21.


Wszyscy spotkaliście się na głównym placu z All Mightem.

– Dobrze, przybyłem! Teraz zaczniemy podstawowy trening bohatera. Dawno się nie widzieliśmy, dziewczęta i chłopcy! Jak się macie? – głos All Mighta był energiczny, jednak w pewnych momentach miałaś wrażenie, jakby mówił ciszej. Cały czas przekręcałaś głowę nieco w lewo, by lepiej słyszeć. – Dopiero co wróciliście z praktyk, więc pobawimy się w trening ratowania na wyścigi!

Ręka Iidy wystrzeliła w górę.

– Skoro będziemy trenować ratowanie, to nie powinniśmy się udać do USJ?

All Might odpowiedział mu:

– Tam trenujemy przypadki kataklizmów. Pamiętacie, co powiedziałem? Właśnie, wyścig! Dzisiaj będziemy się poruszać po polu Gamma, które ma imitować trudne, miejskie warunki. Nie ma dzisiaj Aoyamy, więc podzielicie się na pięcioosobowe grupy i przejdziecie przez trening jedna po drugiej. Kiedy wyślę sygnał ratunkowy, wszyscy wyruszycie z obrzeży. Będziecie się ścigać, kto uratuje mnie pierwszy. Oczywiście musicie zachować uszkodzenia do minimum. – All Might pokazał niby mimowolnie palcem w stronę Katska.

W pierwszej grupie byli Izuku, Ashido, Sero, Ojiro i Iida. Wygrał Sero, chociaż Izuku, kopiując ruchy Katska, wyprzedził go przez chwilę.

Trafiłaś do grupy razem z Sato, Minedą, Koudą i Tokoyamim. Dotarłaś jako pierwsza, choć nie bez komplikacji. Przewróciłaś się prawie na płaskim dachu, z którego startowałaś. Potem szło już z górki, a jedynym zagrożeniem był Tokoyami, który wisiał ci cały czas na ogonie.

Potem były jeszcze dwie pozostałe grupy, po czym poszliście się przebrać.

Gdy zmieniałaś bluzkę usłyszałaś głos Iidy z sąsiedniej szatni:

– Wystarczy tego, Mineda! Podglądanie to przestępstwo!

Po czym wrzask fioletowego zboczeńca:

– Mój mały Mineda jest przestępstwem!

– Jirou. Słyszałaś to czy mi się tylko zdaje? – spytałaś koleżanki.

– Tak. Jak myślisz, powiedzieć o tym Aizawie?

– To dobry pomysł.

Z drugiej strony narastały dziewczęce wrzaski:

– Yaoyorozu i jej soczyste yaoyo-cycki! Smukła sylwetka Ashido!

Utworzyłaś sznurówkę. Jirou naszykowała się do ataku.

– Latające majtki Hagakure! Piękne uraraka-ciało Uraraki!

Kiwnęłaś głową. Jirou wystrzeliła w stronę zboczeńca.

– Nieziemskie piersi Asui! AAA! – Oberwał w oko. Jirou wycofała słuchawkę, a ty wypełniłaś dziurę w ścianie.

– Dzięki, Kyouka. – Hagakure podziękowała Jirou.

– Co za bestia. – skomentowała Yaoyorozu.

– Idziemy go zgłosić? – Spytałaś się dziewczyn.

– To brzmi jak dobry plan. – Uraraka pokazała ci kciuka w górę.

– Jeżeli to wyciągną, będą mieli problemy. – wskazałaś na tymczasowe załatanie dziury w ścianie. Sznurówki wtapiały się dokładnie w kolor. - Albo nie. Nie zostawiam tego. Przebierzcie się do końca.

Po wyjściu wszystkich z szatni, cała wasza grupa siedmiu dziewczyn poszła zgłosić problem do Aizawy.

Nie widziałaś [I.P] tego dnia w szkole.

Następnego dnia w trakcie lunchu Katsuki kłócił się ze wszystkimi o wszystko.

– Dziewczyna nigdy nie będzie tak samo dobra, jak mężczyzna jako bohaterka. W ogóle czemu którakolwiek chciałaby nią być. Przecież roboty domowe i ploteczki z przyjaciółeczkami są chyba dla nich ciekawsze. – Katsek rzucił tym stwierdzeniem.

Złapałaś w rękę butelkę z wodą stojącą obok ciebie. Podciągnęłaś rękaw i wypuściłaś spod niego sznurówkę. Wycelowałaś w Katska. Rzuciłaś butelką, która uderzyła go w ramię. Odwrócił się. złapałaś butelkę. Odwróciłaś ją do góry nogami. Odkręciłaś.

Katsek miał zimny prysznic.

Dobrze mu tak.

Następnej nocy się nie wyspałaśMiałaś dziwne przeczucie, że coś pójdzie następnego dnia nie po twojej myśli.

Nie myliłaś się.

Rano Aizawa w trakcie lekcji wychowawczej poinformował wszystkich, że na lekcji bohaterstwa za Yagiego będzie z nim zastępstwo.

Następną lekcją był angielski, na którym omawialiście gramatykę. Energiczny nauczyciel był głośno przez całą lekcję. Zmęczyło cię to dodatkowo.

Na zastępstwie za All Mighta z Aizawą, gdy ten zakończył lekcję teoretyczną i poszedł spać, a ławka wydawała ci się wygodna, ułożyłaś głowę w ramionach.

Obudziłaś się pod tablicą jakiś czas później. Wrzasnęłaś. Obok ciebie Aizawa rozsunął śpiwór.

– Pozwoliłem ci spać tutaj tylko dlatego, że byłaś cicho. Jeśli będziesz dalej tak głośno, [T.N], wyciągnę konsekwencje.

– C-co się stało? – zrzuciłaś z siebie koc, który nie wiadomo skąd się wziął.

– Shinsou, usuń to nagranie.

– Nie.

– To nie jest śmieszne!

– Wyjdźcie stąd, jest przerwa!! – Aizawa krzyknął na wszystkich, po czym wypchnął Mica i Shinsou za drzwi.

Opuściłaś cicho salę. [I.P] właśnie złapała za rękę Shinsou, w której trzymał telefon.

– Hej! O co chodzi? Poszłam spać u siebie w ławce. Jak się znalazłam pod tablicą? – Spytałaś kłócącej się pary, która wyglądałaby nieźle, gdyby chodziła ze sobą.

– [T.I], krótko mówiąc chciałam pożyczyć od ciebie klej.

– Co? – Zdziwiłaś się. – Mam go w piórniku, mogłaś sobie pożyczyć, jak był ci potrzebny. Ale to dalej nie wyjaśnia, jak się znalazłam obok Aizawy na podłodze.

– Gdy zaczęła się przerwa na lunch, a Tanaka sobie poszła z sali, nie, nie znasz, weszłam do ciebie... Siedziałaś prosto, ale nie kontaktowałaś. Miałaś takie puste spojrzenie. Chciałam pożyczyć, jak już mówiłam, klej, więc spytałam się ciebie o niego, a ty spytałaś się "jaki klej, po co klej?".

– I co dalej? Nie mów mi, że wypaliłam jakąś głupotę.

– Nie. – [I.P] odwróciła głowę od ciebie i spojrzała lodowatym jak moc Todorokiego wzrokiem w stronę Shinsou. – Przestań się śmiać.

– Dobrze, mamo. Pff...

– Idź sobie. – [I.P] uderzyła go lekko po głowie. Jak można się było spodziewać, nie ruszył się z miejsca. – Dalej... Powiedziałam, że coś potrzebuję wkleić i spytałam się, gdzie jest. Ty na to: "Ale co gdzie jest?". Powiedziałam, że chodzi mi o klej. Spytałaś się mnie jaki. No to ja odpowiadam, że w sztyfcie. A ty wtedy: "A gdzie ten klej?". Izucchin się zaczął śmiać. O mało co nie straciłam cierpliwości. Shinsou. Idź stąd. Zabiję cię.

– Już idę, idę... – Podniósł ręce na znak poddania się, ale nie ruszył się z miejsca.

– Gdzie ja to skończyłam?...

– Co po tym, jak się spytałam, gdzie jest klej? – podpowiedziałaś jej.

– Odpowiedziałam, że właśnie się ciebie o to zapytałam, a ty znowu zadałaś mi pytanie, po co mi on. Znowu powiedziałam, że muszę coś przykleić. Jak zareagowałaś na to? "Aa, klej. Gdzie jest?". Straciłam cierpliwość. Otwarłam ci piórnik i wyciągnęłam. Mówiłam coś, Shinsou.

– Okej, okej... – Nadal się nie ruszył.

– No i pokazałam ci, że masz ten klej. Odpowiedziałaś "aha" i sobie wstałaś z krzesła i zaczęłaś chodzić po klasie. Aż dziw bierze, że o nic nie zahaczyłaś. Kazałam ci pójść do mojej klasy i usiąść na moim siedzeniu. Całe szczęście, że jestem na samym przodzie sali. Podałam ci dokładne siedzenie. Shinsou przełaził właśnie korytarzem... Zdrajca.

– O co znowu ci chodzi? Nic nie zrobiłem! – Stojący obok [I.P] Shinsou zaczął się bronić.

– Właśnie o to chodzi! Nawet mi nie pomógł. Jego zdolność jest podobna do lunatykowania. Tylko wyciągnął skubaniec ten swój telefon i zaczął nagrywać.

– Hej! Ja się na tym nie znam!

– Znasz się. Widziałam, jak o tym czytałeś. Nie zwracałeś na mnie nawet uwagi.

– Możesz mnie przestać stalkować?

– Tylko wtedy, gdy podniesiesz nos z książki... Jejku, ja też lubię czytać, ta sama tematyka, ale mnie jest łatwiej od tego oderwać.

– Moglibyście się przestać kłócić? Co. Dalej. Było. – Spojrzałaś na nich, zaczęłaś się już denerwować.

– Pokaż jej nagranie. – [I.P] złapała za rękę Shinsou.

– Spokojnie! Nie śpiesz się tak.

Shinsou podstawił ci telefon pod nos.

Do sali wszedł ktoś.

– Hej, hej, he... O co chodzi? – spytał się kogoś (W domyśle Shinsou i [I.P] sowopodobny człowiek.

– Yutachin, twój starszy brat czasami chyba też lunatykował, nie wiesz czasem, jak kogoś obudzić? – [I.P] odezwała się do niego.

– Kou-chan zwykle sam później wracał do łóżka i nie było trzeba nic robić. – Odpowiedział jej Ktoś.

– Po użyciu mojej zdolności sam przerywam jej działanie, albo ktoś zostaje uderzony. Wątpię, żeby to coś pomogło. – Odpowiedział jej Shinsou. Kamera drgnęła.

Wstałaś z miejsca. Zaczęłaś próbować wyjść z sali.

– Gdzie idziesz? – [I.P] spytała się.

– Głodna jestem. Do Lunch Rusha. – odpowiedziałaś.

– Siadaj u mnie w ławce, przyniosę Ci jedzenie. Staraj się nie obić.

– Dobrze, mamo. – Kiwnęłaś głową.

– Shinsou, odłóż ten telefon, a nikomu nic się nie stanie. – [I.P] obróciła głowę w stronę kamery.

– Dobrze, mamo. – Zaczął się śmiać.

– Idę do klasy A po koc dla niej. Wrócę za chwilę. Pilnujcie jej.

Wyszłaś z sali i skierowałaś się w stronę sali 1A. Shinsou dalej chodził za tobą z kamerą.

– Gdzie poszła? – Przez chwilę kamera była przy brzuchu [I.P], na zielonym kocu.

– Nie wiem, o co ci chodzi? – Kamera drgnęła. Shinsou wzruszył ramionami.

W swojej sali ułożyłaś się na podłodze obok tablicy. Aizawa poruszył się w śpiworze.

– Jeżeli będziesz cicho, to Ci pozwolę tutaj spać, mimo że to jest szkoła. Ale jak tylko zaczniesz chrapać lub mówić przez sen, wyrzucę cię z klasy.

Eraserhead obrócił się na drugi bok.


Kamera pokazała, jak [I.P] położyła na tobie delikatnie koc.


Nagranie wyłączyło się, a rozpoczęło się następne.

Yamada wszedł do klasy.


– Hej, Eraser, nie zapomniałe– CO? Co obok ciebie robi ta uczennica?


– Śpi. Sama przyszła.


– Ła! – Obudziłaś się. Nagranie wyłączyło się.


– Aha... – Oddałaś telefon Shinsou. Potarłaś oczy.

– Nadal jesteś głodna? – [I.P] spytała się ciebie.

– Tak.

– To leć do Lunch Rusha. Przerwa się za chwilę skończy.

– Zostało osiemnaście minut.

– Zamknij się, Shinsou. – [I.P] spojrzała w jego stronę.

Shinsou wystawił jej język, a ona za nim pobiegła z żądzą krwi podobną do Shigarakiego w USJ.

Po lunchu weszłaś do klasy. Aizawa przeprowadził normalną lekcję. Przetrwałaś resztę dnia mimo blokującego się i irytującego cię kolana.

Zajrzałaś po lekcjach jeszcze do Recovery Girl, ale [I.P] tam nie było.

Wróciłaś do klasy. Gdy otworzyłaś drzwi, Dark Shadow przyleciał w twoją stronę.

– Heeej! – Cień owinął się dookoła ciebie. – Dawno cię nie widziałem!

Pogłaskałaś go po głowie.

– Znaczy widziałem w trakcie zajęć, ale nie rozmawialiśmy. Stęskniłem się!

– Ja też, Dark Shadow! Bardzo szybko mija ten czas...

– Racja. – Odpowiedział Tokoyami.

– Tokoyami, czy Dark Shadow ma jakieś inne przezwiska?

– Nie miałem pomysłu na żadne… – Tokoyami zgarbił się. Cień powiedział niemal od razu po nim:

– A Fumi-chan nie zgadza się na Pogromcę Światła…

– Z pełnym szacunkiem, to przezwisko jest niezbyt mądre, Dark Shadow.– odpowiedziałaś cieniowi.

– Ale mi się podoba!

– A co powiedziałbyś na… – spróbowałaś coś zasugerować, jednak przerwał ci to czyjś dzwonek telefonu. Przysłuchałaś się bliżej.

"Hello Darkness, my old friend", serio?

– Przepraszam, to do mnie. – Tokoyami zawstydził się, a jego pióra na głowie napuszyły.

Po chwili Tokoyami wszedł do klasy, próbując się uspokoić. Ocierał łzy spływające mu po bokach dzioba.

– Co się stało? – spytałaś go.

– M-moją babcię zabrało pogotowie. Złoczyńca wyskoczył zza rogu, miał na celu kogoś innego, a ona... Zupełnie przez przypadek...

Podeszłaś do torby i wyciągnęłaś paczkę chusteczek.

– Czemu musi się to przydarzać akurat teraz?... Czemu ta cała ciemność wychodzi zza rogów?... – Wyjął chusteczkę trzęsącymi się dłońmi. Otarł łzy.

– Powiedzieć o tym nauczycielom? – Spytałaś go.

– Nie trzeba. Ale chciałbym poinformować chociaż Aizawę, że mnie nie będzie.

– Fumi-chan. Chcę zabić tego skurczybyka, który skrzywdził twoją babcię.

– Właśnie dlatego powinniśmy wrócić do domu. Nie chcę, żebyś zrobił komuś krzywdę, Dark Shadow.

– Ale...

– Żadnych "ale". – Tokoyami uspokoił się. Albo tylko na to wyglądało.

– Tokoyami, nie rób proszę żadnych głupot w drodze do domu. – powiedziałaś mu. – Widziałeś, co zrobiła z Iidą jego chęć zemsty.

– Postaram się. Dzięki.

Tokoyami wyszedł z klasy, mrucząc tylko cicho pożegnanie.

Na kolejnej lekcji był angielski, na którym Present Mic znowu próbował wytłumaczyć gramatykę Ashido, Kaminariemu i Sato za pomocą zwierząt.

Przysłuchałaś się bliżej. Mic tworzył jakby historyjkę, czego nie zauważał chyba nikt inny. Czarny, wiecznie naburmuszony kot, mysz, głośny ptak i schorowany królik rozmawiali ze sobą (różnica w stronie czynnej i biernej, idioci mieli problem z czasem przeszłym), chodzili wszędzie razem... Przypomniało ci to o twoich nauczycielach.

Czyżby Mic robił sobie pamiętnik z lekcji angielskiego? Tylko kim jest ten królik? Kot to pewnie Aizawa, ptak to sam Mic. Strona czynna. Mysz – Nezu. To oczywiste. Tylko czy to mi się zdaje po prostu, czy tak jest naprawdę? Muszę spytać Todorokiego. On tu jest mistrzem teorii.

– [T.N], could you please stop mumbling? It's distracting to others. – Mic przerwał ci tok myślenia. Odpowiedziałaś mu naprędce: – I'm sorry!

– A już myślałem, że to będzie Midoriya, któremu ktoś zwróci na to uwagę... – Sero wymamrotał wystarczająco głośno, żebyś i ty to usłyszała. Chciałaś mu przyłożyć zeszytem przez głowę.

Present Mic wrócił do tłumaczenia dalej. Wprowadził kolejne zwierzątko. Tym razem była to zielona owca, która zrobiła sobie krzywdę. Klasa spojrzała w stronę Izuku, który ukrył twarz w dłoniach.

– I can't believe my teacher is bullying me... – Wymamrotał, po czym zapisał zdanie w zeszycie.

Skupiłaś się dalej na lekcji.

Biało-czerwony kot podrapał w "opowieści" Mica owcę, która zrobiła sobie krzywdę w nogę. Niewielki kruk kilka razy dziobnął małpę w ogon, a inny kot z czerwoną obrożą i ciemnym jak noc futrem przerwał to.

Po krótkim czasie lekcja zakończyła się. Podeszłaś do Todorokiego.

– Hej, Todoroki! Masz chwilę?

– Witaj, [T.N]. Coś się stało?

– Słyszałam, że zajmujesz się teoriami.

– Takie małe hobby, żeby oderwać się... od problemów w domu...

– Hej, o czym gadacie? – Yaoyorozu wtrąciła się.

– Mam teorię na temat tego, jak Mic tłumaczy na angielskim różne rzeczy. – powiedziałaś im.

– Jaką? – Todoroki podniósł głowę.

– On sobie robi pamiętnik z naszych lekcji.

– Co? – Yaoyorozu zdziwiła się.

– Co lepsze, domyślam się w większości, o kim mówi.

– Ta owca to na pewno był Midoriya. – Todoroki wtrącił się.

– Mam pomysł na większość. Todoroki. Na pewno nie zauważyłeś tego biało-czerwonego kota?

– Mnie też się skojarzyło. – Yaoyorozu podniosła rękę. - Poza tym, ten ptak, to chyba nawet on sam. Czarny kot... Aizawa ma czarne włosy, a ten drugi, ten z obrożą, to pewnie Midnight.

– Domyślam się, kto może być małpą. – Todoroki odezwał się. – W końcu Ojiro był tak nazwany przez tego chłopaka, który wypowiedział nam wojnę. Coś czuję, że pomógłby uspokoić Bakugou.

– Czemu gadasz o mnie, pół-na-pół?! Chcesz się bić? - Katsuki obrócił się do was.

– Niespecjalnie, ale dzięki za ofertę. – Todoroki odpowiedział mu. – A kruk i ten królik?

– Właśnie nie wiem, o kogo chodzi. Tokoyami ma głowę kruka, ale nie bił się z Ojiro, a All Might trochę przypomina królika, ale on znowu jest w pełni sił.

– Może to ktoś zupełnie inny? Może ich nie znamy? - Yaoyorozu zastanawiała się.

Wasze rozmyślania przerwał dzwonek na lekcję.

Bez Tokoyamiego było trochę pusto. Lekcje skończyły się szybciej, niż mogłabyś się tego spodziewać. Mimo to i tak nie mogłaś się skupić. Po matematyce niemal wybiegłaś ze szkoły, przez co zdążyłaś na wcześniejszy pociąg.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz