W domu sprawdziłaś szybko wiadomości.
"Tokoyami Karasuma ranna w ataku złoczyńcy. Więcej wiadomości o 20.00"
Świetnie. Jest siedemnasta.
Weszłaś do pokoju i napisałaś do [I.P]. "Hej. Może to dziwnie zabrzmi, ale czy wiesz coś o dzisiejszym ataku na babcię Tokoyamiego z mojej klasy?"
Odpisała ci po kilku minutach. "Tokoyami Karasuma, tak? Po co ci ta informacja? Nie chcę, żebyś się angażowała w coś nielegalnego. Jeśli to zrobisz, nie zawaham się zgłosić ciebie na policję. Dopóki prawo chroni, jest dobre."
Odpisałaś jej.
"Martwię się o Tokoyamiego. Rozkleił się."
Odpowiedź nadeszła jeszcze szybciej.
"Całe szczęście." I niemal od razu potem (Z jaką prędkością ona to wpisuje?):
"To było hit-and-run, przestępca szybko zauważył, że uderzył nie tą osobę. Obok przechodził jego cel. Złoczyńca chciał zrobić tylko spore szkody, nie chciał siedzieć za zabójstwo. Ale nie słyszałaś tego ode mnie. Usuń proszę tę rozmowę, jeśli ktoś będzie chciał przeszukać twój telefon."
"Przepraszam, jestem przewrażliwiona. Nie widziałam tego, ale minęłam się z tatą Tokoyamiego. Przepraszam. Powinnam lepiej kontrolować zdolność."
"Nic się nie dzieje."
Piątkowe popołudnie spędziłaś na przeglądaniu notatek z lekcji, na których nie uważałaś. Przejrzałaś dokładnie angielski. Nawiązania rozpoczęły się dosyć niedawno, około sześciu-ośmiu tematów temu.
Zadzwoniłaś do [I.P]. Sama nie wiedziałaś czemu, po prostu to zrobiłaś. Nie odebrała. Po pięciu minutach oddzwoniła.
– Moshi moshi? [T.I]? Przepraszam, że nie odebrałam...
– Nic się nie stało!
– Co tam u ciebie?
– Zauważyłam pewien wzór na angielskim i teraz chodzi mi on po głowie. – odpowiedziałaś zgodnie z prawdą.
– Ten ze zwierzątkami?
– Tak.
– Shinsou się z tym męczy. Hah, mam to rozwiązane od pierwszej lekcji angielskiego, na której to pokazał.
– W takim razie kim jest królik?
– Pamiętasz ten dzień tuż po festiwalu sportowym? Wyszłaś wtedy na plażę i kogoś spotkałyśmy.
– Tak. Nie mów, że... – Pomyślałaś o Yagim.
– Tak, o niego właśnie chodzi. Brawo, masz kolejny kawałek układanki. – [I.P] potwierdziła to.
– Nawet nie dokończyłam mówić!
– Mogłabyś proszę mnie ostrzec, jak będziesz miała zamiar krzyczeć? Może tego nie wiesz albo nie rozumiesz, ale niektórzy ludzie mają całkiem dobry słuch i wolą go zachować.
– Powinnaś się była tego spodziewać.
– [T.I]? Z kim tam rozmawiasz? – spytała się ciebie siostra.
– Z [I.P], [I.S]. Nie wtrącaj się! – odpowiedziałaś jej.
– To przekaż jej pozdrowienia ode mnie!
– Dziękuję! – [I.P] odpowiedziała. – Już ta godzina? Za długo siedziałam przy kodzie.
– Co programowałaś?
– N-nic takiego!
– Powiedz!
– Grę…
– Pokażesz?
– Nie. Jest niedokończona.
– A zamierzasz ją dokończyć?
– Raczej nie. Po prostu nudziło mi się i wklepywałam kod. Nie mam nic do roboty, nawet rzeczy, które są kompletnie pozaobowiązkowe są zrobione. Dokładne przeciwieństwo gimnazjum. Usunęłam też filmik ze Stainem z kilkudziesięciu stron… Powiedz Kaminariemu jutro, żeby zobaczył, co mu się stało z telefonem w folderze na karcie SD nazwanym: „Dziewczyny”. Dodałam mu coś tam.
– To całkiem miłe z twojej strony, [I.P]!
– Właśnie nie. Umieściłam tam kilka screenów z horrorów. Ale tak, jak wskazuje nazwa folderu – same dziewczyny. No i zdjęcie crossdressera, który zaskakująco bardzo przypomina dziewczynę.
– Serio, [I.P]? Musiałaś?
– Nie dam żyć żadnym zboczeńcom. Jeżeli wie, jak wygląda prawdziwa kobieta, to od razu rozpozna tego crossdressera po proporcji ramion.
– Dobranoc, musze iść, zanim się nakręcisz!
– Czekaj! Mam do ciebie sprawę. Podejrzewam, że w Yuuei może być zdrajca. To musi być ktoś z twojej lub mojej klasy. Ewentualnie z B, ale u nich nie ma nikogo podejrzanego, poza Monomą, ale to półgłówek. Ale go lubię. Jest zabawny.
– On nienawidzi naszej klasy.
– Ale jest dobrym sposobem na odwrócenie uwagi innych.
– Racja.
– Patrząc na moją klasę, jedynym logicznym wyborem jestem niestety ja.
– Czemu? Nic takiego nie robisz…
– Staram się odsunąć, nie przywiązywać, zachowuję się podejrzanie, wiem, jak pisać programy… Sporo rzeczy przeciwko mnie, gdyby jakiś pro mnie chciał o to posądzić, ale nope, to nie ja. Ugh… Czy serio musiał mnie nazwać małym kruczkiem?
– Kto cię tak nazwał?
– Przeglądałam zeszyt od angielskiego. Yamada-sensei opowiada nam o was. Mała papużka to ty u nas. Urocze. Izucchin to zielona owca, Todoroki to biało-czerwony kot, Ojiro to małpa, Katsek to pomeranian, taki piesek, mały, puchaty, bardzo groźny. Uraraka to Urara-cat, a Iida to pies. Bardzo szybki. Shouji to wiecznie śpiąca ośmiornica. Może to dlatego, że raz usnął u was na lekcji, a Micowi się nie chce łazić? Tokoyami to większy kruk, tak na przyszłość.
– Dzięki za pomoc.
– Nie mów tego Yaoyorozu i Todorokiemu. Niech myślą sami. Od czegoś mają te głowy.
– Dobranoc, [I.P]!
– Branoc! Nie uśnij jutro na lunchu, bo będę miała materiał do szantażu. Mam lekcję z Micem tuż po tobie.
Rozłączyła się.
Następny ranek był dosyć pracowity. Nauczyciele starali się, by jak najwięcej się nauczyć przed egzaminami i w ciągu trzech pierwszych lekcji było to przypomniane kilkukrotnie. Dopiero lekcja japońskiego była wolna od tego, ale to tylko dlatego, że cały potrzebny materiał był już za wami i została wam tylko jedna lektura do omówienia.
Czas płynął szybko. Za szybko. Zdawało ci się, jakby pod natłokiem nauki cały czas między odkryciem szyfru Mica a urodzinami All Mighta przeciekł ci przez palce.
Dziesiąty czerwca.
Data śmierci Aleksandra Wielkiego. Urodziny All Mighta, Iwaizumiego z reprezentacji Japonii w siatkówce i młodszej siostry [I.P], [I.S.P].
A twój budzik nie chciał przestać dzwonić.
Czekaj. To nie dźwięk budzika.
Przychodziły do ciebie cały czas wiadomości od zaaferowanego Izuku, który nie mógł się uspokoić, bo "są urodziny All Mighta! Nie wiem, co mu kupić! [T.I] pomóż".
"Zamknij się, jeszcze nie ma szóstej" - Odpisałaś mu.
"Przepraszam, [T.I]!" - Izuku odpisał ci.
"Sądzę, że All Might będzie zadowolony nawet, gdybyś własnoręcznie zrobił mu laurkę."
"Serio, [T.I]?"
"Dopiero co się obudziłam. Nie myślę jeszcze. Daj mu kwiaty lub jakiś brelok czy coś"
"Dzięki."
W mediach było głośno o urodzinach All Mighta. Przeróżni bohaterowie i normalni ludzie składali mu życzenia. Reszta hałasu mówiła o spalonym na popiół ciele mężczyzny. Wokół sceny morderstwa nie było ani kropli krwi, a po ciele zostało jedynie nieco zwęglonej tkanki i kości. Endeavor zajmował się tą sprawą. Gdy szłaś do szkoły, Izuku powtarzał sobie jakieś tematy.
– Hej! – Podskoczyłaś w miejscu, gdy zimna dłoń dotknęła twojego odkrytego ramienia. [I.P] podeszła do ciebie.
– Mogłabyś się przestać skradać! – Uderzyłaś [I.P]. Potarła tylko miejsce, gdzie twoja dłoń zetknęła się z jej głową.
– Przepraszam! A, [T.I], jak myślisz... Co byłoby dobrym pomysłem dla mojej siostry na prezent? Ma urodziny.
– To nie moja siostra. Nie mój problem.
[I.P] odsunęła się od ciebie i wyprzedziła.
– Przepraszam, że zawracam ci głowę. – Dalej mamrotała coś pod nosem, jednak nie mogłaś rozpoznać słów.
Dzień mijał ci spokojnie. W trakcie lunchu minęłaś się jednak z [I.P], która szła do twojej klasy z jakimś pakunkiem, którego wcześniej nie widziałaś. Pomachałaś jej, jednak ona nie zareagowała. Ashido doprowadziła Aoyamę z jakiegoś powodu do łez, a ty wyszłaś z klasy, by zamówić coś do jedzenia. Byłaś głodna.
Minęłaś kilkoro uczniów z klasy B. Jeden z nich najpierw kłócił się z dziewczyną że swojej klasy o wyglądzie ducha o twoją klasę, po czym został uderzony przez rudowłosą dziewczynę w ramię i osunął się na ziemię. Dobrze mu tak.
Zamówiłaś mnóstwo jedzenia. Inni już się na ciebie dziwnie nie patrzyli. Byli już przyzwyczajeni. Gdy zjadłaś, zostało ci jeszcze piętnaście minut. Weszłaś do klasy, gdzie [I.P] rozmawiała nadal z Aoyamą, który już miał lepszy humor, a Dark Shadow owinął się dookoła ciebie.
– Heeej! Gdzie byłaś? Co robiłaś? Fumi-chan nie chciał, żebym wychodził. Babcia już cała swoją drogą.
– Dobrze to słyszeć. – Pogłaskałaś go po głowie. Zdawało się, że zamruczał.
– Wiem! Masz może jabłko? Fumi-chan jest głodny, ale znowu zapo-...
– Zamknij dziób, Dark Shadow! – Tokoyami odezwał się do cienia.
– Aiyo. – Dark Shadow wystawił "język" i przestał mówić. Owinął się ciaśniej.
– Niestety nie mam żadnych, Shadow! – Odpowiedziałaś cieniowi.
– Toko. Jak chcesz, to możemy pójść coś zamówić razem. – Shouji podszedł do Tokoyamiego i położył jedną z dłoni na jego ramieniu. Toko? Że czego? Co się stało poza kadrem?
– Nie, nie trzeba. Nie chcę robić ci kłopotów, Shou. – Shou? Co? Nie wiedziałam o tym.
– Ale wcale ich nie robisz. A poza tym, to miałem ci oddać pieniądze za to nasze wyjście z Kou. – Że co proszę? Skąd te zdrobnienia?
– Nie musisz! Mówiłem ci już o tym.
Dark Shadow położył ci łapkę na twarzy i odgarnął włosy, po czym schował się w Tokoyamim.
Westchnęłaś.
Idę stąd.
– Tokoyami, jak jesteś głodny, to idź z Shoujim. – Doradziłaś.
Shouji złapał Tokoyamiego i podniósł go. Wyszedł z nim w stronę stołówki. Chłopak z głową ptaka protestował, jednak po chwili odpuścił. Usiadłaś w ławce za Yaoyorozu (która jeszcze nie wróciła z lunchu) i schowałaś twarz w dłoniach. Mały zboczeniec dotknął biodra [I.P], gdy przechodził przez drzwi.
Jej wrzask był porównywalny do tego, jaki ma Mic, gdy używa trochę swojej zdolności.
Głośno.
Wszyscy zamilkli. Korytarz był pusty, a w sali byłaś tylko ty, Aoyama, Mineda i [I.P].
– Mam długą spódnicę i getry tylko po to, by się to nie mogło zdarzyć. – [I.P] rozszerzyła oczy. – Jak możesz to robić innym?! To nie jest zachowanie godne normalnego człowieka, a co dopiero ucznia Yuuei, przyszłego bohatera! – [I.P] obróciła się. Zamknęła oczy. –Przepraszam, Aoyama-chin. Inaczej się nie dało. Mogłam ostrzec...
– Nic się nie stało. – Blondyn wyciągnął dłonie przed siebie.
– Zatkaj proszę uszy. – Powiedziała do Aoyamy. – Nie chcę, żebyś tracił słuch z mojego powodu.
– Przepraszam! – Pisk małego zboczeńca rozległ się po sali i po korytarzu. Iida przyszedł do sali.
– Co to ma znaczyć, [N.P]-kun? Czemu robisz krzywdę kolegom z naszej klasy?
[I.P] skłoniła się nisko.
– Przepraszam bardzo, że spowodowałam zakłócenie w przebiegu dnia, Ingenium-tan. – Wyprostowała się. – Może lepiej stąd pójdę? Nie chcę bardziej wam przeszkadzać. – uśmiechnęła się w przyjazny sposób.
– Iida! Ona chciała mi zrobić krzywdę!
– Nie będę się z wami kłóciła. Bohaterowie są zawsze ponad prawem. – [I.P] wzruszyła ramionami. – Dlatego Captain Celebrity i Endeavor nie mają tego typu problemów. Jeszcze wyjdzie, że to ja specjalnie się tak nachyliłam i przez to wyraziłam zgodę na dotknięcie biodra... No to do widzenia, Iida, Aoyama. Miłej reszty dnia. – [I.P] wyszła z sali. Jej ostatnie słowa były trochę niewyraźne, jakby powstrzymywała emocje. Smutek? Może gniew?
Iida wyglądał na przerażonego i zaskoczonego. Mały zboczeniec dalej grał ofiarę, a Aoyama znowu był na skraju płaczu. Byłaś wściekła.
– Iida. Czy to dobry pomysł, żeby zgłosić to Aizawie lub Nedzu? – Spytałaś się okularnika.
– Też się nad tym zastanawiałem. Nie wiem, czy to odniesie jakiś skutek. Ta dziewczyna, co tutaj była, jest bardzo niemiła dla naszego kolegi z klasy, ale raczej to, co zrobiła, nie zasługuje na wyrzucenie ze szkoły, zgodnie ze statutem.
– Ona chciała mi zrobić krzywdę! Groziła mi! Mówiła, że sprawi, że to, co mi zrobi... będzie wyglądać jak samobójstwo! – Mały zboczeniec wrzeszczał. Podniosłaś się z ławki.
– Tak na pewno nie było. – Powiedziałaś. – Prawda, Aoyama?
– Oui! Mademoiselle [N.P] zachowała się odpowiednio do sytuacji! Gdyby ktoś dotknął mnie w nieodpowiednim miejscu też bym wrzeszczał, nie bojąc się użycia przekleństw, a ona jeszcze zadbała o ich brak!
Do klasy wszedł Izuku wraz z Uraraką, Todorokim, Yaoyorozu i Asui.
– Iida-kun? [T.I]-kun? Coś się stało? – Izuku spytał się was. Odpowiedział mu Mineda.
– Ta straszna dziewczyna z klasy C groziła, że mnie zabije!
– Yamada? Te czerwone włosy skojarzyły mi się z shinigami. Jestem niemal pewien, że miała przy sobie jakieś nożyczki.
– Nie! Inna! Normalne włosy!
– Tanaka? Ona mnie szczerze odrobineczkę przestraszyła, gdy spotkałem ją pierwszy raz, ale nie widziałem jej na tym piętrze.
– Ta wyższa! Ubiera się jak sukeban! Na pewno jest w jakimś gangu!
– [I.P]? Ona jest niewinna! To najmilsza osoba, jaką znam tuż po mojej mamie. Pomogła mi, gdy... Nieważne. - uśmiech Izuku zniknął.
– Groziła mi! Wolicie uwierzyć przyszłemu złoczyńcy, zabójcy, czy komuś, kogo znacie?
– Z całym szacunkiem, Mineda, ale [N.P] wydaje się bardziej godna zaufania – odpowiedział Todoroki. Mały zboczeniec zaczął płakać i wybiegł z sali, wrzeszcząc o niesprawiedliwości.
Reszta klasy weszła do sali. Dark Shadow owinął się dookoła ciebie, po czym cię szybko puścił.
Lekcja zaczęła się chwilę później. Jak zwykle, nudziłaś się, gdy nauczyciel opowiadał, jak należy zrobić coś w domu.
Potem była lekcja z Micem.
W jednym z przykładów głośny ptak chciał się spotkać z małą papużką.
Upuściłaś długopis.
Do tego przykładu był zawołany Shouji, gdyż spał na lekcji.
Nie obudził się.
– Sleepy octopus is sleepy. – Yaoyorozu szepnęła do Todorokiego. Ten spojrzał na nią i wzruszył ramionami.
– Okay, I need to choose another student. – Mic odezwał się i spojrzał po klasie, po czym zdjął okulary i spojrzał w dziennik. Klasa ucichła, a Shouji obudził się.
– Maybe... – Mic założył na nowo okulary i rozejrzał się po klasie. – Shouji!
Klasa zaśmiała się. Cztery z sześciu rąk chłopaka poruszyły zeszytem, a on przeczytał przykład.
Mic kazał zostać tobie i Shoujiemu po lekcji.
– Najpierw Shouji. Nie powinieneś usypiać na moich lekcjach. Na następną lekcję napisz, czemu usnąłeś i co ci się śniło. W szczegółach. Możesz sobie już iść. [T.N]. ty zostajesz jeszcze.
Mic zdjął okulary, gdy Shouji zamknął drzwi.
– Po twojej reakcji domyśliłem się, że wiesz, o co chodzi z tym moim szyfrem. – Spojrzał ci w oczy, uśmiechając się przyjaźnie. Zaparło ci dech w piersi. – I jak, zgadzasz się, słuchaczko?
Kiwnęłaś głową.
– Nie musisz się mnie bać! – Mic poprawił wąsik.
– Nie boję się! – odpowiedziałaś trochę za głośno.
– Dzisiaj nie mogę, bo Mr. All Might ma swoje Happy Birthday, a nie złożyłem mu jeszcze życzeń. A ty, słuchaczko, kiedy masz czas?
– Najwięcej to chyba we wtorki i soboty. Aczkolwiek we wtorki mamy ostatni wuef.
– A przed lekcjami? Tylko musimy trafić w te dni, w które Shouta nie ćwiczy Shinsou. Zrezygnował z [N.P], kiedy pokonała go używając jego stylu walki, więc chyba możemy znaleźć czas w te dni.
– Nic mi o tym nie mówiła, ani nie pisała... – Wymamrotałaś.
– Eraser starał się, żeby to było Top Secret. Nic dziwnego. To przed lekcjami możesz przychodzić we wtorki i czwartki?
Przypomniałaś sobie plan lekcji.
Przed lekcjami z nim. Zgodzić się, czy nie? A, tam. Dla niego wszystko, hehe.
– Chyba tak, ale jeszcze muszę kogoś spytać. – Odpowiedziałaś mu.
– Dać Ci jakiś kontakt? – Aaaa! Mic chce mi dać swój kontakt! Dobra, [T.I]. Uspokój się! Nie może wiedzieć. To by było dziwne! Czemu moje serce tak bardzo wali?
– Słuchaczko? [T.N]? [T.N] [T.I]? Wszystko w porządku?
Czemu muszę być taką ciamajdą?
– Wszy-szystko w porządku. – Odpowiedziałaś.
– Na pewno nie masz żadnej gorączki? Chcesz może pójść do Recovery Girl?
– Nie trzeba!
– Ale jakby się coś działo, to powiedz proszę innym.
– Postaram się. Co z tym kontaktem?
– Zdążyłem zapisać na kartce, kiedy ty nie odpowiadałaś. Często ci się to zdarza?
Tylko, gdy… zaczynam bardzo reagować na to, co pan robi.
– Niezbyt często, przy innych zdarza mi się to niezwykle rzadko.
– Gdy pierwszy raz się wtedy spotkaliśmy, też się to stało, prawda?
– Chyba tak.
– Postaraj się, żeby to ci się nie zdarzało na polu walki. Ktoś mógłby ci zrobić krzywdę.
– Dziękuję za troskę. – Odpowiedziałaś nauczycielowi.
– A mógłbym dostać twój numer? Czasami też mogę być do czegoś zawołany i mnie ne będzie. Słyszałem, że Shouta też ma numer do Shinsou, a Mr. All Might do tego zwyczajnego dzieciaka.
– Izuku? W sensie Midoriya.
– Tak!
Podałaś swój numer telefonu.
– Pamiętaj, że te nasze spotkania są Top Secret! Znaczy… Nie powinnaś o tym mówić reszcie klasy.
Mic pożegnał się z tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz