20.


Złapałaś za sznurówki. Owinęłaś nimi Katska, który się z kimś kłócił i wyzywał go kilkanaście metrów dalej w kącie. Drgnął tylko, a jego oczy się rozszerzyły. Zamilkł. Mrugnął oczami...

W górę. W lewo. Nieco bliżej. Dół. Jeszcze bliżej.

BUM!

I opadł na podłogę. Warknął tylko, spoglądając ci w oczy i odszedł.

Poniżej jednej sekundy.

– Bohaterowie się zwykle tak nie popisują, bo może im braknąć czasu. – Jeanist zwrócił ci uwagę.

– Tak, ale też nie doprowadzają do bójek. – Spojrzałaś porozumiewawczo w stronę Katska, a ten prychnął. 

– Słuszna uwaga.

Wszyscy inni zaczęli też pokazywać swoje zdolności. Dalej machałaś sznurówkami.

Best Jeanist kazał wszystkim się ustawić w szeregu, po czym zaprosił wszystkich na wykład o dżinsach.

– Pierwsze dżinsy były zaprojektowane w XIX wieku w USA przez Leviego Straussa z myślą o górnikach i farmerach. Obecnie noszone są niemal przez wszystkie osoby na świecie. Pierwszym modelem dżinsów, jaki był rozpowszechniony był nr 501.

Best Jeanist zakończył cały wykład godzinę później. Nie było do niego pytań. Potem był lunch, kolejne ćwiczenia i wyjście na patrol.

Patrol skończył się o dwudziestej. Trafiłaś do jednego pokoju z Katskiem, któremu pogroził najpierw Best Jeanist, a potem ty sama.

– Nawet nie lubię dziewczyn. – odpowiedział ci. – Nie mam powodu, żeby się do ciebie dobierać. 

Does Katsuki Bakugou is gay?

Usiadłaś na łóżku. Katsek zaczął grać w coś na telefonie, przez co denerwował się i hałasował, tupiąc lekko lub krzycząc, że "zabije skurczybyka". Wyjęłaś robótkę, którą zajmowałaś się w pociągu i zaczęłaś dziergać dalej.

Zadzwoniła do ciebie [I.P]. Włożyłaś słuchawki do uszu i zaczęłaś z nią rozmawiać o wszystkim i o niczym.

Rozmawiałyście z [I.P] przez niemal półtorej godziny. W tym czasie druty upadły ci na podłogę osiem razy, a twoja rozmówczyni zapisywała durne pomysły w jednym ze swoich notatników. [I.P] narzekała też na to, że mimo rozwoju społeczeństwa, to nadal nie da się znaleźć dżinsów w jej rozmiarze.

Katsek śmiał się pod nosem z waszej konwersacji, jednak po pewnym czasie było słychać tylko jego lekkie chrapanie.

Jeśli nie jest wściekły, może wyglądać całkiem przystojnie. Jednak nikt nie równa się z Presentem Micem.

Następnego ranka wszyscy (no prawie, ty nie mogłaś) przechodzili swoje metamorfozy.

Best Jeanist nie ruszał twoich włosów, gdyż ułożyły się rano ładnie w kucyk. Wcisnęłaś się w dżinsy, które niemal cały czas były nieco za nisko, co było niekomfortowe.

W przypadku Katska było zupełnie inaczej. Też został wciśnięty w dżinsy, jednak jemu było w nich nawet wygodnie, a Jeanist zrobił mu przeróbkę wyglądu.

– Bohater musi umieć uspokoić ludzi w potrzebie. Oczywiście musicie być sprawni, ale wasze budowa, mowa i działania muszą być eleganckie, jeżeli chcecie być bohaterami. Rozumiecie? Innymi słowy... – Jeanist pokazał na nowe uczesanie Katska, który drżał w krześle – w ten sposób.

– Zrozumiano, Best Jeanist! – odpowiedziałaś zgodnym chórem wraz z chłopakami.

Mogłaś niemal usłyszeć zdenerwowanie Katska złym wyborem.

Ulizana fryzura wybuchła i wróciła do poprzedniego kształtu.

Następnego dnia trening z Best Jeanistem przebiegł pomyślnie.

W nocy coś ci nie dawało spać. Katsek też wiercił się na łóżku. W końcu dotarł do was sms od Izuku, w którym była napisana tylko jego lokalizacja.

– Pewnie ten nerd zrobił to przez pomyłkę. Idź spać. - Katsek wymamrotał w twoją stronę.

Po kilkunastu sekundach dotarła kolejna wiadomość, tym razem od [I.P].

"Nie bójcie się. Potrzebna pomoc w Hosu. Zabójca bohaterów i spora część LoV na wolności! Jeśli kogoś macie w Shinjuku lub Hosu, poinformujcie, by wezwał pobliskie agencje w miejsce, gdzie Midoriya Izuku wysłał swój adres."
– Czyli jednak to nie pomyłka. – odpowiedziałaś Katskowi.

– Zamknij się.

Martwiłaś się. Przez część nocy próbowałaś dalej dziergać, jednak utrudniał ci to brak światła. Potem zaczęłaś się bawić swoimi włosami.

A co by było, gdybym spróbowała nieco zmienić ich styl, na dłuższe. I jakieś kolorowe pasemko. Zielony byłby w porządku. Różowy chyba też.

Złapałaś dłonią za jedno pasemko. Poczułaś mrowienie w palcach, gdy twoja zdolność zmieniła jego kolor na różowy.

TO TAK MOGĘ? Nie wiedziałam! W sumie, jakby się nad tym zastanowić... Podobne uczucie jest, jak sznurówki, które tworzę są w innym kolorze niż biały.

Przeczesałaś dłońmi włosy tuż przy skórze.

A jestem w stanie je urosnąć?

Skupiłaś się. Po chwili twoje włosy sięgały ci już za pas.

Jestem głodna. Ale chcę się jeszcze pobawić. Jutro może zjem większe śniadanie.

Wstałaś z łóżka i przeciągnęłaś się. Włosy opadły ci miękko na dół. Weszłaś do łazienki, by się im przyjrzeć.

Iida jest w Hosu. Tam, gdzie zabójca bohaterów. A ostatnio wszystkie ataki Ligi były na Izuku. Czyżby... Chcieli ich zabić? W Hosu też jest oddział agencji Endeavora. Todoroki tam chyba poszedł. Co jeśli coś im się stanie? Endeavor jest silny.

Wzięłaś szczotkę do włosów w dłoń. Zaczęłaś rozczesywać włosy. Pasemko nie było od samej góry włosów, tylko od około ich połowy. Spróbowałaś je zmienić na poprzedni kolor, jednak nie dawałaś rady dobrać odpowiedniego. Rozczesałaś całkiem włosy, zaplotłaś je w warkocz, po czym spróbowałaś się znowu położyć spać. Wiatr huczał, uniemożliwiając ci to.

Nie mogłaś zasnąć. Wierciłaś się, aż w końcu usnęłaś trochę po pierwszej w nocy.

W końcu usnęłaś. Warkocz, który zrobiłaś w nocy rozplątał się. Następnego ranka Jeanist kazał się wszystkim zebrać wcześnie rano. Mówił o dyscyplinie, po czym wysłał wszystkich na śniadanie. Potem zawołał cię i usadził na fotelu fryzjerskim, bo zauważył pasemko i to, że włosy są jakoś dziwnie dłuższe po nocy.

Obciął ci równiutko włosy, po czym postarał się je wymodelować. Gdy się to nie udawało, zaczął zaplatać ci warkocz holenderski. Skończył po kilku minutach.

 – Już.

– Dziękuję panu! – odpowiedziałaś Jeanistowi.

– Idź teraz na zbiórkę. Muszę tutaj jeszcze przyprowadzić Bakugou.

Poszłaś do grupy chłopaków, która stała rozsypana po całym budynku. Wszyscy rozmawiali albo robili coś na telefonach.

Przyjrzałaś się końcówce warkocza, która opadała ci na ramię. Nie było nic zbytnio w niej ciekawego, jednak zauważyłaś niewielki odcinek różowego koloru.

Po chwili Best Jeanist wyszedł z Katskiem z pomieszczenia. Wszyscy koledzy ze stażu ustawili się w dwuszeregu. Stałaś po skrajnej prawej stronie, bez nikogo za tobą. Jeanist stanął przed wami i oparł rękę o biodro.

– Jeśli chodzi o incydent z wczorajszej nocy w Hosu, zachodnim Tokio, z aresztowaniem Zabójcy Bohaterów: Staina i złoczyńców przypominających Noumu, który zaatakował Yuuei... Pewnie wszyscy się martwicie. Jasne, ja również się martwię. Ludzie mają zwyczaj interesować się tylko większymi wydarzeniami. Jednak właśnie w takich momentach bohaterowie muszą pozostać spokojni. Chaos może kusić ludzi i wyciągać okrucieństwo ukryte głęboko w ich duszy. To znaczy, że dzisiaj pracujemy jak zwykle. Umocnijmy nasze umysły i ciała z pomocą ciasnych dżinsów.

– Jasne, Best Jeanist! – Niemal wszyscy stażyści odpowiedzieli. Katsek drżał w miejscu ze wściekłym wyrazem twarzy.

Po zbiórce trzyosobowe grupy udawały się wraz z Best Jeanistem na patrole. Szłaś w drugiej grupie, wraz z dwoma chłopakami, których nie znałaś. Sprawdziłaś na telefonie wiadomości.

Izuku napisał do mnie wiadomość, gdy dotarł do szpitala, że to był SOS. Nikt się za mną nie stęsknił. Czyżby wszyscy odsypiali? Dziwne.

Gdy pierwsza grupa przyszła, kolejna wyruszyła niemal od razu. Patrol przebiegał w niezręcznej ciszy.

Katsek wyruszył w ostatniej grupie. Potem był obiad, trening i kolacja.

Masz 0 nowych wiadomości.

Nic ciekawego się nie działo aż do końca staży. Best Jeanist nadal starał się nauczyć układać kobiece włosy, więc byłaś jego "królikiem doświadczalnym".

W niedzielę wszyscy na stażach wrócili do domów.

W poniedziałek rano, przed godziną wychowawczą, gdy weszłaś do sali, niemal wszyscy rozmawiali o swoich stażach. Gdy weszłaś do sali, włosy Katska wybuchły, wracając do swojego normalnego kształtu. Kirishima i Sero naśmiewali się z niego. Usiadłaś na swoim miejscu.

– Hej! Hej! [T.N]-chan! – Hagakure pomachała ci dłonią przed twarzą. – Jak tam było u ciebie na stażu?

– Hej, Hagakure-san! Nie zauważyłam cię! – Niezły żarcik. – Dało się jakoś przetrwać. Katsek nie może jednak powiedzieć tego samego. – Oparłaś głowę na łokciu. – W większości była nuda. A jak u ciebie?

– Emm… Nie nudziłam się, ale też nie było nic zbytnio ciekawego.

Hagakure odeszła od ciebie.

– Ja się podlizywałem i miałem spoko. – Kaminari złapał za nadgarstek obgryzającego ze strachu paznokcie zboczeńca. – Ale najwięcej przeszliście i najbardziej zmieniliście się właśnie wy, nie? – Kaminari pokazał w stronę Iidy, Todorokiego i Izuku.

– No tak, Zabójca Bohaterów! – Sero podniósł palec wskazujący do góry. Był trzymany w ręce przez Katska.

– Dobrze, że wyszliście z tego cało! Poważnie. – Kirishima odezwał się.

– Martwiłam się. – Yaoyorozu położyła rękę na piersi.

– Słyszałem, że Endeavor was uratował. – Sato podszedł do siedzącego Todorokiego. Wokół całego problematycznego trio zaczęli się gromadzić ludzie. Nie wstawałaś z miejsca, bo mogłaś dokładnie usłyszeć wszystko, o czym rozmawiali.

– Niesamowite! Jak przystało na bohatera numer dwa! – Piskliwy głos Hagakure rozbrzmiał w całej klasie.

– Tak, uratował nas. – Todoroki pochylił się w swoim siedzeniu.

– Widziałem w wiadomościach, – Ojiro spojrzał w stronę Todorokiego. – że był powiązany z Ligą Złoczyńców. Szaleję na samą myśl, że ktoś tak straszny mógł się pojawić w USJ.

– Jest straszny, ale czy widziałeś filmik, Ojiro? – Kaminari spytał się chłopaka z ogonem.

– Filmik? Ten o Zabójcy Bohaterów?

– Tak. Widać w nim, jaki jest zdeterminowany i zawzięty. Aż chce się myśleć, że był super, nie?

– Kaminari! – Izuku przerwał mu.

Wyciągnęłaś telefon. Wstałaś z krzesła. Utworzyłaś sznurówkę. Owinęłaś ją dookoła Pikaczu z przeceny.

– Co ty gadasz, idioto! – Podniosłaś głos. – Czy te zabójstwa i trwałe kalectwo tych ludzi są też takie „super”? Jeśli tak uważasz, to sorki, nie uważam, że zostaniesz dobrym bohaterem.

– [T.I], przestań proszę. – Izuku złapał cię za ramię. – Puść Kaminariego.

Ruszyłaś sznurówką, a ta opadła na podłogę.

– Przepraszam, poniosło mnie. – uśmiechnęłaś się w stronę Izuku. – Po prostu nie umiem stać i spokojnie patrzeć na to, jak moi koledzy stają się złoczyńcami albo sami się ranią.

Usiadłaś znowu na swoim miejscu.

– Dzięki, [T.I]. – Iida zwrócił się do ciebie, po czym zaczął swój monolog. – Kaminari ma rację, że Stain był zawzięty. Rozumiem, że ludzie mogą postrzegać go jako kogoś super. Ale skutkiem jego przekonań stało się zabijanie. Nieważne, co sobie myśli, ale w tym na pewno się myli. Żeby już nikt nie skończył jak ja, raz jeszcze podążę ścieżką do zostania bohaterem!

– Właśnie, Iida! – Izuku przytaknął.

– Pora na lekcję! Zajmijcie miejsca!

W trakcie przerwy na lunch minęłaś Aizawę, który rozmawiał z Midnight na środku korytarza. Zastanawiałaś się, jak ich ominąć. W końcu poszłaś dalej. Zamówiłaś sporo jedzenia, po czym je zjadłaś. Siedziałaś przy stoliku razem z kilkoma uczniami z Zarządzania, którzy rozmawiali o teście, który się pojawił u nich na lekcji ekonomii.

Po lunchu dzień płynął tak, jak zwykle. Na angielskim z Presentem Micem część klasy przysypiała po wcześniejszej nudnej lekcji z Inui-senseiem.

Spojrzałaś na tablicę, gdzie był rozpisany trzeci tryb warunkowy. Obok tablicy stał Mic. Spojrzałaś w jego stronę. Wasze spojrzenia się zetknęły. Udałaś, że to, co jest napisane na tablicy jest dużo ciekawsze i zaczęłaś przepisywać notatkę.

Wkrótce lekcja się zakończyła. Następną z nich była matematyka z Ectoplasmem.
Poszło ci całkiem nieźle. Z całego zestawu zadań z podręcznika zostało ci do zrobienia jedno. Ectoplasm zadał dokończenie tych zadań, jeśli już ktoś tego nie zrobił. Kaminari i Ashido uderzyli głowami swoje ławki z cierpiętniczym jękiem.

Następnego dnia zaczęliście angielskim z Presentem Micem. Zrobiliście kilka zadań ze słuchu. Aoyama nie nadążył za nagraniem.

Po lekcji angielskiego znowu rozpoczęła się lekcja matematyki, jednak tym razem omawialiście zupełnie inny temat, niepowiązany niczym z tym z dnia poprzedzającego.

Po lekcji informatyki wszyscy poszliście się przebrać w swoje stroje. Gdy zakładałaś swój, wypadła notka od zespołu, który przygotowywał strój, że zaszły zmiany w projekcie, przez co miało być "wygodniej i łatwiej korzystać z zdolności". Ze środka tej kartki wypadła jeszcze jedna, jasnoniebieska z krzywo narysowaną niezadowoloną miną.

Strój znowu był odsłaniający za dużo, jednak tym razem w jego skład wchodziły dżinsy, wiązane buty za kostkę i bluzka w stalowym kolorze bez rękawów ze sporym dekoltem. Były tam też gogle, żeby chronić oczy.

Dzięki... Muszę chyba znowu poprosić [I.P] o przeróbkę.

– Znowu ci zmienili strój, kero? – Asui podeszła do ciebie.

– Na to wygląda. Nie żeby mi się to podobało. Wersja [I.P] była chyba najlepsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz