19.


Po szkole z twojej szafki na buty wypadła kartka bez podpisu. Przeczytałaś ją.

"Droga Słuchaczko," – W tym momencie rozpoznałaś piszącego. Present Mic. – "spotkaj się po lekcjach ze mną w miejscu, gdzie mieliśmy trening. Get ready! Do zobaczenia, XOXO!"

Czemu on pisze jak stereotypowa nastolatka...

Poszłaś na miejsce poprzedniego treningu, gdzie stał już Present Mic i gwizdał jakąś melodię.

– Hey! Are you ready?! – spytał się ciebie.

– I'm never ready. – wymamrotałaś.

– Nie martw się, słuchaczko. I'm sorry, że nie poinformowałem you wcześniej.

Spojrzałaś w stronę Yamady. Serce ci przyspieszyło, gdy zauważyłaś, że jego okulary lekko zsunęły mu się z nosa i odsłoniły jaskrawozielone oczy.

Ten człowiek działa mi na nerwy.

– Hej! Hej! – Mic podszedł do ciebie i zaczął ci machać dłonią przed twarzą.

– ŁA! – przestraszyłaś się. Postawiłaś nieostrożnie krok do tyłu, potem kolejny, aż w końcu upadłaś na ziemię, obijając sobie lekko dolną część pleców i zdzierając nieco skórę z dłoni.

– Wszystko w porządku? – Mic nachylił się nieco nad tobą.

– Eeee... Jest okej...

Mic podał ci rękę. Twoje serce przyspieszyło tempo uderzania z andante do alegretto, a policzki pokrył szkarłatny rumieniec. Ułożyłaś delikatnie swoją dłoń w jego, ale podczas podnoszenia się z ziemi wasze ręce otarły się o siebie, a ty syknęłaś.

Yamada spojrzał na twoją dłoń. Delikatnie ją obrócił.

– Trzeba to opatrzyć. – Mic zwrócił się do ciebie. – Ale na pewno wszystko w porządku? Nie masz gorączki? Jesteś cała czerwona, moja słuchaczko. – Zdjął rękawicę z drugiej dłoni. Odłożył ją nieopodal i sprawdził ci temperaturę, przykładając chłodną rękę do czoła. – Nie, jest w porządku.

Strąciłaś rękę Mica z czoła. Spojrzałaś na swoje dłonie. Były czerwone tuż przy nadgarstkach, a na ich powierzchni powstały maleńkie ranki.

Świetnie.

Mic podszedł do ciebie, trzymając w dłoni bandaż i... Wodę utlenioną? Poszłaś krok do tyłu, tym razem uważając, by się nie przewrócić.

– Boisz się... Wody utlenionej? – Mic rozszerzył oczy.

– Tylko jest trochę nieprzyjemna. Nie lubię jej... – Wymamrotałaś. – Nie jest najlepszea do odkażania ran.

Usiadłaś na ławce nieopodal. Podciągnęłaś delikatnie rękawy mundurka. Mic usiadł obok ciebie.

– Mogę? – Spytał, sięgając w stronę twojej dłoni. Kiwnęłaś głową na "tak" i pokazałaś lewą, nieco bardziej obitą rękę Micowi. On przyjrzał się rankom. Odkaził skórę, przez co znowu syknęłaś, bo piekło okropnie, po czym delikatnie owinął ci dłonie cienką warstwą bandaża.

Starałaś się uspokoić szalejące serce.

Dłonie Mica były sprawne, szybko radziły sobie z owinięciem bandaża, jakby bohater robił to niemal na codzień. Porównałaś ich wielkość ze swoimi. Były sporo większe, a ich chłód nie był nieprzyjemny.

Gdy Mic skończył pracę nad twoimi dłońmi, odezwał się.

– Idziesz na staż do Hakamaty, czyż nie?

– Kogo? – Zdziwiłaś się.

– Best Jeanista.

Kiwnęłaś głową.

– Jeśli będzie chciał zrobić ci przeróbkę wyglądu i da ci wybór, nie zgadzaj się. Może i to jest autorytet w sprawie dżinsów, ale nie radzi sobie z fryzurami. Uważa, że każdemu pasuje dokładnie taki sam, przylizany styl.

– Dziękuję za radę. – wstałaś i skłoniłaś się.

– Nie ma za co, słuchaczko!

– Proszę pana, a co z treningami?

– Sprawdzimy po stażach. Na razie nie wiadomo nic.

– Dziękuję!

Yamada poprawił swoje okulary z pomarańczowymi szkłami i zasłonił swoje przepiękne oczy.

– Już się będę zbierał! Słuchaj dzisiaj "Put Your Hands Up Radio!!" o osiemnastej! Będę czytał listy od fanów przez całą godzinę! Przekaż innym, jeśli chcesz! Bye! – Mic niemal wybiegł.

– Have a nice evening... – pomachałaś mu. Zniknął za rogiem, a ty poszłaś na pociąg.

Po powrocie do domu i przywitaniu się z siostrą, weszłaś do swojego pokoju. Podłączyłaś telefon do przedłużacza leżącego u ciebie na biurku i podpięłaś słuchawki. Włączyłaś radio i ustawiłaś stację na HERO FM. Sprawdziłaś dokładną godzinę.

17:28

Nieco ponad pół godziny do odczytywania listów.

[I.P] napisała do ciebie wiadomość.

"Mogłabym proszę do ciebie na chwilę przyjść? [I.S.P] robi scenę, a ja nie chcę się mieszać... Przepraszam, że robię kłopoty..."

Wyłączyłaś radio.

Zeszłaś do kuchni, gdzie siedziała twoja mama.

– Mamo, czy [I.P] może na chwilę tutaj przyjść?

– Oczywiście, [T.I]! Nie mam nic przeciwko.

– Dziękuję!

Odpisałaś [I.P].

"Śmiało! Nie bój się, moja mama cię lubi."

Po trzydziestu sekundach otrzymałaś wiadomość zwrotną.

"Będę w ciągu dwóch minut"

[I.P] pojawiła się w twoich drzwiach po półtorej minuty.

– Dobry wieczór! Przepraszam za najście!

– Dobry wieczór, [I.P]! – Twoja mama przywitała ją, a ta zdjęła buty.

– Mam nadzieję, że to nie jest problem, że tutaj przyszłam...

– Nie martw się! Jakby coś, to ja będę z [I.P] w pokoju! – pomachałaś do mamy i wciągnęłaś [I.P] do pokoju za sobą.

– Dziękuję... – [I.P] wbiła wzrok w dywan. – Pewnie ci przeszkodziłam w słuchaniu Presenta Mica.

– Nie szkodzi. Możemy posłuchać razem dzisiejszego czytania fanmaili.

Głos Mica i utwory muzyczne zlały się w tło.

– Coś ciekawego dzisiaj się działo? – Spytałaś jej. Ona siedziała na dywanie w twoim pokoju, wbijając w niego wzrok?

– Koleżanka z klasy "przypadkiem" wylała na mnie gorącą herbatę, poszłam do Recovery Girl, a potem byłam na dywaniku u Nedzu.

– Coś ci się stało? I czemu byłaś u Nedzu?

– Nie, jedynie miałam lekko zaczerwienioną skórę. Recovery Girl nie musiała nic robić. A u Nedzu... Chce, żebym z nim trenowała. Nie wiem, czy mam się zgodzić. A te ręce u ciebie? Mic?

– Tak.

– Mam mu zrobić krzywdę? Jakby co, to umiem ukryć ciało.

– [I.P], nie.

– [I.P], tak.

– Idę do Best Jeanista na staż.

– Przygotuj się na wykład o historii dżinsów. Mam nadzieję, że nie będziesz żałować stażu.

– Ja też mam taką nadzieję.

– O-kej, nie spodziewałem się tego pytania, słuchaczu! Czemu zostałem bohaterem? – Głos Mica zwrócił twoją uwagę. – Sławę i, nie ukrywam, pieniądze, zyskałem z powodu pracy w radio, więc nie po to zostałem bohaterem. Przede wszystkim chciałem pomagać innym. Może trochę, jak byłem jeszcze takim nastolatkiem, myślałem, że ciekawie by było krzyczeć na przestępców, ale to zdecydowanie nie był powód, czemu zostałem bohaterem. Mam nadzieję, że spodobała ci się moja odpowiedź, Chizome-san! Przejdźmy dalej...

Uśmiechnęłaś się. [I.P] westchnęła z… ulgą? Wróciłyście do rozmowy o wszystkim i o niczym.

[I.P] siedziała u ciebie do godziny dziewiętnastej trzydzieści. Gdy już się z nią pożegnałaś i wróciłaś do pokoju, obok twojego smartfona leżała kartka:

"Przepraszam za to, że zrobiłam kłopot. Życzę miłego stażu. Dziękuję, że mogłam chociaż na chwilę zdjąć u ciebie swoje myśli z dręczącego mnie tematu. Przekaż moje najserdeczniejsze pozdrowienia do twojej mamy i siostry. Życzę miłej nocy. [I.P] "

Wyłączyłaś radio.

Po weekendzie rozpoczęły się wasze staże.

Poniedziałkowym rankiem wszyscy zgromadziliście się na stacji kolejowej. Z twojego plecaka wystawały druty, na których miałaś robótkę, która powoli zaczynała ci się podobać. Aizawa wytłumaczył wam zasady stażów.

– Wszyscy macie swoje kostiumy, tak? Zapamiętajcie, że nie możecie ich nosić publicznie. Nie zostawiajcie ich ani nic takiego.

– Taaaajest! – Ashido entuzjastycznie podniosła swoją teczkę do góry. Aizawa zwrócił jej uwagę.

– Mów wyraźnie. "Tak jest", Ashido.

– Tak jest. – przytuliła z powrotem teczkę.

– Upewnijcie się, że porządnie się zachowacie z bohaterami podczas stażów. Idźcie już.

– Tak jest! – Większość osób entuzjastycznie odpowiedziała, po czym gromada rozeszła się. Podeszłaś do Katsukiego, który ziewnął.

– Katsek, też idziesz do Best Jeanista? Trzymajmy się blisko! – Uśmiechnęłaś się.

– Zamknij się… Jest za wcześnie na te idiotyzmy. – Katsek ziewnął, przetarł oczy i włożył ręce do kieszeni.

Sprawdziliście godzinę odjazdu i pospieszyliście się na swój peron.

W pociągu siedziałaś tuż obok Katska. Zaczęłaś robić na drutach. On grał na telefonie w grę. Upadł ci drut. Szybko włączył pauzę i go podniósł.

– Nie gub swoich rzeczy, babciu, bo potem ich nie znajdziesz. – podał ci przedmiot.

– Dzięki.

Resztę jazdy przespał. Gdy dotarliście do Tokio, obudziłaś go, pukając go w ramię. Otwarł oczy, mrugnął kilka razy, ziewnął, zamknął je i przetarł. Przeciągnął się.

– Mówiłem, że jest za wcześnie, stara wiedźmo! Dajcie mi pospać…

– Cśśś! Jesteśmy w pociągu, a ja nie jestem twoją mamą! – trzepnęłaś go w ramię.

Katsuki jeszcze coś wymamrotał, po czym zerwał się na równe nogi. Przesiedliście się do metra, by dojechać do centrum, gdzie mieściła się agencja Best Jeanista. W trakcie jazdy dotarła do ciebie jakaś wiadomość. Otwarłaś ją.

Gdybyś tego nie zrobiła od razu, powiadomienie przeszkadzałoby ci przez najbliższe kilka dni.

To nie było nic ciekawego, tylko SMS od siostry z życzeniami powodzenia. 

Wyciszyłaś telefon. Wyszliście z metra.

Po kilku chwilach dotarliście do agencji Best Jeanista.

Katsek poszedł przodem. Obydwoje przywitaliście się z gospodarzem. Na korytarzu oprócz was byli jeszcze inni przyszli bohaterowie lub pomocnicy. Przebraliście się w stroje bohaterów. Nie były potrzebne żadne poprawki do twojego stroju, ale były dodane przeźroczyste okulary ochronne. Postarałaś się związać dokładnie włosy w kucyka.

Po tym, jak wyszłaś ze środka, usłyszałaś rozmowę Best Jeanista i Katska.

– Mówiąc szczerze, nie lubię cię.

– Co? – Katsek zdziwił się.

– Wybrałeś moją agencję tylko dlatego, że jestem jednym z pięciu najpopularniejszych bohaterów, prawda? – ciepły głos Best Jeanista rozbrzmiewał w całym korytarzu. I tak nie ma porównania z Micem.

– To ty wysłałeś zaproszenie!

– Zgadza się. – Jeanist poprawił grzywkę. – Ostatnio przychodzą do mnie same ulizane dzieci, więc jesteś pierwszym od dłuższego czasu, który mnie irytuje. – Pokazał w stronę Katska palcem. – Oglądałem cię na festiwalu. Byłeś w stanie manipulować swoją zdolnością z dużym potencjałem, ale mimo to przegrałeś. – Wyszłaś zza rogu i ustawiłaś się niedaleko jednego z chłopaków. – Już teraz jesteś odstającym talentem wystarczająco dobrym, by zostać czyimś przybocznym, jednak obawiam się, że nie zyskałeś przychylności pro-bohaterów. Jesteś naprawdę kłopotliwy.

Uśmiechnęłaś się w duchu.

Brawo. Jestem z ciebie dumna, Katsek. Mało kto potrafi dostać reprymendę pierwszego dnia.

– Wybrałeś mnie, żeby dać mi wykład – Katsek ruszył się z miejsca i niemal natychmiast został unieruchomiony przez Best Jeanista.

Niemal bliźniacze zdolności… Tylko ja używam sznurówek.

– To część mojej pracy jako bohatera – poprawianie ludzi jak ty. Bohaterowie i złoczyńcy to dwie strony tej samej monety. Pokażę tym twoim gniewnym oczom co czyni bohaterem.

– Co ty chcesz zrobić? – spętany Katsuki spytał się bohatera.

– Czy to nie oczywiste? Wyrobię cię na wzorowego bohatera. Twój sposób mówienia, wygląd, kontrola emocji, egzekwowanie zasad…

Iida by tutaj pasował.

– Jest masa rzeczy do zrobienia. – W oku Jeanista pojawił się błysk. – W przeciągu tygodnia wszyję to w twoje ciało.

Jeanist puścił Katska. Kichnęłaś, wystrzelając przez przypadek z lewej dłoni różową sznurówkę, którą ze wstydem schowałaś do kieszeni i wyciągnęłaś chusteczkę do nosa.

– [T.N], też chciałbym z tobą porozmawiać. – Best Jeanist zwrócił się w twoją stronę. – Zaciekawiła mnie twoja zdolność, dlatego wysłałem zaproszenie. Do tej pory jesteś jedyną kobietą, która uchwyciła moje oko pod tym względem, co znaczy, że jesteś też pierwszą stażystką w tej agencji. Nie oczekuj jednak delikatniejszego traktowania.

Spojrzałaś bohaterowi w jego zimne niebieskozielone oczy.

– Zrozumiano, Best Jeanist! – powiedziałaś prawie entuzjastycznie. Wyprostowałaś plecy.

– Nie mam doświadczenia w pracy z kobietami. Jeśli popełnię jakiś nietakt, proszę mi zwrócić uwagę. – Bohater mówił nadal donośnym głosem, jednak na koniec zawiesił się lekko. – Inaczej, jeśli Yamada się dowie o tym, sprawi, że zaczną mi krwawić uszy, po czym urwie mi głowę…

Best Jeanist wyprostował się jak struna, pobawił się przez chwilę rękawem koszuli.

– Dobra! Teraz przystąpimy do krótkiego treningu.

Best Jeanist zaprowadził wszystkich do sali treningowej. Było tam pusto, nie znajdowały się tam żadne przedmioty, które mogłyby łatwo zostać potłuczone.

Na początek Best Jeanist kazał przeprowadzić rozgrzewkę. Było trudniej niż na ćwiczeniach w szkole z All Mightem, jednak nie miałaś zadyszki.

Każdy pokazywał swoją zdolność. Best Jeanist pomagał poprawić technikę w korzystaniu z niej, jednak Katskowi nie dał okazji się wykazać. Zazdrosne czerwone oczy patrzyły w twoją stronę.

Gdy nadeszła twoja kolej ze stresu zaczęłaś tworzyć sznurówki. Zdawało ci się, że się dusiłaś. Było ci niezmiernie gorąco i równocześnie zimno. Chciałaś tylko stamtąd wyjść, żeby móc złapać oddech, poza wzrokiem wszystkich.

Nie dałaś rady się ruszyć. Miałaś wrażenie, jakby coś ci przykuło stopy do podłogi.

Muszę się uspokoić! Nie uratuję nikogo, jeżeli sama będę potrzebowała pomocy!

Próbowałaś złapać kolejny oddech…

Chcę stąd wyjść. Przestańcie się, proszę, wszyscy na mnie patrzeć. 

Trzęsły ci się dłonie. Byłaś na skraju płaczu. Wypuściłaś zebrane z trudnością powietrze i nabrałaś odrobinę do płuc.

– Lace-wight! [T.N]! Wszystko w porządku? – Best Jeanist podszedł do ciebie. Starałaś się uspokoić, jednak stres ci zdążył dokuczyć. Dłonie drżały ci, a sznurówki leżały na podłodze. Miałaś nogi jak z waty.

– J-Już wszystko w porządku. – wypuściłaś do końca powietrze i nabrałaś na nowo. Upuściłaś gotowe sznurówki.

Jestem głodna.

Spróbowałaś unieść w górę jedną ze sznurówek. Wszystkie były rażąco białe i zdawały się odbijać całe światło.

Podobnie jak przy syndromie Marii Antoniny… Hmm…

Podniosłaś jedną, po czym kolejne dwie. Zaplotłaś kawałek warkocza. Rozplotłaś. Dodałaś kolejną. Ułożyłaś je równolegle w powietrzu. W końcu ułożyłaś dziewięć sznurówek jako wątek, a najdłuższą, dziesiątą użyłaś jako osnowy. Zrobiłaś luźny kawałek „tkaniny”.

Jak się robiło skośny?

Nieważne.

Rozplątałaś sznurówki. Best Jeanist podszedł do ciebie, by się lepiej przyjrzeć.

– Jak na kogoś bez większego treningu radzisz sobie całkiem nieźle.

– Dziękuję.

– Będziemy musieli popracować nad szybkością.

Natychmiast spojrzałaś na swoje odsłonięte przedramię. Uśmiechnęłaś się do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz