11.



– Bitwa kawalerii? – usłyszałaś Kaminariego. – Jestem w tym kiepski...

– To nie zawody indywidualne, więc ciekawe, jak to będzie działać. – Zastanowiła się głośno Tsu.

– Pozwólcie, że wyjaśnię. – odezwała się Midnight. – Uczestnicy mogą uformować drużyny od dwóch do czterech osób, jak chcą. To tak właściwie tak samo, jak zwyczajna bitwa kawalerii, ale jedna rzecz się różni... Na podstawie wyników ostatniej gry każda osoba jest warta jakąś ilość punktów. Są one przydzielane po pięć zaczynając od dołu, więc czterdzieste drugie miejsce otrzyma pięć punktów, a czterdzieste pierwsze dziesięć. Wartość punktowa przydzielona do pierwszego miejsca jest równa dziesięć milionów!

Wszyscy zwrócili się przeciwko Izuku.

 [I.P] zaczęła się naśmiewać z nich pod nosem, tak, by to słyszeli, ale by nie usłyszała tego Midnight:

– Wszyscy wyglądacie, jakbyście chcieli go zjeść żywcem. Jak jakieś maszyny lub zombie. Nawet myślicie to samo! „Dziesięć milionów, co? Innymi słowy, jeżeli zdejmiesz drużynę gracza na pierwszym miejscu, możesz pozostać na szczycie, nieważne na jakim miejscu jesteś!”.

– Jakbyś ty była od nas lepsza, mała idiotko. – usłyszałaś głos Katska. Zdenerwował cię.

– Jestem wzrostu Todorokiego-tan. To dosyć sporo jak na dziewczynę, Katsek. Z tego co pamiętam, jestem od ciebie wyższa. – [I.P] miała półuśmiech na twarzy, a Katsek drżał. –  Trochę szacunku proszę.

– Cisza! Nie wcinajcie mi się w słowo!  Wytłumaczę teraz zasady bitwy kawalerii dla tych, którzy nie słyszeli o niej wcześniej! Limit czasu to piętnaście minut. Każda drużyna warta jest sumę ich punktów, a jeźdźcy będą nosili opaski z tą liczbą na czołach. Drużyny będą próbować złapać opaski innych do końca czasu i spróbują uzyskać tak dużo punktów, jak potrafią. Opaski są zapinane na rzep, by można było łatwo je ściągnąć. Ukradzione muszą być noszone od szyi w górę, więc im więcej ich będziesz miał, tym trudniej będzie nimi zarządzać. I najważniejsze jest to, że nawet jeśli twoja opaska zostanie ukradziona, albo jeśli twoja drużyna przewróci się, nie odpadasz! Podczas gry możecie używać swoich zdolności, co będzie okrutne. Ale to wciąż bitwa kawalerii! Dostaniecie czerwoną kartkę za ataki, które będą miały na celu przewrócić przeciwników! Zostaniecie natychmiast usunięci! Teraz macie piętnaście minut na zebranie drużyn! Start!

Uśmiechnęłaś się. Szykuj się, [I.P], nie zamierzam być z tobą w drużynie. Nawet jeśli miałoby to oznaczać dołączenie do Izuku lub Katska, z którymi nie chcę.

Wokół Bakugou zebrała się niewielka grupa ludzi chcących dołączyć do niego. Więc Katsek zajęty... Todoroki też... Nie znam klasy B. Może ktoś inny ma miejsce wolne w grupie? Shouji? Nie... Winogrono się do niego przyczepiło. Wokół Izuku i Uraraki nie ma nikogo... Tokoyami też jest wolny...

– Izuku, mógłbyś być ze mną w drużynie? – spytałaś się niespodziewającego się niczego chłopaka.

– [T.I], myślałem, że będziesz...

– Cicho, Izu. Zaraz przyjdzie Uraraka. Chcesz być z nią w drużynie, nie?

– Hej, Deku-kun! Chcesz być ze mną w drużynie? – podeszła Uraraka. O wilku mowa.

Chłopak natychmiast zaczął wytryskiwać z oczu fontanny łez.

– Uraraka! To naprawdę w porządku? Prawdopodobnie każdy będzie przeciwko mnie przez moje dziesięć milionów punktów!

– Jeśli będziemy cały czas uciekać, to wygrasz, prawda? – spytała się go Uraraka, wycierając się z łez Midoriyi. Ten przestał płakać.

– Myślę, że mnie za bardzo przeceniasz, Uraraka.

– Jakbym mogła! Poza tym, lepiej być w drużynie z ludźmi, których lubisz! – Rozejrzałaś się. Tokoyami jest bez drużyny. Może przyjdzie do nas? Dark Shadow jest jak inna osoba, więc będzie nas wtedy piątka. Poza tym ten cień mnie lubi. Wróciłaś wzrokiem do Izuku i Uraraki. Przyjrzałaś się im, po czym skomentowałaś to, co zobaczyłaś:

– Izuku. Masz dziwną minę. Proszę przestań. – twarz chłopaka wróciła do normalnego wyrazu.

– Właściwie, to też chciałem być z tobą w drużynie. Dzięki! - Odpowiedział Urarace zielonowłosy. – Dla drużyn najlepiej jest być z ludźmi, z którymi możesz się łatwo komunikować. – Powiedział Izu. – Tak właściwie, to patrząc na to, jakie wy dwie macie zdolności… Mam plan!

– Mów, Deku-kun!

– Potrzebujemy jeszcze Iidy…

– Nie podchodź do niego, Izuku. Ma pełny skład, jest z Todorokim. Zdaje mi się, że zaraz będzie chciał do nas dołączyć Tokoyami-kun. Został jeszcze bez drużyny. Dark Shadow może być użyteczny. Jest szybki, a jego jedyną słabością jest światło. Może chwytać i zdejmować opaski i w razie problemu uratować naszą.

– Oi, Tokoyami-kun! – wrzasnęła Uraraka. – Dołączysz do nas?

– W sumie, nie mam jeszcze drużyny.

– A będzie tam [T.I] -chan? – wyłonił się Dark Shadow.

– Jestem tutaj! – pomachałaś do niego, a ten przyciągnął cię do siebie i owinął dookoła.

– [T.I]-chan, czemu ze mną tak długo nie rozmawiałaś? – spytał się ciebie Dark Shadow, wtulając swoją głowę w twoje ramię i unosząc do góry. Zamknął oczy i zaczął ciebie słuchać.

– Tak właściwie to sama nie wiem. Zbyt dużo na głowie, w międzyczasie też problemy z przyjaciółmi – odpowiedziałaś mu. Tokoyami zwrócił uwagę cieniowi.

– Dark Shadow, opuść ją na ziemię. Skup się na walce!

– Nie ma mowy. – sprzeciwił się cień.

– A jak dam ci jabłko? – spytałaś się go.

– Nie. Lubię jabłka, ale [T.I] jest fajniejsza od wszystkich jabłek na ziemi.

– Po festiwalu wygłaszczę cię za wszystkie czasy, okej? – spytałaś się go.

– Zgadzam się. Ale ma być długo. I nie za mocno, bo boli. I Fumi-chana boli. Jak masz jabłko to też daj jabłko.

– Tokoyami, nie masz nic przeciwko temu? – spytałaś się niskiego chłopaka z dziobem ptaka.

– Jeżeli zacznie mnie słuchać, to nie, mimo że to nieco popsuje mój wizerunek. – odpowiedział ci on.

– Jej! [T.I]-chan wreszcie mnie pogłaszcze! – ucieszył się Dark Shadow.

Izuku przedstawił swój plan. Tokoyami powiedział, że to był mądry wybór ze strony Midoriyi, żeby nie musiał przechodzić do ofensywy, gdyż jest jasno. Zaoferowałaś utworzenie czegoś zapewniającego cień, ale Tokoyami się nie zgodził mimo próśb Dark Shadowa. Ustawiliście się na swoich miejscach. Na minutniku pojawiło się cztery zera, a potem napis "TIME UP!" i rozpoczęła się walka kawalerii.

– Dobra, czas zaczynać! – usłyszeliście głos Midnight.

Present Mic obudził Aizawę, po czym zaczął komentować.

– Po piętnastu minutach na stworzenie drużyn i omówienie strategii, dwanaście kawalerii ustawiło się na miejscu!

– Mamy tutaj interesujące drużyny – powiedział po dokładniejszym spojrzeniu człowiek-mumia.

– Wznieście bitewne okrzyki! – wrzasnął Present Mic. – Pora na krwawą bitwę Yuuei! Dajcie sygnał!

– Uraraka-san, [T.I]-san, Tokoyami-san, liczę na was! – zwrócił się do was Midoriya.

Na ekranie pojawił się napis "On Your Marks «READY?»"

– Dobra! Macie swoje drużyny? – zwrócił się do uczestników Present Mic. – Nie zapytam, czy jesteście gotowi! Ruszamy! Odliczanie do brutalnej bitwy! Three! Two! One!

– Start! – Midnight ogłosiła początek walki.

– Jeżeli podejdzie do nas zespół tego chłopaka z fioletowymi włosami, nie odpowiadajcie mu. – zwróciłaś się do swojego zespołu.

– Czemu? – spytała cię Uraraka.

– Zdolność. Znam gościa osobiście.

Wszyscy ruszyli w waszą stronę.

– Atak z marszu. Przeznaczenie ściganych... – odezwał się Tokoyami.

– Przeznaczenie... – powtórzyła po nim Uraraka.

– Zdecyduj, Midoriya!

– Oczywiście, że uciekamy! – odpowiedział Izuku Tokoyamiemu.

Chłopak z B przypominający tytana z pewnego anime sprawił, że zaczęliście się zapadać w grunt. Utworzyłaś linki, za pomocą których wyciągnęłaś wszystkich. Były one utrzymywane w powietrzu przez Urarakę. Z powodu dalszego używania indywidualności odlecieliście w górę i przelecieliście nad innymi. Twoja pozycja na prawym skrzydle ograniczała ci widoczność. Cały czas spoglądałaś w tył i na boki, jednak na próżno. Dookoła was krążyły inne zespoły, które chciały zabrać wam opaskę. Spoglądnęłaś w dół.

– Tokoyami, uważaj! Jirou po stronie Uraraki!

Cień ptaka odbił złączki od indywidualności Jirou.

– Dobrze! Dark Shadow, pilnuj słabych punktów! – Wrzasnął Tokoyami.

– Jasne! – odpowiedział mu cień.

– Ale super! Obrona, której nam brakowało... Nadrabiasz ją swoją wielokierunkową obroną. – odezwał się Izuku. – Niesamowite, Tokoyami!

– To ty mnie wybrałeś.

– Jak wrócimy na ziemię, tworzę nowe sznurówki. Albo nie. – Utworzyłaś pojedynczą sznurówkę i ruszyłaś nią w stronę ziemi tak, by nie stała się wam krzywda. - Wracamy na ziemię, Izu?

– To dobry pomysł. – odpowiedział ci Izuku.

– Lądujemy. – usłyszałaś Urarakę

Pociągnęłaś za sznurowadło.

– Uwolnienie! – Ochako na chwilę przekazała ci część ciężaru Izuku. Wróciliście na ziemię. Wyrwałaś sznurówkę z ziemi i zarzuciłaś nią w stronę osób, które was goniły. Złapałaś za opaskę jednego z mniej bogatych w punkty zespołów. Rzuciłaś nią w stronę Izuku, a on przeczytał głośno liczbę.

– Siedemdziesiąt punktów. Dzięki! – Chłopak zwrócił się w twoją stronę.

– Nie ma za co. Obróć może liczbami do dołu, by nikt nie widział. - podpowiedziałaś mu. – Łowić kolejne?

– Na razie nie – odpowiedział ci. – Potem się może przydać.

– Chociaż minęły dopiero dwie minuty, już zrobiła się z tego czysta samowolka! Walczcie o opaski! Zignorowanie dziesięciu milionów i walka o drugie, trzecie i czwarte miejsce też nie jest takie złe! – Present Mic zaczął dalszy komentarz.

– Walka? – Usłyszeliście głos małego gremlina osłoniętego ramionami Shoujiego. – To jest jednostronny rabunek!

– Shouji? Co? Sam? – Zaczął się pytać Midoriya. – Ale to walka drużynowa!

– Zróbmy sobie trochę miejsca – odezwał się Tokoyami. – Nie możemy stać bezczynnie, kiedy atakuje nas wielu przeciwników.

– Uraraka, uważaj! Postaw lewą stopę gdzie indziej! Przykleisz się! – zwróciłaś uwagę koleżance.

– Dzięki! – odpowiedziała ci.

– Skąd się to wzięło? – spytał się Midoriya patrząc na kulkę przyklejoną do ziemi.

– Stąd... Midoriya... – odezwał się fioletowy gremlin.

– Co? To jest dozwolone? – zapytał się Midoriya.

– Jest! – odpowiedziała mu Midnight.

Spomiędzy ramion Shoujiego wysunął się język Asui. Wystawał też stamtąd mały gremlin. Midoriya i Tetsutetsu uchylili się.

– Zwiewajmy stąd! – powiedziałaś do innych. Kiwnęli głową, po czym odbiegliście.

– Tego się po tobie spodziewałam, Midoriya! – usłyszeliście głos Asui, który przypominał rechot żaby.

– Asui też? To niesamowite, Shouji!

– Mów mi Tsu. – odezwała się dziewczyna-żaba i zniknęła w cieniu ramion wyższego chłopaka. Jej język wysunął się, a ze środka zaczęły wystrzeliwać fioletowe kulki.

– Drużyna Asui wykorzystuje różnicę w rozmiarze! Są jak czołg!

– Midoriya! Odsuń się! – wrzasnął Tokoyami.

Postanowiłaś utworzyć sieć. Po chwili zaczęła ci się ona pojawiać z dłoni.

– Uraraka, puszczam Midoriyę! Zaraz okryję nas siecią przeciwko pociskom.

– Dotknąć jej? – dziewczyna spytała się ciebie.

– Nie trzeba. Jestem chyba w stanie nią operować. – odpowiedziałaś jej.

Polecieliście w górę. Tuż potem za wami pojawił się Bakugou. Siatka opadła, gdyż się zdekoncentrowałaś.

– Nie rozpędzaj się! – Wrzasnął Katsek. W tym momencie spadła na niego siatka, a on zaczął lecieć w dół. W locie złapał go Sero.

– Oddalił się od swoich koni! – Present Mic wrzasnął. – Czy to w porządku?

– Szczegół techniczny, ale jest w porządku! Nie byłoby, gdyby dotknął ziemi.

Wylądowaliście.

– [T.I], czy to był na pewno dobry pomysł z tą siatką? – spytał się ciebie Izuku.

– Najlepszy. – odpowiedziałaś mu z przekonaniem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz