaś się przebrać w strój bohaterski.

Przyszłaś na plac w centrum, gdzie niemal wszyscy byli już ustawieni na swoich miejscach. Pro-bohaterowie stali przed wami. Między innymi byli to Mic, Aizawa i Midnight.

Spojrzenie wychowawcy przeszywało uczniów na wylot, ale Mic za nim ustawił się w śmieszny sposób.

– Zaczynajmy egzamin praktyczny – Aizawa zwrócił się do was. – Oczywiście, możecie go nie zdać. Jeśli nie chcecie, żeby ominął was obóz treningowy, nie róbcie nic głupiego.

Pomyślałaś o robakach i powstrzymałaś się od wzdrygnięcia.

– Mnóstwo tu nauczycieli... – zauważyła Jirou.

Aizawa dalej monologował.

– Domyślam się, że zebraliście już informacje... – To raczej informacje zebrały mnie, hehe. – i macie jakieś wyobrażenie o egzaminie.

Kaminari coś wrzasnął, odchylając się do tyłu, ale ty go nie zrozumiałaś. Ashido też zaczęła krzyczeć, a Nedzu wychylił się spod sprzętu do łapania złoczyńców Aizawy, który stłumił pierwszą część zdania.

– Od teraz egzamin będzie wyglądał inaczej! – usłyszałaś wyraźnie głos wyskakującego Nedzu.

– Dyrektor Nezu! – Wykrzyknęło kilka osób chórem.

– Inaczej? – spytała Yaoyorozu.

– Od teraz chcielibyśmy się skupić na walce i pracy bohaterów... i wymusić stres przypominający prawdziwą walkę.

Świetnie. Ja ZAWSZE jestem zestresowana. Nie trzeba więcej. Ale ona mówiła coś o zdrajcy... Może oni już wiedzą? I próbują nas przygotować?

– Więc... – Nedzu mówił dalej. – Będziecie walczyć w parach przeciwko nauczycielom!

– Do tego pary i jedna trójka oraz ich przeciwnicy są już ustaleni. – Aizawa dopowiedział. – Dobraliśmy wszystkich bazując na różnych czynnikach, wliczając w to styl walki, oceny i wzajemne relacje.

Czy w takim razie będę z kimś, z kim jeszcze nie rozmawiałam?

Przełknęłaś ślinę.

– Po pierwsze, Todoroki i Yaoyorozu lądują w parze... i walczą ze mną – Aizawa uśmiechnął się, jakby obdzierał maleńkie zwierzątko ze skóry i sprawiało mu to niezwykłą przyjemność. Wzdrygnęłaś się. – Midoriya i Bakugou są razem – chłopcy zwrócili się ku sobie, na ich twarzach pomieszane przerażenie ze zdziwieniem – i walczą...

All Might spadł z nieba.

– Ze mną. – dokończył po wylądowaniu skomplikowanej ewolucji w powietrzu.

– Teraz... Mineda, Sero i [T.N] staną w walce przeciwko Midnight. – bohaterka oblizała usta. W jej oczach zabłyszczała sadystyczna żądza wywołania bólu, nie ważne u kogo. Zaskakująco przypomniało ci to polującego kota.

Aizawa wymienił resztę biorących udział.

– Macie trzydzieści minut! – ogłosił Nedzu. – Waszym celem jest złapanie nauczyciela w kajdanki lub ucieczka jednego z was poza arenę.

Kaminari porównał ten egzamin do treningu bitewnego.

– Na pewno możemy uciec? – Ashido spytała Nedzu, a ten pokazał... Kciuka?... w górę

– Ale to nie to samo, co trening bitewny! – Mic zaczął udawać didżeja za pomocą dłoni. Uśmiechnęłaś się. – Teraz będziecie walczyć z kimś znacznie lepszym od was!

– Ktoś lepszy od nas? Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić.

– DUMMY! Hey girl, watch yo mouth! You hear?!

Zaśmiałaś się pod nosem.

Państwo Trzynastka coś tłumaczyli, jednak hałas dookoła przeszkadzał ci się skupić.

– Myślcie o nas jak o złoczyńcach. – Trzynastka podsumowali. Wyłączyłaś się, gdy nauczyciele zrobili ckliwą gadkę o tym, jak czasami warto sobie pójść z pola walki i wezwać pomoc.

All Might wspomniał coś o obciążnikach, które utrudniały poruszanie się przeciwników.

No to musimy sprawić, żeby Midnight jak najmniej darła strój i jak najmniej chodziła. Obciążniki utrudniają jej pracę, ale przez to musi wydzielać więcej potu. A razem z nim – rozprzestrzeniać to, czym usypia.

Podeszłaś do Sero, gdy nauczyciele skończyli mówić. Mieliście wejść jako przedostatni na pole walki, jednak wszyscy zaczynali w tym samym czasie. Wszystkie grupy miały po pięć minut na ułożenie strategii, jednak Mineda wrzeszczał i zachowywał się bardzo pesymistycznie po tym, jak mówił, że trzeba rozebrać Midnight, a Sero kazał mu być cicho i przezwał go "zboczonym winogronem".

– Sero?

– O co chodzi? – chodzący ludzki podajnik taśmy z łokci odpowiedział ci.

– Jak to jest z twoją taśmą? Przepuszcza powietrze?

– Nie do końca, ale trochę jednak daje... Testowane, zaplątałem się w nią kiedyś. Odkleja się, jeśli się ją zamoczy w wodzie na dłuższy czas.

– Mógłbyś mi dać kawałek, gdy przekroczymy bramę? Niby mam maskę przeciwpyłową, ale może nie być wystarczająca.

– A temu drugiemu?

– Nie. Najchętniej bym uciekła bez walki.

– Midnight ma ten swój bat czy coś? Mogłabyś to przyszpilić do ziemi?

– Okej. Przygotuj sobie swój kawałek taśmy. Może się na przykład za ciebie zakraść i podnieść ci maskę.

– O tym nie pomyślałem...

– A jak z kajdankami?

– Może lepiej naprawdę ucieknijmy...

– Wolałabym ją złapać jednak. Potrzebujesz dobrej oceny?

– Cicho bądź! Złap ją. Masz te kajdanki.

– Nigdy nie chciałeś złapać Midnight? To niesłychane. Żaden inny chłopak by chyba nie odmówił, może oprócz Aoyamy.

– Niespecjalnie doceniam urok czegoś takiego. Z całym szacunkiem dla Midnight. Po prostu nie.

– Rozumiem. Ale wiesz, że czasami trzeba?

– Mam swoją taśmę.

– A ja sznurówki. Zboczone winogrono te klejące kulki. Wszyscy możemy ją złapać bez kajdanek.

– Ale i tak ty idź.

Po chwili wszyscy byli zawołani na pole walki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz