– Zatrzymam was, jeżeli to zajdzie za daleko – powiedział Cementoss siedzący na betonowym fotelu, unosząc prawą dłoń do góry.
[I.P] zbliżyła się nieco do Ojiro. Zaczęła mówić do niego. Trybuny się wyciszyły.
– Dobra, podnieśmy nieco stawkę. Żadne z nas nie może używać brudnych sztuczek. Nie możemy się poddać, jeżeli nie było nawet ataku, uznajemy to za ucieczkę z pola walki, czyli coś niehonorowego. Jeżeli wygram, chcę mieć pozwolenie na dotykanie, przytulanie i głaskanie twojego ogona, a jeśli ty to wygrasz, to... co chcesz? Nie jestem w stanie zobaczyć tej informacji. Mogę ci zaprojektować każdy strój bohaterski, jaki zechcesz albo…
– Jesteś córką konstruktora numer jeden? – Ojiro zadał pytanie.
– A jak myślisz?
– Umiałabyś utworzyć coś, by ochronić mój ogon przed uderzeniami?
– Mam już gotowy prototyp. Może być on jedynie odrobinę za krótki. Zamierzałam ci go przekazać po festiwalu, więc to się nie liczy. Coś innego.
– Już wiem. Masz zaprojektować urządzenie, które będzie trzymało zboczone winogrono z dala od moich koleżanek.
– Da się zrobić. – [I.P] kiwnęła głową.
– Ready!? – wykrzyczał Present Mic. – Start!
[I.P] stała w miejscu. Przechyliła głowę na bok. Ojiro ruszył w jej stronę. Zaatakował ją ogonem, za który złapała.
[I.P] puściła go. Ojiro upadł na ziemię, a [I.P] odsunęła się i zaczęła coś nucić. Ojiro wydawał się przestraszony. Coś do niej powiedział, ona przerwała na chwilę i znowu wrócili do próby wypchnięcia się za ring, rozmawiając.
Ojiro zaczął znowu szarżować. Tym razem użył pięści, przed którymi [I.P] uchylała się skutecznie. W końcu użył ogona, a twoja przyjaciółka złapała za niego i przerzuciła Ojiro przez ramię. Chłopak bił ją po plecach. [I.P] postawiła go na ziemi tuż przy linii i ukłoniła się. Ojiro zachwiał się, nieopatrznie zrobił krok do tyłu. Potem dwa kolejne.
– Ojiro poza linią! [N.P] przechodzi do rundy drugiej! – wykrzyczała Midnight.
– Pierwszą osobą w finałach, która awansowała do drugiej rundy, jest [N.P] [I.P] z klasy C! – wrzasnął Present Mic.
Walka Ojiro i [I.P] trzymała cię w napięciu, jednak widziałaś, że obydwoje się hamowali. [I.P] oszczędzała pewnie siły, a Ojiro się jej bał.
– Yahoo! To był dość nudny pierwszy mecz, ale powinniśmy nagrodzić ich oboje za dzielną walkę! Podajcie sobie dłonie! – Krzyczał Present Mic.
[I.P] podała jako pierwsza rękę Ojiro, a ten za nią złapał. Porozmawiali chwilę, po czym się rozeszli. Z miejsc części klasy C i Kruków podniosły się okrzyki radości i pochwały dla [I.P]. Ta pomachała tylko i poszła w stronę gabinetu Recovery Girl. Wyglądała blado. Gdy Ojiro wszedł na trybuny, został natychmiast ciepło powitany przez waszą klasę.
– Nic się nie stało! – Uraraka pokazała mu kciuk w górę. Ten sam gest wykonała również reszta klasy, która siedziała na trybunach, może oprócz Tokoyamiego, który się zbierał, Jirou i Bakugou.
– Zajęliśmy ci miejsce! – zwróciłaś się do Ojiro. Ten usiadł na miejscu po twojej lewej stronie w drugim rzędzie. Od Bakugou oddzielał was tylko Kaminari.
Tokoyami podniósł się z siedzenia i powędrował w tą samą stronę, co wcześniej Ojiro. Jego przeciwnikiem był Shinsou z klasy C. Następny mecz zaczął się pięć minut później. W tym czasie rozmawiałaś z Ojiro.
– Jak walka? Coś ci się stało, Ojiro? – spytałaś się chłopaka.
– Dało się znieść. [I.P]-san to wielka enigma. Nie miałem ani jednego zadraśnięcia wywołanego walką, a mimo to ona mnie pokonała. To było… Dziwne. Tak, nie da się tego inaczej nazwać. Jeszcze zaczęła nucić kołysankę, którą spiewała mi moja mama w dzieciństwie. To było trochę przerażające, jakby znała mnie dłużej niż tylko od początku roku.
– Pozwoliła ci sobie mówić po pierwszym imieniu? No to nieźle. O co dodatkowo walczyliście? Ona lubi podnieść stawkę, zwyczajne turniejowe i ćwiczeniowe walki ją nudzą. Najchętniej by się poddała, w ogóle nie zaczynając.
– O prawo do dotykania mojego ogona lub o maszynę do odpędzania kogoś od dziewczyn z naszej klasy. Wygrała, więc muszę jej za każdym razem teraz dawać ogon do przytulania i głaskania. Nie dość, że Kaminari, to jeszcze i ona…
– Niech zgadnę… Pozwoliła ci wybrać, ale wyraźnie zasugerowała, czego nie możesz?
– Powiedziała tylko, że osłona na ogon i tak dostanie mi dostarczona, i że nie muszę o nią prosić.
– Może pójdziemy do niej po festiwalu i się o to spytamy?
– To dobry pomysł.
Waszą rozmowę przerwał głos Presenta Mica.
– Dzięki za czekanie! Następni są… ci goście! Nie mogę za dużo o nim powiedzieć. Shinsou Hitoshi z klasy C versus ofensywa i defensywa w jednym ciele! Mroczny samuraj, któremu towarzyszy cień! Z kursu bohaterów, Tokoyami Fumikage!
Tłum skandował „Shinsou!” albo „Tokoyami!”.
Za każdym razem, kiedy Tokoyami odpowiadał Shinsou, Dark Shadow cofał się, by go uderzyć. Potem Shinsou przystępował do kolejnych, coraz bardziej denerwujących słów, a Dark Shadow urósł nieco w siłę przez emocje Tokoyamiego. Udało się doprowadzić Shinsou na odległość dziesięciu kroków do linii końcowej. Wtedy Shinsou obraził samego Tokoyamiego, a Dark Shadow wyniósł go za linię jak worek ziemniaków.…
Tokoyami Fumikage wygrał.
Shinsou mimo wszystko był pochwalony przez wszystkich w swojej klasie i większość pro-bohaterów.
Wstałaś z siedzenia i wyszłaś, by się przygotować.
Po drodze spotkałaś Iidę mruczącego do telefonu, że jego brat nie odbiera. Chodził w kółko po korytarzu, aż w końcu odłożył telefon do torby w poczekalni.
Gdy miałaś już wejść do swojej poczekalni, Ashido właśnie z niej wychodziła i uderzyła cię drzwiami w głowę.
– [T.N], przepraszam! Nie chciałam! Zaprowadzić cię do Recovery Girl? – usłyszałaś wysoki głos dziewczyny.
– Nie trzeba, Ashido-san. – odpowiedziałaś jej.
– Naprawdę nie potrzebujesz pomocy?
– To nie było bardzo mocno. Przeżyję – pokazałaś jej kciuka w górę i wstałaś z ziemi. – Idź, bo zaczną bez ciebie.
Po podniesieniu się z ziemi mimo wszystko podeszłaś do tymczasowego gabinetu Recovery Girl.
– Co się stało, słońce? – bohaterka cię zobaczyła. – Znowu krew z nosa?
– Nie, proszę pani. Przez przypadek obiłam głowę o otwierające się drzwi. – odpowiedziałaś jej.
– Biedulko. Czekaj! – pro-bohaterka sięgnęła po słodycze. – Masz. A teraz cmoooook!
Recovery Girl pocałowała cię w czoło, a ból zniknął.
– Dziękuję! – odpowiedziałaś bohaterce.
– Nie ma za co! Następnym razem staraj się być bardziej uważna!
Opuściłaś gabinet i zaczęłaś się rozgrzewać przed walką, tak, by Sero nie mógł cię uchwycić w swoją taśmę. Iida właśnie walczył z Ashido. Miałaś nadzieję na jego zwycięstwo, gdyż łatwo go było pokonać. Po tobie miał walczyć Izuku przeciwko Kaminariemu. Już mu życzyłaś szczęścia, gdyż ustawienie meczów uniemożliwiałoby zobaczenie ich walki przez ciebie.
Po dziesięciu minutach do poczekalni wbiegła Ashido.
– Czemu musiałam przegrać? – Dziewczyna nie miała swojego uśmiechu na twarzy.
– Nie wiem, Ashido.
– Poślizgnęłam się na własnym kwasie, a Iida mnie wypchnął. Jaka szkoda! Chciałam skopać tyłek Sero za to, że mnie wczoraj wystawił. Mieliśmy razem iść do kafejki, a ten mnie zostawił. Nawet nie napisał do mnie!
– Wy ze sobą chodzicie? – spytałaś się jej.
– Nie, po prostu miał mi wytłumaczyć mi pewną głupotę. Jest w tym nieco lepszy ode mnie, a boję się zapytać Bakugou.
– Boisz się zapytać tego mięczaka? – dopytałaś jej.
– Bakugou nie zachowuje się jak mięczak.
– Wystarczy trafić w odpowiedni punkt. – wzruszyłaś ramionami. – Jeżeli poprosisz Katska o pomoc bez wydziwiania, robienia „uroczych” oczu i tym podobnych, on się na pewno zgodzi.
– O tym nie wiedziałam, dziękuję! – Ashido uśmiechnęła się.
Spojrzałaś na zegar.
– Czas na mnie. Pa Ashido, do zobaczenia na górze.
– Powodzenia!
Otworzyłaś drzwi, w które wpadł z całym swoim impetem Kaminari.
Ashido zaczęła się śmiać, a ty pobiegłaś na stadion.
Wyszłaś z poczekalni.
Ustawiłaś się naprzeciw twojego czarnowłosego kolegi z klasy. Było ci ciepło, a tłum skandował "[T.N]" albo "Sero", co zlewało się w dziwny bezkształtny szum, który jednak ci nie przeszkadzał.
Wróciłaś myślami do planu.
– Dzięki za czekanie! – zwrócił się do wszystkich Present Mic, po czym zaczął mówić o Sero. – Jest dobry! Jest dobry, ale co z tą prostotą, której się nie może pozbyć? Z bohaterstwa, Sero Hanta!
– To niemiłe. – powiedział dalej uśmiechający się chłopak, a Mic przeszedł do przedstawienia ciebie. Sero przeciągał się.
– Władczyni zwyczajnego przedmiotu codziennego użytku, jakim są sznurówki! Też z bohaterstwa, [T.N] [T.I]! Zacznijmy już czwartą walkę dzisiejszego turnieju! Ready?! Start!
Sero natychmiast po usłyszeniu sygnału wystrzelił taśmę ze swoich łokci. Uchyliłaś się przed nią. Używając indywidualności, odepchnęłaś ją i miotnęłaś nią w stronę chłopaka. Present Mic zaczął komentować wasze starcie.
– Drodzy słuchacze, obserwujemy właśnie starcie dwóch uczniów z klasy A, którzy nawzajem próbują złapać się w sieć! Komu się uda, a kto odejdzie z płaczem? [T.N] właśnie odepchnęła od siebie taśmę Sero i szykuje się do ataku, ale on nie jest jej dłużny!
Sero wystrzelił znowu taśmę z łokci w twoją stronę, a ty uchyliłaś się. Taśma uderzyła w szary beton za tobą. Chłopak przeleciał nad tobą z szerokim uśmiechem. Zaczęłaś przygotowywać cienkie linki.
Sero ma najlepsze warunki do wyrzutu taśmy, gdy jest ona cała w łokciach. – zauważyłaś. – Dopóki jednak jest ona w powietrzu lub przylepiona do mnie, poradzę sobie z nią. Nie wyrzuci mnie za linię.
– Sero przeskoczył nad [T.N], jednak ona nie wygląda na rozkojarzoną czy zdekoncentrowaną! Już przygotowuje pewnie jakiś trik lub będzie dalej uciekać!
– Dziękuję! – mruknęłaś pod nosem. – Jak ma pan tak komentować, to niech pan nie komentuje wcale.
– Co to miało znaczyć? Wycofujesz się? – Sero uśmiechał się w twoją stronę. – Wiesz, chciałbym przejść dalej.
– Nie ma mowy. – pokręciłaś głową i utworzyłaś sznurki, przed którymi Sero próbował się uchylać.
– Czy właśnie obserwujemy najbardziej pacyfistyczny pojedynek w całym festiwalu?! Mimo głodnych spojrzeń, zarówno Sero, jak i [T.N] trzymają się nawzajem na odległość i nie podejmują walki w zwarciu, tak bardzo preferowanej przez innych! – Present Mic komentował wasz pojedynek.
Sero ruszył w twoją stronę. Ustawił prawy łokieć tak, by taśma trafiła cię. Utworzyłaś pojedynczą ciemnoszarą sznurówkę, którą owinęłaś wokół dominującej dłoni. Udałaś, że ruszasz w prawo. Uchyliłaś się w przeciwną stronę i pasek taśmy przeleciał obok ciebie. Złapałaś za niego indywidualnością i pociągnęłaś do siebie. Sero przewrócił się, a Ashido zaczęła się śmiać u góry. Ty jednak nie traciłaś skupienia.
Spojrzałaś na buty chłopaka. Jego czarne sznurówki aż prosiły się o ich rozwiązanie i owinięcie wokół kostek. Taśma chłopaka poleciała w twoją stronę. Sznurówki, z wszystkich rzeczy, które mogły to zrobić, cię rozkojarzyły. Biały kawałek taśmy przyczepił ci się do ręki, na której miałaś sznurówkę.
Dotknęłaś taśmy lewą ręką, po czym ruszyłaś sznurówką ze spodu i oderwałaś ją. Utrzymywałaś jednak ją dalej na niewielkiej odległości od dłoni.
– Poddajesz się? – spytał się ciebie znowu Sero. – Nie przeszkadzałoby mi, gdybyś to zrobiła, wiesz?
– Nie ma mowy. – odpowiedziałaś mu. – Też chcę przejść dalej.
Poruszyłaś taśmą przyklejoną do sznurówki i ruszyłaś nią w stronę twarzy Sero. Tuż przed uderzeniem taśmy, oczy chłopaka się rozszerzyły, a ona upadła mu na policzek. Kichnął.
– Bless you! – zwróciłaś się do chłopaka.
Pociągnęłaś za sznurówki Sero, rozwiązując je. Nogi chłopaka były blisko siebie, więc w chwili jego zaskoczenia obwiązałaś je czarnymi sznurkami z jego butów.
Czarnowłosy odkleił taśmę od twarzy, a po chwili wystrzelił w twoją stronę i spróbował tobą obrócić dookoła, by cię wyrzucić za linię. Dałaś mu wykonać bezpieczne ćwierć obrotu, po czym oderwałaś taśmę od siebie i utworzyłaś sznurówki. Chłopak próbował przed nimi uciekać, jednak nie udało mu się to.
Jego własne utrudniły mu ruch i prawie upadł na ziemię, jednak ty złapałaś go w powietrzu w coś na kształt pułapki.
Uniosłaś go w górę.
Zrobiłaś się głodna. Kiedy ja znowu NIE jestem głodna.
Chłopak wyrywał się i szarpał. Drapał sieć i uwolnił się z własnych sznurówek. Wszystko na marne.
Wyniosłaś go bezpiecznie za linię.
Wygrałam.
Na trybunach podniosła się wrzawa. Wszyscy, którzy ci kibicowali, podnieśli wrzask radości.
Kibicujący Sero krzyczeli za to "Nie martw się!"
Wyplątałaś chłopaka ze swojej sieci.
– Sero za linią! [T.N] przechodzi do kolejnej rundy! – Usłyszałaś trzaśnięcie pejczem Midnight.
– [T.N] jest w następnej rundzie! Co to była za walka! Ustawcie się teraz naprzeciwko siebie i podajcie sobie dłonie! – wrzeszczał Present Mic.
Stanęłaś twarzą w stronę czarnowłosego. Wyciągnęłaś dłoń w jego stronę.
– To była dobra walka.
– Byłaby jeszcze lepsza, gdybym mógł wygrać. – odezwał się do ciebie chłopak i uścisnął twoją rękę.
– Uważaj na Ashido. Była na ciebie wściekła. – Zwróciłaś uwagę Sero.
– Zapomniałem wczoraj o spotkaniu z nią! – Sero zaczął wyglądać na przerażonego. Zbladł i zaczął drżeć. – Muszę lecieć do niej i przeprosić! Zabije mnie!
– Wątpię. Raczej wolałaby dalej być w Yuuei. To do zobaczenia na górze. – odpowiedziałaś mu.
Sero zaczął biec. Włożyłaś ręce do kieszeni i poszłaś w stronę poczekalni. W drodze do niej zobaczyłaś Izuku, który krążył i mamrotał.
– Izu! – zwróciłaś się do niego. – Piątka? – wystawiłaś rękę.
Chłopak uśmiechnął się i przybił ci piątkę.
– Trochę się martwię. Kaminari-kun jest mocnym przeciwnikiem.
– Ale niemądrym. Na pewno uda ci się go pokonać.
– Dzięku-ku-ku-ku-kuję! – Izuku zaczął się kłaniać i jąkać. Po chwili przestał. Uśmiechnęłaś się, po czym skierowałaś się na trybuny.
Po drodze minęłaś też Yaoyorozu.
– Powodzenia – zwróciłaś się do niej, na co ona się uśmiechnęła. Rozeszłyście się każda w swoją stronę.
Po dotarciu na trybuny zdziwiłaś się, gdyż Sato zajął twoje miejsce, a Hagakure, która siedziała w ostatnim rzędzie przesiadła się z miejsca obok Koudy na siedzenie w innym miejscu trzeciego rzędu – obok blondyna z laserem – Aoyamy.
– Kouda-kun, mogłabym może usiąść obok ciebie? – spytałaś się go, a ten kiwnął głową.
Walka Izuku z Kaminarim trwała już chwilę przed twoim przyjściem.
Blondyn wystrzelił elektrycznością, jednak poleciała ona w nieodpowiednią stronę. Izuku nawet nie musiał się uchylać ani odskakiwać, za to ruszył w stronę Kaminariego, który jeszcze raz użył mocy, która rozproszyła się po ziemi. Blondyn przegrzał sobie mózg i zaczął śmiesznie wyglądać. Izuku złapał go i wyrzucił za linię, przez co awansował do kolejnej rundy.
Po chwili po Kaminariego przyjechał robot, który go zabrał.
Izuku zszedł z pola walki. Kilka minut później usiadł na swoim miejscu, a atmosfera na polu walki zagęszczała się. Yaoyorozu ustawiła się naprzeciwko Todorokiego. Present Mic zaczął ich przedstawiać, zaczynając od dziewczyny z włosami związanymi w koński ogon.
– Cel wszelkiego stworzenia! Została przyjęta dzięki rekomendacji, więc jej umiejętności są w pełni certyfikowane! Z kursu bohaterów, Yaoyorozu Momo! A przeciwko niej stanie... Zajmujący drugie miejsce w kwalifikacjach! Jesteś za silny dzieciaku! Nie był rekomendowany bez powodu! Też z bohaterstwa, Todoroki Shouto!
Atmosfera była napięta, w końcu mierzyło się ze sobą dwoje uczniów, którzy byli rekomendowani.
Obydwoje oczekiwali na sygnał startu. Gdy ten się rozległ, Yaoyorozu próbowała utworzyć grzałkę elektryczną na baterie, jednak to, że Todoroki do niej podszedł, sprawiło, że rozkojarzyła się i utworzyła ogrzewaną na prąd patelnię. Od razu się nią zasłoniła jak tarczą.
Todoroki zbliżał się, a ona wykonała zamach patelnią na jego prawą rękę, w której zaczynały się materializować kryształki lodu.
Chłopak w końcu wykonał ruch dłonią, a dookoła Yaoyorozu powstał lodowiec. Samonagrzewająca się patelnia, trzymana przez dziewczynę w prawej dłoni, wypadła jej z rąk i wytopiła sobie otwór, przez który wypadła z brzęknięciem na ziemię.
– Przepraszam. – zwrócił się chłopak do Yaoyorozu.
– Możesz się ruszyć? – Midnight spytała się czarnowłosej.
– Nie – odpowiedziała dziewczyna.
– Yaoyorozu pokonana przez unieruchomienie! Todoroki przechodzi do następnej rundy! – wykrzyczała Midnight. Todoroki podszedł i stopił lód dookoła koleżanki z klasy.
Po uwolnieniu Yaoyorozu, walczący podali sobie dłonie i rozeszli się każdy w swoją stronę. Dziewczyna wyglądała na zdenerwowaną i smutną, jej oczy były wbite w ziemię. Uraraka wstała i wyszła z trybun do poczekalni, zostawiając za sobą swój napój.
Następną walką była ta Kirishimy z Tetsutetsu.
Po usłyszeniu sygnału startu obydwaj zaczęli na siebie nawzajem szarżować. Po spotkaniu w połowie drogi, wymieniali się szybkimi ciosami. Po chwili ich ataki spowolniły, aż w końcu doszło do ostatecznego uderzenia nawzajem, po którym obydwaj pojedynkujący się upadli na ziemię. Midnight zeszła ze swojego podium i określiła, że jest remis. Ogłosiła, że mecz będzie rozstrzygnięty później za pomocą siłowania na rękę.
Potem kolejną walką, która była już ostatnia na tym poziomie, był długi pojedynek Uraraki z Katskiem.
Tuż po ogłoszeniu początku walki, Uraraka zaszarżowała na Katska, a ten wywołał eksplozję, która ją wywróciła.
– Nawet jeśli walczysz z dziewczyną, nie masz litości, prawda, Bakugou-chan? – usłyszałaś komentarz Tsu siedzącą w rzędzie przed tobą.
– On nigdy nie ma litości, nieważne z kim walczy. A Uraraka nie jest aż taka delikatna, na jaką wygląda. – odpowiedziałaś jej. – Życzę jej wygranej całym sercem, byle by tylko utrzeć nosa Katskowi.
Nad polem walki unosił się dym z wybuchów. Nic nie można było prawie zauważyć.
– Och, sprawiła, że jej kurtka się unosi i wysłała ją tam?! Zrobiła to w ułamku sekundy! – Present Mic skomentował ruch twojej koleżanki z klasy, która przeleciała sama za Katska. Chłopak, gdy tylko ją zauważył, utworzył wybuch, który ją odepchnął.
W trakcie ich walki, gdy siedziałaś obok Koudy, usłyszałaś buczenie owada koło twojego ucha. Piszczałaś, próbowałaś się odpędzić, jednak nadal stworzenie nie chciało uciec. Zaczepiłaś Koudę.
Ten skulił się, też przerażony widokiem owada.
Uratował was język Tsu, który przeleciał ci koło ucha i zabrał żyjątko.
– Dzięki! – pokazałaś kciuka w górę dziewczynie-żabie, a ta uśmiechnęła się w twoją stronę i wróciła do przyglądania się walce.
Bakugou utworzył dużo kamieni, które dotknęła i uniosła Uraraka. Tłum tego nie zauważył i zaczął buczeć.
– Mamy buczenie od części tłumu... Ale szczerze... Czuję to sam- – Present Mic komentował dalej. Aizawa uderzył go z łokcia.
– To pro mówią, że się bawi? Jak wiele lat byliście pro? – Eraserhead zaczął komentować. – Jeśli mówicie to na poważnie, nie ma sensu, byście to dalej oglądali, więc idźcie do domu! Idźcie do domu i pomyślcie o zmianie zawodu! Bakugou jest ostrożny, ponieważ jest świadom siły przeciwnika, który dotarł tak daleko. To dlatego, że robi wszystko, by wygrać, więc nie może jej lekceważyć, ani opuścić swojej gardy.
Uraraka bardzo mocno inspirowała się Izuku. Chciała wygrywać, tak jak on to robił. Dążyła z całych swoich sił. Ucieszyło cię, że wymyśliła sposób na oszukanie Katska za pomocą latającej bluzy. Podczas walki z Katskiem powstało dużo kamieni, które postanowiła wykorzystać.
Użyła ich w najgorszym dla Katska momencie. "Rocket Homerun" wypchnął go z łatwością za linię. Nie zauważył tego, a gdy chciał dalej walczyć, Midnight rozdarła kombinezon i ułożyła go do snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz