[52+1] - Tydzień 0

Pogrzeb brata był cichy. Byli tylko najbliżsi przyjaciele, rodzina i ksiądz odprawiający obrzędy.

Pustka.

Nic nie zdawało się być prawdziwe. 

Wszystko było niemal surrealistyczne. 

Deszcz, wiatr, kaplica przykościelna, kościół, trumna, cmentarz i opuszczenie trumny w dół. 

Mama płakała.

Tata też.

Ja... Nie miałem łez. Wszystkie wylałem, gdy zabrali mojego brata do prosektorium. 

Nie wiem, czy coś jest dalej po śmierci. Niebo, czyściec, piekło? Może nirwana lub reinkarnacja? Może nic? 

Hej, Maciek, może ty mi odpowiesz? Co tam słychać?

Nie odpowiesz mi pewnie.

Nadal nie mogę zaakceptować, że cię tu nie ma. Chciałem wyrzucić twoje rzeczy, nawet spakowałem je w pudła, ale... Nie potrafiłem.

Martin próbował mnie pocieszyć. Nie wpuściłem go. Nie było mnie też na stypie. Wiem, że izolacja nie jest dobrym pomysłem, ale na razie potrzebuję chwili spokoju. Jutro wracam do pracy. Może załatwię sobie spotkania z psychologiem.

Powinienem uporządkować myśli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz